|

©Andrzej
Janeczek, Osadnictwo pogranicza polsko-ruskiego.
Województwo bełskie od schyłku XIV do początku XVII wieku, Wrocław -
Warszawa - Kraków 1991. Tekst
opublikowany za zgodą autora
Opracowanie:
©Paweł Rydzewski / www.roztocze.horyniec.net
UWAGI
WSTĘPNE
Przemyski
kompleks, skupiony nad Sanem, odgrodzony był wałem Roztocza, pokrywającym go
lasem i przebiegającym przezeń działem wodnym. Koncentracja obiektów wokół
Lubaczowa, wysunięta w stronę Bełza, leży po południowej stronie Roztocza,
nad dopływami Sanu, co naturalnie wiąże ją geograficznie ściślej z
obszarem nadsańskim, dającym się identyfikować z księstwem przemyskim.
Okolice Lubaczowa zespoliły się z ziemią bełską dopiero w wyniku królewskiego
nadania dla Siemowita IV. Zasiedlenie tego otoczonego lasami terytorium było
zapewne młodsze względem starego, być może macierzystego centrum w dolinie
Sanu. Mimo podejrzeń o względną młodszość osadniczą, cmentarzysko
kurhanowe z Dachnowa, datowane na VIII-IX w. i produkcyjna osada z Cieszanowa,
funkcjonująca w X-XI (XII) w. dowodzą zaawansowania procesów osadniczych w
tej okolicy.
Centrum
tego obszaru, gród Lubaczów, nie został dotąd archeologicznie zbadany.
Ceramika datuje grodzisko szeroko i we wstępny sposób na XII-XIII w. To pewne,
że skupisko trzeba łączyć z wołością lubaczowską, której organizacja na
początku XIII w. była już zakończona w swym wczesnośredniowiecznym etapie.
Lubaczów jest poświadczony w źródłach ruskich, dosyć zresztą późno, bo
dopiero przez latopis halicko-wołyński pod 1211 r. (co w rzeczywistości
odpowiada 1214 r.), od razu w roli czoła wołości. Zawarty wtedy traktat
spiski między współzawodniczącymi o Ruś Węgrami i Małopolską, przydzielał
zachodnią część księstwa halickiego, ziemię przemyską, Leszkowi Białemu,
jednocześnie wykrawając z niej Lubaczów (oczywiście wraz ze swoją wołością)
na rzecz wojewody krakowskiego Pakosława Lasocica z rodu Awdańców, który
wynegocjował kompromis. Nie ulega wątpliwości, że okręg lubaczowski wchodził
w skład dzielnicy przemyskiej, a zarazem dawał się zeń bez przeszkód
wydzielić, co jasno poświadcza funkcjonowanie terytorialnego organizmu
grodowego z rozwiniętym zapleczem osadniczym. Mapa archeologiczna wspiera ten
źródłowy przekaz obrazem wyraźnie wyodrębniającego się skupiska z centrum
w Lubaczowie, zewsząd otoczonego strefą pustą osadniczo, zalesioną,
odgrodzonego od terytorium bełskiego roztoczańską kulminacją z działem
wodnym, ciążącego jawnie do Przemyśla. Terytorialną organizację wołości
poświadcza mikrotoponimia typu „Zawada” oraz nazwa wsi Basznia o znaczeniu
zdublowanym przez nazwę przysiółka Tyniec, położonej na osi komunikacyjnej
między strefą nadsańską i pobużańską, przebiegającej przez Lubaczów i
Potylicz. Nazwa leśna „Horodyska” na zachodnim skraju zasiedlonego jądra
wołości jest swoją niejednoznacznością mniej wymowna; być może wskazuje
ślad po peryferyjnym gródku strażniczym. Zasięg strefy zasiedlonej w obrębie
wołości lubaczowskiej był dosyć płytki, nie przekraczał przypuszczalnie
odległości 10 km od grodu. Kolonizacja terenów puszczańskich, przeważnie o
małowartościowych glebach, nie sięgała głęboko; była to raczej penetracja
wzdłuż szlaków komunikacyjnch, czego śladem odkryte niedawno grodzisko w
pobliżu Niemirowa, kontrolujące przejście przez Roztocze, oraz gród Potylicz,
strzegący innego przejścia. Staroruskie osadnictwo Bełszczyzny (w jej węższym
zakresie, bez późnych aneksów), oglądane poprzez źródła archeologiczne,
nie podlega rozczłonkowaniu na mniejsze skupiska. Obraz tego obszaru jest zupełnie
inny; grodziska, osady otwarte i znaleziska grupują się w linie wiernie
towarzyszące biegowi rzek, a nie w kompleksy, które dawałyby się przypisać
staroruskim wołościom: bełskiej, czerwieńskiej, wsiewołoskiej (sokalskiej),
hrubieszowskiej (wołyńskiej hipotetycznej), horodeIskiej i grabowieckiej. Co
więcej, nawet osobny kompleks osadniczy Włodzimierza zlewa się z pasmem nadbużańskim,
nie odgrodzony żadną barierą naturalną. Zatem mapa archeologiczna tego
obszaru nie wzmocni rekonstruowanych we wstępie konturów nadbużańskich wołości.
