Strona poświęcona spalonej w sierpniu 2003 roku drewnianej cerkwi w Opace koło Lubaczowa

Opracowanie: ©Paweł Rydzewski / www.roztocze.horyniec.net


Co się stało w nocy 6/7 sierpnia 2003 r.?

"Podkarpacka policja poszukuje sprawców podpalenia XVIII-wiecznej drewnianej cerkwi w Opace k. Lubaczowa. Cenny zabytek architektury sakralnej spłonął doszczętnie. W ciągu ostatnich lat był to już trzeci pożar świątyni. Dwa poprzednie wybuchały w ciągu dnia, zimą i łatwo udało się je ugasić. Kościół spalił się w ciągu godziny. - Wszystko wyglądało jak jedna wielka pochodnia - relacjonują mieszkańcy Opaki. Zabytkowy obiekt był uważany za klejnot architektury cerkiewnej. Wysoka temperatura utrudniała akcję gaśniczą - powiedział KAI Tadeusz Kurak, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Państwowej Straży Pożarnej w Lubaczowie. Ogień o godz. 1:00 w nocy zauważyli mieszkańcy i wezwali Straż Pożarną. Pierwsze jednostki były już na miejscu po 5 minutach od zgłoszenia. Strażacy uratowali jedynie znajdującą się obok świątyni dzwonnicę. W akcji wzięły udział dwie jednostki Państwowej i trzy jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej" (za "Spalili kościół", www.kosciol.pl, 7.08.2003).


Przed spaleniem...

Janusz Mazur, Na grobli opackiej, Lubaczów i okolice, „Teraz”, 2000, nr 36. Tekst opublikowany za zgodą autora.

To miejsce znajduje się niemal na wyciągnięcie ręki, zaledwie trzy kilometry na południowy-zachód od Lubaczowa. Trudno oprzeć się jego urokowi; tutaj bije jeszcze to szczególne tchnienie niegdysiejszych Kresów. Jest to właściwie niewielkie wzgórze z umieszczoną na jego szczycie świątyńką, dominującą nad rozległymi, podmokłymi łąkami – stawiskiem. Niby nic niezwykłego. A jednak. Całość tworzy cudowną harmonię – obszerne, rozciągnięte kulisy spektaklu stworzonego przez naturę i człowieka według zamysłu Stwórcy. 

Gdy znajdziemy się na grobli opackiej, dokładnie na granicy między Opaką a Dąbkowem, przy moście na Przerwie (Borchówce), zobaczymy widok, który należy do najpiękniejszych w okolicach Lubaczowa. Spoglądając na cerkiewkę opacką z wysokiej, przecinającej stawisko grobli wydaje się, iż czas się tu zatrzymał, chociaż – jak się okaże – może jednak nie tak do końca.

Przedstawiamy oto jedno z nielicznych i najstarszych, a przez to najcenniejszych przedstawień – szczególnych źródeł ikonograficznych dotyczących okolic Lubaczowa – widok cerkiewki w Opace, autorstwa Macieja Bogusza Stęczyńskiego, zamieszczony w albumie tegoż autora, zatytułowanym „Okolice Galicyi”, który wydany został we Lwowie w 1847 r. Powstały rok wcześniej rysunek, a właściwie litografia, jest mało u nas znana nie tylko dlatego, iż wspomniana książka jest trudno dostępna (nawet po ukazaniu się w 1990 r. reprintu), co z powodu błędnego zapisu pod ilustracją nazwy miejscowości - zamiast „Opaka”, widnieje tam słowo „Paka”. Dołączony do przedstawienia tekst wyjaśnia jednak wszystko. Część opisowa doskonale uzupełnia rysunek i podobnie jak on stanowi właściwie dzieło samo w sobie. Obydwa utwory - zarówno plastyczny jak i literacki - posiadają ogromne znaczenie dla dziejów i kultury okolic Lubaczowa. Wobec niedostatków materiałów źródłowych są one cennym przyczynkiem do poznania przeszłości tych terenów. Stąd też dzieło Stęczyńskiego warto z pewnością szerzej zaprezentować, szczególnie w tym wyjątkowym momencie na przełomie wieków i tysiącleci.

„Obrazek ten przedstawia widok nie szczególny i nie obszerny, prawdziwie sielski, odznaczający się tylko tym urokiem, jaki wywiera zawsze ciche, spokojne ustronie wiejskie, ale piękny choć prosty. Na środku wioski, z pomiędzy drzew rozłożystych wznosi się cerkiew skromna, a przed nią przez drogę tylko oddalony rozciąga się staw bardzo obszerny, z małemi swemi odmianami, zielonego szumiącego szuwaru, wodnego ptactwa, które ku wieczorowi na wyścigi z wodnemi bąkami, rozmaitemi odzywa się głosy; chyba że czasem dla urozmaicenia widoku przemknie skromne czułenko [sic!] wieśniacze z rybakiem w siermięgę ubranym, lub strojniejszym nieco myśliwym. A w około ubogie i nizkie chatki wieśniacze niknące w sadów zieloności, karczemka w naszych wsiach niedostępna sąsiadka bożego domu, z otwartemi zawsze wrotami i dymem z komina zwiastującym gotową zawsze dla płacących gościnności; tam dalej za wodą grobelka wiejska z plecioną tamą i mostem drewnianym, na którym zazwyczaj jest zawsze jakoś w przysłowie już weszła dziura do naprawienia, a z boku nad grobelką nad stawem, kilka drzew przegląda się w wodzie, i przez jakąś ku niej sympatyję spustoszonemi konary swemi całują jej zwierciadlaną powierzchnię. Oto cały krajobraz skromny i prosty, ale nie mniej przeto malowniczy, który się pojawi wędrownikowi, jeżeli go przypadek jaki zaprowadzi do Paki. Nie wiele też więcej o tej za światami jak to mówią położonej wiosce powiedzieć możemy chyba to, że leży w obwodzie żółkiewskim na drodze, która prowadzi z Krakowca przez Czaplaki, Skolin, Wielkie Oczy do Lubaczowa. Okolica cała jest płaska, wszędzie gdzie okiem pojrzyć ciągną się równiny bagniste, przypominające poniekąd pogranicza poleskie. Ale za to po wyżynach ciągną się łany urodzajne, stokroć wynagradzające pracę ręki ludzkiej, bo ziemia okoliczna jest tej sławnej, rolnikom dobrze znanej barwy czarnej, podobnej nieco do barwy torfu. Biada tylko podróżnemu, którego los zaprowadzi na tamtejsze drogi w późną jesień, gdy ziemia deszczem rozmoknie, lub na wiosnę, kiedy lody tają; wpadłszy w te czarne, tłuste, do kół olbrzymiemi sztukami czepiające się błoto, przeklnie tę czarną ziemię, której wdzięczni mieszkańce miejscowi błogosławią”.

Przepiękna polszczyzna. Obecnie może już nieco trudna w odbiorze, archaiczna, pokryta patyną wieku, ale tym bardziej nam bliska. Przecież tekst ten powstał w czasie, gdy żył jeszcze Adam Mickiewicz. Nastroje romantyczne – odkrywanie piękna swojskości i natury - są tu zresztą wyraźnie czytelne.