Przy
braku śladów wewnętrznego rozczłonkowania cały obszar Pobuża wyraźnie
odcina się od sąsiednich kompleksów osadniczych: na północy szeroką pustką
aż do niewielkiego skupienia wokół Lubomli oraz Turyjska, na wschodzie głęboką
peryferią, naśladującą dokładnie przebieg działu wodnego, za którym leży
intensywnie nasycone osadnictwem terytorium nad Styrem i jego dopływami, na południu
pasmem leśnym, na południowym zachodzie Roztoczem. Jedynie zachodni skraj jest
mniej wyrazisty, a ściślej jego północna część, bowiem południowa, biegnąca
działem wieprzańsko-bużańskim zdecydowanie wydziela się od terytorium
nadwieprzańskiego, z jego znanymi ośrodkami w Guciowie,
Szczebrzeszynie,
Mokrem, Lipsku i Sąsiadce-Sutiejsku. Część północna tego zachodniego
skraju, tam gdzie leżała wołość grabowiecka, przekroczyła niski dział
wodny, wysuwając się w kierunku nadwieprzańskiego skupiska. Grabowiec tylko
raz wystąpił w źródłach staroruskich i to jedynie w roli miejsca książęcego
postoju na drodze wiodącej z Czerwienia na zachód, do Małopolski. Także źródła
archeologiczne, znane z bardzo skromnie zrelacjonowanych badań, poza
odniesieniem metryki grodu do przełomu XII/XIII w., nic więcej nie przyniosły.
W tych okolicznościach trudno określić czas organizacji tej wołości. Dwie
wczesne informacje z początku
polskiej obecności na Rusi stwierdzają funkcjonowanie okręgu grabowickiego,
zatem pełni sformowanego niewątpliwie już w czasach ruskich. Traktat
Kazimierza Wielkiego z Gedyminowiczami z 1366 r. wymienia wśród wołości
Grabowiec, zaś dokument fundacyjny Siemowita IV dla parafii grabowieckiej z
1394 r. prezentuje nam rozwinięte
zaplecze osadnicze wołości.
Zaplecze to korzystało ze sprzyjających dla rolnictwa warunków
fizjograficznych.
Stan
zagospodarowania wołości czerwieńskiej i bełskiej z pewnością nie ustępował
sytuacji w okręgu grabowieckim. Był to przecież obszar znakomitych warunków
środowiskowych: lessowych gleb, bliskiego dostępu do Bugu i jego dopływów,
nieznacznego zalesienia, a także osadnictwa o zamierzchłej metryce. Stolice
obu wołości zarejestrowały się jako jedne z pierwszych ośrodków w całej
strefie pogranicznej, jeszcze w Powieści lat minionych. Wieloletnie
badania archeologiczne w Czerwieniu-Czermnie nie zdołały odsunąć metryki tej
aglomeracji dalej wstecz poza przekaz źródłowy. Być może podobnie było z
Bełzem; niedawno wszczęte wykopaliska nie ujawniły materiałów starszych niż
z X w.
Zapewne
z winy małego zaawansowania prac archeologicznych teren obu wołości nie jest
na mapie nasycony śladami osadnictwa odpowiednio do stanu rzeczywistego.
Przecież o osadnictwie wokół Czerwienia i Bełza świadczy nie tylko rola
polityczna tych ośrodków (jako m. in. udziałów książęcych), które musiały
mieć oparcie w swoim zapleczu, ale również kilka informacji latopisarskich,
niestety lakonicznych. To właśnie owej ekumeny czerwieńsko-bełskiej, a nie
samych grodów dotyczą zapisy latopisu kijowskiego o Lachach wojujących około
Czerwienia, latopisu halicko-wołyńskiego o spustoszeniu i spaleniu osad koło
Bełza i Czerwienia. O niej także mowa w opisie pożaru Chełma, oglądanego
rzekomo ze Lwowa. Obserwacja pożaru z odległości 150 km to oczywiście
literacka hiperbola, lecz przecież realia geograficzne są ścisłe; owo
„pole bełskie”, a ściślej czerwieńsko-bełskie musiało tkwić rzeczywiście
w przestrzennej wyobraźni autora latopisu, chełmskiego władyki Joanna, jako
obszerna strefa osadnicza na prostej linii między Chełmem i Lwowem, strefa
niewątpliwie doskonale znana, choćby z pośrednictwa w kontaktach chełmskiej
„ukrainy” z halickim południem.
KOLONIZACJA
ROZTOCZA
Aktywność
kolonizacyjna w Bełskiem stała się widoczna na początku XV w., dzięki rozciągnięciu
tu źródłotwórczej działalności kancelarii mazowieckiej, zamykającej
wreszcie dobę „ciemnych wieków” w tym zakątku Rusi. Po unormowaniu
statusu politycznego lenna w samym końcu XIV w. Siemowit IV mógł zająć się
zagospodarowaniem swego świeżego nabytku. Najwcześniejsze znane dziś
poczynania gospodarcze księcia w środowisku wiejskim związały się z
migracjami wołoskimi, tym wielkim ruchem kolonizacyjnym. zaświadczającym się
na ziemiach ruskich w drugiej połowie XIV w., który dokonał przebudowy zapóźnionych
połaci kraju, wprowadzając własny model gospodarowania, ustroju prawnego i własny
substrat etniczny .