Kim był autor tego literacko-rysunkowego opisu Opaki. Maciej Bogusz (właściwie Bogusz Zygmunt) Stęczyński urodził się w 1814 r. (według innych danych w 1828 r.) na terenie cesarsko-królewskiej Galicji; tutaj też dokończył żywota w 1890 r. Z powołania był leśnikiem, ale swe zainteresowania naturą rozwinął na polu twórczości artystycznej. W swoim czasie był wziętym rysownikiem, a przy tym zdolnym pisarzem. Parając się różnymi dziedzinami twórczości Stęczyński należał do typowych przedstawicieli epoki schyłku romantyzmu. „Wędrując pieszo po kraju, nieraz o chlebie i wodzie..., miłośnik wszystkiego, co ojczyste i piękne, utrwalał w swym szkicowniku pejzaże, które przypominały, jak człowiek mocuje się z naturą i czasem, jak historia zapisuje się w krajobrazie, jak natura swym pięknem przewyższa wszystkie twórcze usiłowania człowieka...”- napisał o nim Jacek Kolbuszewski w książce o Kresach (1995 r.). Współczesny mu Jan Kanty Turski odnotował natomiast, iż „prace Stęczyńskiego odznaczają się prawą dążnością i nieraz w nich przyświeca myśl wyższa i szlachetna zawsze” (1867 r.). Ceniony za życia obecnie jest już nieco zapomniany. Niesłusznie.

„Okolice Galicyi” to z pewnością jedno z najważniejszych dokonań Macieja Bogusza Stęczyńskiego. W bogatym zbiorze litografii opatrzonych literackim komentarzem - tylko jedna dotyczy okolic Lubaczowa - właśnie interesujące nas przedstawienie zatytułowane: „Cerkiew we wsi >Paka< od wschodu i północy [właściwie od południa], w obwodzie żółkiewskim”. Na podstawie tekstu towarzyszącego ilustracji oraz innych widoków możemy się domyślać, iż Stęczyński jesienią lub wiosną 1846 r. znalazł się w Opace – podróżując na trasie między Jaworowem a Lubaczowem. Po drodze, w Krakowcu koło Wielkich Oczu (ob. na Ukrainie), utrwalił panoramę miasteczka oraz istniejący tam wspaniały ogród założony niegdyś przez wojewodę Cetnera. Być może w tym samym czasie artysta przemierzył trasę do Żółkwi – ośrodka ówczesnego cyrkułu, do którego należał też Lubaczów. W okolicach Żółkwi odwiedził monaster w Krechowie, gdzie już od kilkudziesięciu lat znajdowała się cudowna ikona Matki Boskiej z Werchraty.

Od czasu powstania widoku cerkwi w Opace minęło już ponad 150 lat. Zmiany zaszłe w krajobrazie wsi i w samej cerkwi są duże, nie na tyle jednak znaczące, by zatracić wyraźny związek między stanem z połowy XIX i końca XX w. Na pierwszy rzut oka stwierdzamy, iż nie ma już stawu, w którego szeroko rozlanych wodach odbijały się drzewa, cerkiew i wiejskie chaty, po którym pływały czółenka miejscowych rybaków. „Staw wielki opacki” – bo tak był określany w źródłach archiwalnych – należał do najrozleglejszych w okolicach Lubaczowa. Być może nawet właśnie od niego została utworzona nazwa osady. W zamierzchłej przeszłości staw mógł bowiem należeć do uposażenia opata – przełożonego jednego z dwóch klasztorów istniejących w Lubaczowie. Ponieważ o tych zgromadzeniach zakonnych wiemy jak na razie jedynie z przekazów lokalnej tradycji, nawa Opaki – wsi istniejącej już prawdopodobnie od XV w. – może być pośrednim dowodem potwierdzającym ich zapewne krótkotrwałe funkcjonowanie.

Przy stawie opackim czynny był młyn z foluszem, a opodal grobli, bliżej cerkwi, znajdowała się karczma z winnicą. Ten ostatni budynek został odnotowany przez Stęczyńskiego – zarówno na litografii, jak i w opisie literackim. Dzisiaj po karczmie nie ma już śladu. Pozostała grobla z murowanym mostem i wyasfaltowaną drogą, utrzymywaną już w nieco lepszym stanie niż w połowie XIX w., co nie znaczy, że nie znajdziemy na niej wspomnianych przez naszego artystę przysłowiowych dziur do naprawienia. Po obydwu stronach wysokiej grobli nie ma już typowego niegdyś plecionego płotu, ale nadal rosną tu stare wierzby i topole. Być może nawet dwie wierzby widoczne na rysunku zachowały się do dzisiaj. Uświadomienie sobie tego faktu jest chyba najbardziej zaskakujące. Tworzą one prawdziwą łączność między starymi a nowymi czasy.

Tytułowa cerkiew opacka jest centralnym elementem rysunku. Zajmuje szczytowy punkt wyniosłego cypla wysuniętego nieznacznie w głąb stawiska. Wzgórze cerkiewne, posiadające regularny, owalny zarys, zostało niewątpliwie usypane przez mieszkańców wsi, którzy wykorzystali istniejący w tym miejscu naturalny spadek terenu. Szeroko zakrojone prace ziemne nie należały dawniej do rzadkości – świadczyć o tym może sama grobla opacka – długi na kilkadziesiąt metrów wał ziemny przecinający w poprzek dolinę rzeki. Zespół cerkiewny posiadał więc obronny charakter; tutaj chroniła się miejscowa ludność na wypadek niebezpieczeństwa obcego najazdu. Taka sytuacja mogła zaistnieć we wrześniu 1629 r., kiedy to Opaka znalazła się na tracie łupieżczej wyprawy Tatarów. Ordyńcy spalili wówczas prawie połowę wsi. Czy ocalała istniejąca wówczas cerkiew i jaką rolę odegrała w ewentualnej obronie - nie wiemy.

Obecna świątynia ruska wzniesiona została w 1756 r. z funduszy całej gromady wiejskiej. Gdy w 1846 r. szkicował ją Stęczyński liczyła sobie niespełna 90 lat. Jej ówczesny wygląd różni się zdecydowanie od obecnego. Odmienności dostrzegamy przede wszystkim w kształcie dachów. Na rysunku z połowy XIX w. widzimy, iż nawę wieńczył typowy dla starszych cerkwi tzw. „wierch” – czyli kopuła zrębowa, w tym przypadku czworoboczna z jednym załomem. Pod tym względem świątynia opacka wykazywała analogie do położonej w pobliżu cerkwi w Łukawcu (1701 r.), czy do najstarszych cerkwi na terenie kraju, wzniesionych w XVI w. budowli w Radrużu i Gorajcu. 

Przebudowa cerkwi w Opace, dokonana w 1896 r., a więc dokładnie 50 lat od czasu powstania rysunku, zmieniła całkowicie jej wygląd. Odtąd w bryle świątyni wyróżniają się malownicze, przypominające dzwony trzy kopuły baniaste. Stały się one charakterystycznym elementem cerkwi opackiej. Na próżno szukać dla nich analogii w ówczesnej architekturze sakralnej Kościoła Wschodniego, choć ogólnie zgodne są ze stylem panującym w jej obrębie na przełomie XIX i XX w.
W znacznie mniejszym stopniu zmienił się wygląd wolnostojącej dzwonnicy, ulokowanej tradycyjnie na osi cerkwi, od zachodu. W okresie przebudowy wieża zyskała jedynie duże koliste otwory dzwonowe, analogiczne do okulusów w ścianach sanktuarium cerkwi. Istotne znaczenie dla obrazu całości zespołu cerkiewnego miało ogrodzenie – w tym przypadku widoczny na rysunku drewniany parkan z poziomych brusów. Płot tego typu – zapewne wielokrotnie remontowany – okazał się niezwykle trwały, przetrwał bowiem do końca lat 50. mijającego stulecia.