Pierwsze
dowody osadniczej aktywności księcia w jego wiejskich posiadłościach na Rusi
pochodzą z lat 1422-1424 i świadczą o nieco wcześniejszych poczynaniach w
tym względzie, bliskich w czasie do zainicjowanych na przełomie XIV i XV w.
inwestycji urbanizacyjnych. Wcześniejsze przejawy działalności osadniczej na
tym terytorium sprzed początków mazowieckiego władztwa (1388) nie są znane;
zważywszy niesprzyjające okoliczności polityczne i destabilizację własności
ziemskiej można wątpić, by przejściowe rządy litewskie i węgierskie oraz
epizodyczne namiestnictwo Władysława Opolczyka miały na swym koncie szersze
dokonania osadnicze w ziemi bełskiej, chociaż kolonizacyjna aktywność np. królowej
Marii i księcia opolskiego wprowadziła zmiany do krajobrazu innych ziem
ruskich, lecz przecież w odmiennych okolicznościach politycznych.
Dokument
Siemowita IV z 1422 r., znany i wielokrotnie wykorzystywany w historiografii,
zawiera nadanie kniastwa w Lubyczy dla Jakuba i Miczka Wołochów, a właściwie
akt sprzedaży i zamiany za niewymienioną sumę oraz dziedzinę wsi Lubyczy,
którą uprzednio dostali od księcia. Ta osobliwa zamiana kniastwa
za wieś i dopłatę pieniędzy dawałyby się wytłumaczyć albo większą
wartością kniastwa, albo bezprawiem Siemowita IV, wymuszającego niekorzystną
transakcję, tym samym cofającego wcześniejszą darowiznę, obejmującą całą
wieś. To drugie domniemanie wydaje się mniej prawdopodobne; Siemowit
demonstrując tak złą wolę musiałby się liczyć z ujemnymi konsekwencjami
swego postępowania w przyszłości, w razie następnych zabiegów
kolonizacyjnych, korzystających z wołoskich migracji. Przeczy mu też
literalne pojmowanie narracji dokumentu, informującej o inicjatywie Jakuba i
Miczka w wydaniu przywileju. Wypada założyć, że obszerne kniastwo
przedstawiało większą wartość niż sama wieś, będąca jak należy się
domyślać osadą pasterską, w której obaj bracia mogli nie posiadać gruntów
do własnego użytku. Oznaczałoby to, że dochodowość wsi była tak
nieznaczna, iż jej posiadaczom bardziej opłaciło się osobiście gospodarować
na kniastwie i korzystać z płynących stąd uprawnień, niż dysponować całą
wsią i rentą feudalną. Ponadto, nie znając warunków poprzedniego nadania
nie wiemy, czy przywilej Siemowita z 1422 r. nie wzmacniał tytułu własności;
kniastwo bowiem miało być dzierżone dziedzicznie. Zamiana była też
korzystna dla księcia: posiadłość wracała do domeny, a nowo ustanowieni
kniaziowie, będąc sami zainteresowani w jej zagospodarowaniu, dawali nadzieje
na rozwój osady. Do tego wyklarowały się stosunki własnościowe,
przystosowując się do kondycji społecznej Jakuba i Miczka.
Tak
doszło do trwałego podziału; Lubycza-Kniazie i
Lubycza Królewska (od czasów
austriackich także Lubycza Kameralna) stały się odrębnymi gromadami o różnym
statusie, który zniwelowało dopiero uwłaszczenie. Rozrodzeni w ciągu wieków
kniaziowie pilnowali skrzętnie swoich przywilejów i bronili się przed próbującymi
ich schłopić i obciążyć pańszczyzną starostami bełskimi. Nie posiadali
wszakże tytułu szlacheckiego, aczkolwiek pewnie marzyli o herbie Sas,
„etnicznym” klejnocie szlachty wołoskiej.
Przywilej
Siemowita w sprawie Lubyczy, choć milczy o kolonizacji, jednak pośrednio
wskazuje na początkowy etap osadnictwa wołoskiego w tej osadzie. Nadanie sołectwa
(kniastwa) jest przecież typowym wynagrodzeniem: zasadźcy za wydatki i trudy
zagospodarowania wsi, a uprzednie, acz niedawne ulokowanie tu Jakuba i Miczka z
pewnością miało służyć sprowadzeniu ich następnych współplemieńców.
Nadanie z 1422 r., dostosowując ius et mos Valachorum do stosunków społecznych
i własnościowych ziemi bełskiej jest więc drugim etapem kolonizacyjnych
zabiegów, a zarazem śladem poszukiwań najtrafniejszego rozwiązania, jak umieścić
ukształtowany już wołoski model osadniczo-gospodarczy, migrujący wraz z
ludnością zza Karpat, w strukturach Bełszczyzny. Wolno przypuszczać, że
Lubycza była jedną z pierwszych wsi w tym eksperymencie (wskazywano na nią później
jako na wzorzec wsi na prawie wołoskim
i doświadczyła go z pomyślnym
skutkiem, notując
się w źródłach szesnastowiecznych jako „dziedzina bardzo szeroka”,
przedstawiająca nadal wartość kolonizacyjną , wieś wołoska, na prawie wołoskim,
kontynuująca częściowo pasterski typ gospodarki i dworzyskową strukturę.
Nie
wiadomo wszakże, jak wielki był udział osadnictwa wołoskiego w
zagospodarowaniu Lubyczy; czy było to osadnictwo pionierskie, czy też
wzmacniające zaludnienie starszej osady, nie zapisanej wcześniej w źródłach.