Po 150 latach od czasu swego powstania rysunek Stęczyńskiego dziś jest już tylko wspomnieniem dawnej Opaki z ogromnym stawem pośrodku wsi. Cerkiew mimo powojennej dewastacji i opuszczenia uparcie trwa nadal. W listopadzie br. usunięte zostały skutki pożaru z 1998 r. Prace sfinansowane ze środków zdobytych przez Urząd Gminy w Lubaczowie są dobrym sygnałem na przyszłość. Uratowanie cerkwi – tak malowniczo wpisanej w krajobraz wsi, będącej wdzięcznym tematem i natchnieniem dla artystów – powinno staś się nakazem chwili. Czy jednak starczy sił, by pokonać barierę niemożności i ocalić ten cenny zabytek. Początek XXI w. będzie tutaj decydujący.

Non omnis moriar

Janusz Mazur, Opaka - wyłom w krajobrazie kulturowym, „Spotkania z Zabytkami”, 2004, nr 5. Tekst opublikowany za zgodą autora.

Po prawie 160 latach niewiele już pozostało z opisu Opaki autorstwa często odkrywanego dziś na nowo pisarza, rysownika i podróżnika Bogusza Zygmunta Macieja Stęczyńskiego (1814-1890). Nie ma już stawu i karczmy, ubywa drewnianych domostw. Pozostały tylko dwie stare wierzby na skraju grobli, przy których przystanął niegdyś wędrowiec zapatrzony w jeden z najpiękniejszych widoków w okolicach Lubaczowa – niezwykłej urody zespół cerkiewny. Niestety i tego już brakuje. W nocy z 6 na 7 sierpnia 2003r. pożar zniszczył drewnianą cerkiew, pozostawiając osamotnioną dzwonnicę.

Cerkiew wpisana była w krajobraz wsi niemal od początków jej istnienia. Opaka, osada królewska, założona została prawdopodobnie w XV w. w bezpośrednim sąsiedztwie Lubaczowa – ówcześnie ośrodka rozległego starostwa grodzkiego. Jak dotychczas badacze nie potwierdzili lokalnej tradycji, wedle której wieś miała być własnością opata jednego z dwóch klasztorów mających funkcjonować w Lubaczowie. Od godności przełożonego zgromadzenia zakonnego miała powstać właśnie nazwa wsi. Jakkolwiek nie da się jeszcze w pełni potwierdzić istnienia w Lubaczowie choćby jednego klasztoru, to jednak nie można wykluczyć, iż „opackie” włości rzeczywiście znajdowały się na terenie wsi. Sąsiednia osada, Szczutków, należała bowiem do dóbr kościelnych jako uposażenie lubaczowskiej parafii łacińskiej.

W połowie XVI w. Opaka wzmiankowana jest już jako duża osada. Jej mieszkańcy, od samego początku złożeni w większej części z Rusinów (Ukraińców) i Polaków, zajmowali się przeważnie uprawą roli. W tym czasie w społeczności wiejskiej występowali także rudnicy, zajmujący się eksploatacją rudy darniowej i wytopem żelaza oraz rywalizujący z nimi o zasoby leśne bartnicy. Opaka słynęła jednak wówczas przede wszystkim z dużych stawów. Przy „Stawie wielkim opackim” czynny był młyn i folusz, a przy grobli funkcjonowała wzmiankowana później karczma z winnicą. Z usypaniem wspomnianej grobli, przecinającej w poprzek dolinę rzeczki Przerwy (zwanej też Borchówką), można powiązać powstanie sztucznie uformowanego wzgórza górującego niegdyś nad szeroko rozlanymi wodami stawu opackiego. W 2 połowie XVI w. stanęła na nim pierwsza cerkiew. Była ona ośrodkiem samodzielnej parafii wzmiankowanej w rejestrach podatkowych z 1578, 1618 i 1630r.