Przypadek wsi o nazwie Ruda wskazuje na tę drugą okoliczność.
W
1424 r. Siemowit wydał zezwolenie nieokreślonym bliżej Wołochom na osadzenie
się infra limites ville nostre Ruda, przeznaczając im pół lasu i łąki.
Objął ich też egzempcją spod miejscowego prawa ruskiego, pozwalając rządzić
się pełnym prawem wołoskim. Wołosi zatem mieli ulokować się obok istniejącej
osady (przemysłowej bądź już rolniczej), zajmując się przede wszystkim
pasterstwem, skoro nie dostali ziem uprawnych, a objęty tym kolektywnym
nadaniem las nie był przeznaczony do wykarczowania. Dokument milczy o zamiarach
trzebieży i nie wyznacza zwyczajowej w takich wypadkach wolnizny (co prawda w
ogóle nie specyfikuje powinności, zdając się na ustalone normy prawa wołoskiego).
Lokalizacja
Rudy nastręcza trudności. Dokument Siemowita nie podaje żadnych wskazówek
topograficznych, a nazwa osady, bardzo rozpowszechniona i do tego często
nietrwała, nie ułatwia identyfikacji. Propozycja Stanisława Kurasia,
ostatniego wydawcy dokumentu, iż chodzi o Rudę Wołoską w pobliżu Tomaszowa,
jest pociągająca, acz niezgodna z charakterem tutejszej własności ziemskiej.
Ruda, zwana później Wołoską, wchodziła w 1425 r. w skład włości majątkowej
Małdrzyków. W tym roku biskup chełmski Jan Biskupiec zatwierdzał uposażenie
kościoła w Chodywańcach, wyznaczone zapewne jeszcze przed 1422 r. W drugiej
połowie XV w. i później Ruda nadal należała do Małdrzyków. Nie mogła
zatem być tą samą Rudą, którą Siemowit, osadzając Wołochów i nadając
im las i łąki nazywa villa nostra, chociaż dokument Biskupca łudzi
sformułowaniami, odpowiadającymi oczekiwanej strukturze osadniczej. Przywilej
Siemowita odnosi się do innej Rudy, Rudy koło Ulicka na południe od Rawy
Ruskiej, gdzie Valachi w 1507 r. opłacali
podatek od 300 owiec. Ta królewska wieś została nadana w 1462 r. Janowi
Magierze i pozostawała w rękach tego rodu aż do wymarcia męskiej linii, po
czym przeszła na Bełżeckich. Osady na współczesnych mapach nie można
odszukać; najwłaściwsza z nich byłaby ta, którą dwudziestowieczna
kartografia oznacza jako Zamek, 7 km od Magierowa, na skraju dużych skupisk leśnych.
Przestrzenny
i gospodarczy charakter tego osadnictwa rysuje się w tym wypadku dość wyraźnie;
roztoczańskie, śródleśne łąki i przeznaczony do wypasu las (żery bukowe i
dębowe) miały skłonić migrujących Wołochów do zarzucenia pół nomadyzmu
i zachęcić ich do stabilizacji. Przywilej Siemowita można interpretować jako
objaw książęcej woli przerwania sezonowych, zimowych wędrówek drużyn
pasterskich na niżej położone tereny, nie przynoszących wielkiej własności
żadnych pożytków, lecz częstokroć nawet straty, a także jako przejaw starań
o zaprowadzenie nowego typu gospodarki pastersko-hodowlanej, związanej z jednym
miejscem i dającej objąć się feudalizacją. Tych zamierzeń dokument z 1424
r. już nie zilustruje: jego regulacje jedynie odwołują się do prawa wołoskiego,
już używanego w księstwie Siemowita, bez unormowania powinności feudalnych i
zasad autonomii.
Obydwa
przywileje Siemowita są dowodem wczesnego po tej stronie Karpat zainteresowania
własności ziemskiej wykorzystaniem pasterskich wędrówek w akcjach
kolonizacyjnych, z dala od terenów górskich i podgórskich. Rola Siemowita IV
polegała na dostrzeżeniu kolonizacyjnych walorów migracji wołoskich dla
obszarów niezwykle trudnych dla zwykłego osadnictwa agrarnego, choć
odmiennych krajobrazowo od macierzystego szlaku karpackiego, lecz odwiedzanych
przez małe grupki pasterzy. Polegała ona również na zaadaptowaniu wykształconego
już, prawdopodobnie w Siedmiogrodzie i na Zakarpaciu modelu ustroju wiejskiego,
pozwalającego na wstrzymanie wędrówek i stabilizację osadnictwa.
Także
czasów mazowieckich sięga osadnictwo wołoskie w Hrebennem. W 1447 r. ks. Władysław
nadał szlachetnemu Iwaszkowi z Hrebionej quandam sortem nostre desertam
Starahrobyona nuncupatam, niewątpliwie z myślą jej zasiedlenia. Stare
Hrebenne można zlokalizować, zgodnie z siedemnastowieczną informacją jako
wieś Siedliska, sąsiadująca z Hrebennem od zachodu. Zmiana nazwy i zamienne używanie
tej samej dla dwóch osobnych osad
utrudnia identyfikację; zamieszanie potęguje jeszcze donacja Hrebionej (chyba
nowej) dla Racibora z Golejewa, która, podobnie jak nieco wcześniejsze nadanie
dla Iwaszka, nie wprowadziła pełnej I trwałej własności szlacheckiej w obu
osadach, bowiem widać je później w domenie królewskiej. Niemniej Stara i
Nowa Hrebiona były objęte kolonizacją wołoską, ponieważ w Iwaszku, wychodzącym
z Nowej Hrebiony i otrzymującym Starą, spustoszoną, można upatrywać Wołocha.
Z nim to bądź z jego współrodowcem miał do czynienia Henryk z Kamieńca,
starosta bełski, gdy wykupował Hrebionę (zapewne Starą) z rąk Iwaszki. Wieś
była zorganizowana według modelu kolonizacji wołoskiej, a mieszkańcy
uiszczali typowe dla pasterskiej gospodarki powinności.
Nie
wiadomo, jak dalej w ciągu XV w. toczył się proces wołoskiej kolonizacji na
Roztoczu. W rejestrze łanowego z 1472 r. pojawiła się wieś Wierzchrachanie
(obecnie Werechanie na zachód od Tyszowiec), w pierwszej połowie XV w.
prawdopodobnie jeszcze nie istniejąca. Osada zajęła gleby o przeciętnej
wartości rolniczej: była tam „rzędzina biała, do urodzaju żyta dobra, ale
do pszenice nie bardzo rodzajna”. Rejestr 1508 r. nazywa ją wsią wołoską,
z innych źródeł wiadomo, że używała prawa wołoskiego.
W
rejestrach poboru łanowego z pierwszego dziesięciolecia XVI w. pojawiły się
inne villae Valachicae po północnej stronie roztoczańskiego działu
wodnego. Ich założenie bądź gruntowne zreformowanie można ogólnie
umieszczać w XV w., albo jeszcze w okresie mazowieckim, albo już po
inkorporacji ziemi bełskiej do Korony (1462). a więc w czasach administrowania
starostwem bełskim przez Dobiesława z Byszowa, Pawła Jasieńskiego, Jana z
Tarnowa, Andrzeja Kmitę bądź Kamienieckich. W rejestrze 1507 r. występuje
Wola Tarnawacka, zwana później Wolicą, a w końcu Tarnawatką, położona nad
początkowym biegiem Wieprza, gdzie „czarnych roi po części jest, a pszenice
się tam dobre rodzają”. Rejestr z 1508 r. kwalifikuje ją również jako wieś
wołoską, a późniejsze źródła dokumentują funkcjonowanie kniastwa.
Prusie,
wieś znana już Janowi Długoszowi z osobliwości tamtejszych skamieniałych
drzew, znajdowanych w lasach i na polach, okazało swoją „wołoskość”
nie tylko prawną, a zapewne i etniczną w ciągu XVI w.
Podobnie sąsiednia Werchrata, położona tak jak i Prusie, zgodnie ze swą
nazwą, u źródeł Raty, w pobliżu roztoczańskiego działu, występująca od
1444 r., dała się poznać na początku XVI w. jako wieś wołoska z własnym
kniastwem, a graniczące z Lubyczą Teniatyska, znane od 1472 r. zgłosiły w
1507 r. 200 hodowanych przez Wołachów owiec do opodatkowania, później
ujawniając swego kniazia.
Trudno
też. wskazać czas i inicjatora wołoskiej kolonizacji (bądź na prawie wołoskim)
w Pankowie, wsi graniczącej przez Wieprz z Tarnawatką. Pierwszy zapis osady, w
której funkcjonowała instytucja kniazia, pochodzi ze schyłku pierwszej póło
wy XVI w. Okolice Tarnawatki i Pankowa nadal były jeszcze uważane za dogodne
do następnych akcji kolonizacyjnych, wśród „niskich dąbrówek”, łąk i
na pustych miejscach.
Niejasne
są okoliczności wołoskiej kolonizacji w Kamionce Wołoskiej. Wieś jest znana
od 1448 r., lecz jeszcze bez swego etnicznego apelatywu; ślady wołoskiej
obecności są późne Może zaginiony dokument Zygmunta Starego z 1523 r., określający
powinności kamioneckich kmieci, wiązał się już z regulacją pobytu wołoskich
pasterzy. Wieś przeżyła z pewnością niejedną akcję osadniczą; wystarczy
spojrzeć na mapę, by przekonać się, że niezwykle rozproszona osada z
kilkudziesięcioma (!) przysiółkami musiała wielokrotnie pączkować, jak np.
na początku XVII w.. gdy na Wolanach i Lipniku osadzono 137 zagrodników.
Natomiast kolonizacja Wieprzowego Jeziora, wsi „na tej wierzchowinie, skąd się
wszczyna rzeka Wieprz”, posiadającej kniazia i zobowiązanej do dani baranie,
daje się przypisać czasom zarządzania starostwem bełskim przez Tęczyńskich,
prawdopodobnie przez Stanisława, a więc połowie XVI w. Wieprzowe Jezioro
zostało w części osadzone przez Marcinowskich, toteż połowa wsi należała
do nich, a później do Zamoyskich, zaś druga połowa, osadzona przez wychodźców
z Wierzchrachań, do starostwa bełskiego.