Lokowanie cerkwi na wyniosłości oblanej częściowo wodami stawu, w bezpośrednim sąsiedztwie przebiegającego przez groblę traktu łączącego Lubaczów z Jaworowem i Lwowem, miało niewątpliwie znaczenie obronne. Podyktowane ono było narastającym zagrożeniem ze strony Tatarów, pustoszących południowo-wschodnie ziemie ówczesnej Rzeczypospolitej. Szczególnie dotkliwy dla Opaki okazał się najazd ordy tatarskiej we wrześniu 1629r. Zniszczeniu uległa wówczas ponad połowa zabudowań wsi. Nie można wykluczyć, iż ofiarą ordyńców padła wówczas pierwsza cerkiew opacka. Ataki i przemarsze obcych oraz własnych wojsk z pewnością nie omijały wsi przez cały trudny dla Polski okres połowy XVII w. Po raz ostatni Tatarzy przeszli przez osadę jesienią 1672r. Jak donoszą źródła podczas tego najazdu, tzw. „Turecczyzny”, zaginął dokument erekcyjny tutejszej parafii ruskiej.

W 2 połowie XVII w. parafia opacka należała zapewne już do zwolenników unii Cerkwi z Kościołem łacińskim, mimo iż eparchia przemyska, w skład której wchodziła, jeszcze do końca wieku oficjalnie była prawosławna. Miało to pewne znaczenie dla przeprowadzenia reorganizacji podstaw jej funkcjonowania. W 1720r. Adam Mikołaj Sieniawski, hetman wielki koronny, ówczesny starosta lubaczowski - założyciel słynnych hut szkła kryształowego pod Lubaczowem – uposażył parocha opackiego nowymi gruntami. Swoją donację powiększył dodatkowo w 1721 i potwierdził w 1723r.Działo się to na prawie ćwierć wieku przed powstaniem cerkwi, której istnienie zostało tragicznie przerwane latem 2003r. Staraniem całej gromady wiejskiej, w 1756r., na poprzednim miejscu wzniesiono nową cerkiew p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Tę właśnie świątynię prawie sto lat później Stęczyński określił mianem budowli „skromnej”. Rzeczywiście, z wyjątkiem pięknego położenia nie wyróżniała się niczym szczególnym. Była to typowa cerkiew ruska wzniesiona w konstrukcji zrębowej, na planie trójdzielnym, z szerszą i wyższą nawą zwieńczoną czworoboczną kopułą zrębową z jednym załamaniem, tzw. „wierchem”. Przy nawie, a zapewne także przy pozostałych pomieszczeniach: babińcu i sanktuarium, występowały zabudowane zadaszenia w typie sobót. Na osi świątyni, od zachodu, ulokowano wolnostojącą dzwonnicę-bramę.

W ciągu XVIII w. wiele podobnych świątyń powstało w bezpośrednim otoczeniu Opaki (np. cerkwie w Załużu i Łukawcu, Starych Oleszycach-Woli i Borchowie), a także w wielu innych miejscowościach pogranicza polsko-ruskiego. Był to już jednak schyłkowy okres tej najprostszej formy zapoczątkowanej kilkaset lat wcześniej. Na początku XIX w. rozpowszechniły się bowiem nowe układy przestrzenne kształtowane pod wpływem tendencji do okcydentalizacji bryły świątyń obrządku wschodniego poprzez nadawanie im cech właściwych dla stylów zachodnioeuropejskiej architektury sakralnej. Już jednak w końcu tego stulecia zaznaczyły się przeciwstawne tendencje. Architekci i budowniczowie cerkwi zaczęli powracać do tradycji, szukając dla niej źródeł w architekturze bizantyjskiej.