Z
powyższego przeglądu wynika, że wszystkie kolonizacyjne poczynania własności
książęcej, a później królewskiej w tej części Roztocza wykorzystywały
wołoski model ustroju gruntowego i przynajmniej częściowo wołoski substrat
etniczny.
Tylko
dwie nowe wsie mogły być zorganizowane odmiennie, nie podług tego
powszechnego modelu (ich ustrój nie jest znany); obie osadzono z inicjatywy
Zamoyskich w ich podówczas starostwie bełskim: Wola Żurawiecka, powstała z
woli Jana między Żurawcami a Lubyczą w latach 1600-160358 oraz Usznia, wieś
odległa od roztoczańskiego obszaru kolonizacyjnej gorączki, niefortunnie
lokowana przez Stanisława w 1563-1564 r. w dąbrowie między Żabczem a
Poturzynem, na terenach starego i dosyć gęstego zaludnienia.
Działalność
osadnicza w dobrach królewskich na południowej, lubaczowskiej stronie Roztocza
i na jego przedpolu zaznaczyła się w źródłach dopiero od schyłku XV w.
W 1487 r. Kazimierz Jagiellończyk nadał Ambrożemu Brożynie lasy, bory i dąbrowy
nad rzeką Hodwisznią w pustce Wroców, legalizując uprzednie, a nie
udokumentowane w pisemnej formie polecenie zbudowania rudy w tym miejscu. Król
nakreślił szeroki program inwestycyjny; oprócz rudy, która już wtedy istniała
miały zostać wykarczowane pola i łąki, przygotowany staw rybny, miał być
zbudowany młyn z trzema kołami dla mielenia rudy, czwartym zbożowym i piątym
stępem oraz taberna z prawem propinacji piwa. Rudnicy mieli używać prawa
niemieckiego. Król obiecywał sobie 10 grzywien, 8 pługów i 4 wozy żelaza
rocznego dochodu. Nie wiadomo, w jakim stopniu udało się te zamierzenia wówczas
zrealizować; chociaż dziś Wroców nie daje się odszukać na mapach, nawet na
pochodzącym z końca XVIII w. zdjęciu józefińskim, to ruda funkcjonowała na
pewno jeszcze w XVII w. W 1503 r. zarządzał nią Jan Brożynka, może syn
Ambrożego, później szlachetny Feliks Pobidziński, który został stąd
wykupiony przez Mikołaja Tarłę, zgodnie z królewskim zezwoleniem z 1549 r.
Trudno odgadnąć plany Tarły wobec Rudy Wrocowskiej; może wiedząc, że z
niej „żelazo jest złe” a „ról i łąk i lasów pewnych dosyć” zamyślał
o osadnictwie typu rolniczego?
W
1497 r. za starostwa Marcina Broniowskiego Jan Olbracht sprzedał powołane
jednocześnie sołectwo w Drohomyślu opatrznemu Małkowi z Lubaczowa (jak skądinąd
wiadomo Rusinowi), z poleceniem powiększenia osady, zwołania osadników i
osadzenia na surowym korzeniu, obiecując im dziesięcioletnią wolniznę i
korzystanie z prawa niemieckiego. Trzyłanowe, powstałe z karczunku sołectwo z
obszarami pozostałymi po wymierzeniu łanów oraz obszernym błoniem Małko
osadził 12 kolonami; zagospodarowanie wsi poszło mu chyba równie pomyślnie,
bowiem Drohomyśl w rejestrach poborowych XVI w. wygląda na osadę dużą.
Musiano pamiętać zasługi zasadźcy, skoro po jego śmierci wdowa zdołała
obronić się przed już zdecydowanym
wykupem i uzyskać dożywocie dla siebie i syna Michała.
Wójtostwo
wykupił ostatecznie Mikołaj Tarło od Jerzego Małka na mocy królewskiego
zezwolenia z 1549 r. i kontynuował akcję rozszerzania osadnictwa.
Do
XV w. można odnieść osadzenie Kobylnicy Wołoskiej, wsi posługującej się
prawem wołoskim, leżącej w pobliżu Kobylnicy Ruskiej. Wprowadzenie
osadnictwa wołoskiego do Kobylnicy musiało nastąpić jakiś czas przed 1507
r. Prawna dychotomia obu osad i ich bezpośrednie sąsiedztwo pozwala domyślać
się procesu analogicznego do tego, jaki miał miejsce w Rudzie: obok starej
wsi, pozostawionej na swoim rodzimym prawie osadniczym lokowano nową osadę, z
użyciem prawa wołoskiego, a może i żywiołu wołoskiego, z tą różnicą,
że nowi koloniści utrzymali swoją przestrzenną i prawną odrębność, nie
wsiąkając w starą tkankę osadniczą.
W
XV w. kolonizacja wołoska musiała objąć inne wsie starostwa lubaczowskiego:
Brusno [Stare], położone tuż pod kulminacją roztoczańskiego wału, u źródeł
Brusienki, znane od 1444 r., objawiające swój wołoski charakter
na początku XVI w. oraz Żuków, leżący już niżej, poza zasięgiem zwartego
zalesienia.
Dwie
inne wsie, Radruż i
Basznia, znane z tego samego zapisu w 1444 r., okazały się
wołoskie jeszcze później, w połowie XVI w. Możliwości zagospodarowania
Baszni nie były wtedy jeszcze wyczerpane w
1565 r. – urzędnicy królewscy wskazywali nad Sołotwą miejsce dla lokowania
wsi na surowym korzeniu, obliczanej na około 30 osadników. Początki wołoskiej
obecności w obu wsiach są nam nieznane; w przypadku Baszni, ulokowanej u
podstawy roztoczańskiego wału mogą sięgać XV w., w przypadku Radruża mogą
być młodsze, nie młodsze jednak niż czas administrowania starostwem przez
Jana Tarnowskiego.
Rządy
hetmana w Lubaczowie przypadły na lata 1539-1561 r. Grodowa królewszczyzna
lubaczowska, trzecia pod względem wielkości z dzierżaw hetmana doświadczyła,
tak jak i inne, jego gospodarczej zapobiegliwości. W 1543 r. król na prośby
Tarnowskiego zezwolił podstarościemu lubaczowskiemu Stanisławowi Sobolowi w
miejscu Królówstaw lokować na surowym korzeniu wieś o pamiątkowej
nazwie „Tarnowskie”. Z uwagi na zamierzone karczunki osadnicy dostali dziesięcioletnią
wolniznę. Wieś miała zostać zorganizowana podług prawa niemieckiego. Sobol
jako zasadźca otrzymał czterołanowe wójtostwo z karczmą, młynem i stawami
oraz łąki. Te zagrodnicze gospodarstwa, łany sołtysie, dowodzą
pewnego zaawansowania procesu osadniczego, którego pierwszym impulsem mogło być
urządzenie tu stawu, z pewnością nie wcześniejsze niż 1462 r., a więc
zadecydowane czy zaaprobowane przez Kazimierza Jagiellończyka lub któregoś z
jego synów. Zatem Sobol nie otrzymał szczerej pustki do zasiedlenia; nie on
zresztą w końcu lokował wieś. Już w 1547 r. wójtem dziedzicznym był
szlachetny Marcin Kolba (Kolbe), mieszczanin sandomierski, który sprzedał wójtostwo
trzy lata później.
Sprzedaż
była z pewnością wymuszona zmianami własnościowymi: w 1549 r. Królówstaw
wraz z innymi wsiami został nadany prawem lennym Mikołajowi Tarle, z możliwością
wykupu wójtostwa. Co ciekawe, była to wtedy pustka, a więc Kolba nie
zdążył wiele zdziałać. Kolonizację musiał podjąć nowy posiadacz, bowiem
w rejestrze łanowego z 1564 r. Królówstaw, czyli Tarnowskie występuje jako
nowa wieś, a lustratorzy obserwowali tu rok później żywą kolonizacyjną krzątaninę:
trzebież lasu, przyczynianie pól uprawnych przez kmieci korzystających z
wolnizny, sadowienie się następnych. Zaludnienie Królówstawu znalazło się
szybko w regresie; część pól na skutek kontrowersji granicznej została odjęta
do dóbr nahaczowskich, dzierżonych przez Nadarzyńskich, a gdy wieś wróciła
do starostwa, jego administrator, zwolennik innej metody gospodarowania rozkazał,
aby „role na folwark obrócono, a chłopy zegnano”. Podobny los spotkał i
skupione wójtostw. Wieś wprawdzie nadal pojawiała się w rejestrach
poborowych schyłku XVI w. i podymnego z 1630 r. czasem tylko jako folwark, lecz
nie dotrwała do schyłku XVIII w., by zauważyli jej położenie austriaccy
kartografowie. Kilkupokoleniowe starania nie przybrały więc trwałego kształtu.
Jan
Tarnowski mógł być też inicjatorem lokacji Woli Dworzeckiej, którą według
dwóch świadectw z 1565 r. „niedawno za zamkiem [lubaczowskim] w lesie sadzić
poczęto”. Wieś z Podzamcza przeniesiono w końcu XVI w. na nowe miejsce i na
nim zaznaczona jest na mapach począwszy od schyłku XVIII w., pod swoją nowszą
nazwą, przejętą od pobliskiego oronimu „Lisie Jamy”. Wieś leżała między
zabagnioną doliną Hodwiszni-Lubaczówki a lasem, na glebach określonych przez
galicyjskiego geografa jako glinki nawiane na piaskach, zbliżone do lessu (stąd
propozycja nazwy: less bielicowaty), lecz bardzo trudne w uprawie.
Hetman
zmarł 16 V 1561 r. a Lubaczów objął nowy starosta, Gabriel Tarło ze
Szczekarzowic, kasztelan radomski i starosta chełmski, trzymając urząd do śmierci
w 1565 r. Nie wiadomo, kto rozpoczął osadzanie Woli; czy Tarnowski, doświadczony
w inwestycjach kolonizacyjnych, planujący przelanie na syna całej tenuty, czy
Tarło w czasie pięcioletniego zarządu, w trakcie którego zdążył np.
osadzić nowych kmieci w Baszni i Smolinie. Wieś liczyła w końcu XVI w.
kilkunastu mieszkańców, głównie zagrodników, do rejestru podymnego 1630 r.
zgłosiła tylko 3 chałupy. Zasadźca i prawo osadnicze Lisich Jam nie są
znane.