W tym też duchu, w 1896r., przebudowano cerkiew w Opace, ówcześnie pełniącej rolę filii parafii greckokatolickiej w Lubaczowie. W samym remoncie świątyni nie byłoby nic szczególnego, gdyby nie fakt, iż prace budowlane, polegające na wymianie prawie połowy substancji starej cerkwi, całkowicie zmieniły wygląd świątyni, zachowując jej stosunkowo niewielkie rozmiary (15,5/6,5m). Dotychczasowa, niepozorna cerkiew zyskała urozmaiconą, bogatą sylwetkę. Stało się to przede wszystkim dzięki wprowadzeniu nad wszystkie trzy pomieszczenia budowli efektownych, pozornych kopuł. Ich niezwykłość polegała na zastosowaniu zupełnie odmiennych od stosowanych ówcześnie profili zakrzywionych połaci. Pseudokopuły cerkwi opackiej były wprawdzie załamanie i zwężone, ale nie w swej dolnej części, jak to zwykle stosowano, ale nieco powyżej połowy swej wysokości. W ten sposób uzyskano szeroki daszek od dołu i stosunkowo niską banię od góry, zwieńczoną dodatkowo smukłą pseudolatarnią. Komplikacja form wszystkich trzech kopuł (w babińcu dodatkowo ośmioboczna bania nasadzona została na czworoboczny dach), upodobniła je do odwróconych kielichów kwiatowych lub dzwonów z szerokim wieńcem od dołu.

Ponadto wyższa od pozostałych pseudokopuła nad nawą osadzona była na tamburze, który nie został optycznie wydzielony gzymsem lub daszkiem od ściany poniżej. Dzięki temu korpus nawowy w widoku od zewnątrz zdecydowanie zyskał na smukłości. Innowacją w stosunku do poprzedniego stanu było zrównanie szerokości środkowej części cerkwi i sanktuarium oraz wprowadzenie zakrystii. Znacznie powiększono również otwory okienne w nawie. W ścianach części wschodniej cerkwi wprowadzono okulusy. Podobne elementy zastosowano także jako otwory głosowe w wolnostojącej dzwonnicy. Interesującym rozwiązaniem technicznym było poszerzenie zachodniej części babińca, nad chórem, poprzez wysuniecie części sklepienia i dachu, dzięki czemu powstał wydatny okap nad głównym wejściem. Wszystkie te zmiany nie zatarły jednak pewnych oryginalnych, osiemnastowiecznych form i detali architektonicznych. Utrzymana została dominująca pozycja nawy w układzie przestrzennym, pozostawiono pełną ścianę ikonostasową między nawą a sanktuarium oraz zachowano wokół nawy zadaszenia wsparte na rysiach.

Cerkiew w interesujący sposób połączyła więc stare z nowym. Widoczne to było także w bogatym wystroju wnętrza. Składał się nań przede wszystkim ikonostas z XVII w. oraz polichromia architektoniczna z 1905r., nie licząc interesujących ksiąg liturgicznych i wielu innych elementów wyposażenia świątynnego. Po niespełna pięćdziesięciu latach względnej stabilizacji, której nie zakłóciły nawet obydwie wojny światowe, nadszedł dla świątyni najtrudniejszy bodaj okres w jej dziejach. Po przesiedleniu ludności ukraińskiej w 2 połowie lat 40. minionego wieku, cerkiew została opuszczona. Oznaczało to powolną jej dewastację. Elementy wyposażenia, łącznie z ikonostasem, zostały wprawdzie zabezpieczone na przełomie lat 50. i 60. w zbiorach muzealnych Łańcuta i Sanoka, ale wraz z upływem lat pogarszał się ogólny stan techniczny budowli. Mimo podejmowanych prób nie zdołano znaleźć dla urokliwej cerkiewki użytkownika.

Większe zainteresowanie zabytkiem nastąpiło na przełomie lat 80. i 90. W 1988r. wpisano ją do rejestru zabytków. Dwa lata później z inicjatywy grupy Młodość i Zabytki, działającej przy PKN ICOMOS, a złożonej ze studentów uczelni lubelskich i krakowskich, zabezpieczono dachy i okna, odtworzono prowizoryczne zadaszenie oraz uporządkowano wnętrze cerkwi. Po zakończeniu prac w świątyni została odprawiona nawet pierwsza od czasów wojny liturgia greckokatolicka. Niestety nie poszły za tym dalsze działania i cerkiew nadal nie posiadała odpowiedniej opieki. Nieużytkowany obiekt zaczął ponownie podupadać, stał się miejscem nieformalnych spotkań ludzi z marginesu społecznego i terenem dziecięcych zabaw. W 1998r. doszło do pierwszego ostrzeżenia. W wyniku zaprószenia ognia spaliła się część sanktuarium. Po tym fakcie opuszczoną cerkwią zainteresowały się władze lokalne. W 2000r. Gmina Lubaczów przejęła cerkiew od Skarbu Państwa. Zdobyto środki na naprawę uszkodzeń sanktuarium i planowano podjęcie większego remontu. Tak się nie stało.

Pożar z początku sierpnia 2003r. dokonał niemal całkowitego zniszczenia cerkwi, pozostawiając na pogorzelisku kamienne fundamenty z niedopalonymi podwalinami i legarami oraz resztki ścian babińca z kopulastym dachem. Towarzyszące cerkwi drzewa uschły przedwcześnie zrzuciwszy swe liście. Pozostała tylko samotna, zrujnowana dzwonnica-brama. Jak wykazało policyjne dochodzenie pożar był dziełem nieumyślnego podpalenia dokonanego przez grupę nastolatków. W ciągu ostatnich dwudziestu lat to czwarty pożar drewnianej cerkwi w okolicach Lubaczowa. W 1984r. spłonęła świątynia w Załużu (1700r.), w 1987r. w Łukawcu (1701r.), a w 2000r., po wcześniejszym zawaleniu ogień zniszczył pozostałości cerkwi w Krowicy Samej (1870r.). Spośród tych trzech obiektów jedynie cerkiew w Łukawcu doczekała się zabiegów konserwatorskich przeprowadzonych staraniem nieistniejącego już Społecznego Komitetu Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej TOnZ w Warszawie (zob. R. Brykowski, Wiele szczęścia w nieszczęściu, „Spotkania z Zabytkami”, R. XX, nr 6, 1996, s. 34-35).
Zniszczenie cerkwi opackiej odbiło się szerokim echem w regionie i w kraju. Już na drugi dzień po pożarze pojawiły się pierwsze głosy o konieczności jej odbudowy. Z inicjatywą tą wystąpił Mariusz Czuba, Wojewódzki Podkarpacki Konserwator Zabytków. Pismo intencyjne w tej sprawie wystosowało Towarzystwo Miłośników Ziemi Lubaczowskiej. Stało się ono podstawą do podjęcia przez Radę Gminy Lubaczów uchwały o odbudowie zabytku. Doceniono tym samym znaczenie tej wyjątkowej świątyni dla dziedzictwa kulturowego powiatu lubaczowskiego. Powołano Specjalny Komitet Odbudowy, który na początku 2004r. podjął konkretne starania na rzecz znalezienia funduszy na rzecz jej odbudowy oraz zajął się problemem przyszłej funkcji zabytku. Prace zaplanowane na najbliższe lata mają się rozpocząć od konserwacji dzwonnicy cerkiewnej.
Odbudowa cerkwi nie będzie zadaniem łatwym. W krajobrazie kulturowym Opaki, a szerzej regionu i kraju, nie może jednak zabraknąć tak ważnej i unikalnej w swej formie budowli.


Jakie są dalsze losy cerkwi? Do tej pory odrestaurowano dzwonnicę. Cerkiew jeszcze nie podniosła się z pogorzeliska. Miejmy nadzieję, że tak nie pozostanie. Warto docenić starania gminy, która podjęła stosowną uchwałę. A to już coś, zważywszy na stosunek do drewnianej architektury cerkiewnej czynników oficjalnych niektórych innych gmin. Niemniej czas upływa...

Paweł Rydzewski


Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykorzystanie powyższego tekstu lub zdjęć w druku lub w formie elektronicznej - bez zgody autora - zabronione. Zabronione jest również kopiowanie niniejszej internetowej wersji tekstu bez zgody autora strony.

Powrót