Te
same wątpliwości budzi czas powstania Horajca
(Nahorajca). Jako nowa wieś
wystąpił w rejestrze 1564 r. Lustracja i inwentarz z następnego roku
informują, że „ta wieś nowo się poczęła sadzić przy wsi Żukowie”, nieco
od niej wyżej, w górę niewielkiego strumienia Gnojnik, na skraju lasu
Pretecza. Osadnikom zostały jeszcze dwa lata wolnizny; jeśli otrzymali więcej
niż siedem lat ulgi (a nie jest to wykluczone zważywszy na leśne otoczenie),
to wówczas inicjatywę kolonizacji należałoby przypisać Tarnowskiemu. Wieś
musiała być tzw. wysiółkiem Żukowa; stanowiła z nim jedną gromadę, używała
tego samego prawa wołoskiego, podlegała więc wspólnemu kniaziowi. We wsi było
wówczas zaledwie czterech kmieci (jeden z nich nazywał się Wołosz);
rozwojowi osady nie sprzyjały konflikty graniczne z sąsiednią wsią szlachecką,
Nowym Siołem Rafała Halki, który zajął domy i pola. Następni starostowie
przyspieszyli tempo kolonizacji: w 1630 r. zgłoszono do podymnego 58 domów, co
kwalifikuje Horajec jako dość dużą wieś. Możliwości skolonizowania dąbrów
w tej stronie Roztocza jeszcze się nie wyczerpały; równocześnie z lokacją
Horajca planowano stworzenie następnej wsi, obliczanej na 30 kmieci.
Kolejny
starosta, Andrzej Myszkowski, wojski krakowski i kasztelan lubelski, nie przerwał
ciągu inwestycji kolonizacyjnych w dzierżawie lubaczowskiej,
mimo iż rządził nią tylko przez rok.
Lokował na surowym korzeniu Dziewięcierz
(Dziewięciory) w pobliżu roztoczańskiego działu wodnego, u źródeł
strumyka zasilającego górny bieg Raty. Wieś rozrastała się szybko: w
1578
r. opłacono pobór od 10 łanów i 10 zagrodników z rolmi, a w 1630 r. od 56
chałup.
Dziełem kolejnego starosty, Jerzego Jazłowieckiego
z Buczacza, wojewody ruskiego i hetmana wielkiego koronnego (objął dzierżawę
14 X 1566, zmarł w 1575 r.) była lokacja Nowego Lublińca. Proces zasiedlania
rozpoczął się ok. 1569 r. na prawym brzegu błotnistej rzeczki Wirowej, dopływu
Tanwi, naprzeciwko Starego Lublińca, wsi o nieodległej metryce, być może objętej
kolonizacją wołoską.
Początki
Lublińca, zwanego później Starym, nie rysują się wyraźnie. Wieś
zanotowana po raz pierwszy w 1507 r. rządziła się prawem ruskim. Już jednak
od połowy XVI w. dochodzą z Lublińca sygnały o kolonizacji wołoskiej. Nie
wiadomo, jak dawno i kto ulokował tu Wołochów; nie wiadomo też gdzie; czy
reforma objęła całą wieś, czy tylko jej część, czy nie był to wstęp do
lokacji Nowego Lublińca ok. 1569 r.?
Dwa
lata później Jazłowiecki zadbał o wystawienie cerkwi i nadanie jej półłanowego
uposażenia, mając na uwadze potrzeby religijne gromadzących się
osadników, a zarazem pomyślność lokacji. Osada,
nazywana początkowo Wolą na Sieliszczach przybrała w końcu siostrzane miano
Nowego Lublińca, okazując swą genetyczną łączność (jeśli nie osadniczą,
wynikającą z pochodzenia kolonistów, to przynajmniej terytorialną, ze wspólnoty
gruntowej). Obie wsie w 1630 r. opłaciły podymne łącznie ze 154 domów, która
to wielkość charakteryzuje mniejsze miasto województwa bełskiego w tym
czasie.
Na
konto Jazłowieckiego należy też zapisać akcję karczunkową w dąbrowie między
Basznią a szlachecką Krowicą, lokację pobliskiej, a skądinąd nieznanej
Woli Mała Strona (o ile nie była to Wólka za Zamkiem, późniejsze Lisie
Jamy) oraz być może osadzenie wsi Woletyny, która w rejestrze
z 1578 r. i innym współczesnym źródle występuje
jako nowa. Lokalizacja osady jest
dzisiaj nieznana; należałoby się jej spodziewać w okolicach Potylicza i
Smolina.
Rządy
Jazłowieckiego w dobrach lubaczowskich wyraźnie dążyły do rozszerzenia
gospodarki folwarcznej. To on ułożył charakterystyczną zamianę w Drohomyślu:
zagospodarowane uprzednio sołectwo włączył do folwarku, rekompensując to
wydzieleniem innych gruntów, ale w części wymagających wykarczowania. On także
w Królówstawie „wójta skupił - role
do folwarku lipowieckiego obrócieł”,
zaś chłopów nowo osadzonych na półłankach na jego polecenie „zegnano”,
a „role na folwark obrócono”. Temu samemu celowi miały służyć równoczesne
starania o zapewnienie pańszczyźnianej robocizny, widoczne na przykładzie Żukowa,
wsi prawa wołoskiego, nie znającej pańszczyzny. Na prośby Jazłowieckiego król
przeniósł mieszkańców tej wsi z prawa wołoskiego na ruskie, co pozwoliło
nałożyć im obowiązek dwudniowej pańszczyzny z łanu.
W
ostatniej ćwierci XVI w. i pierwszych kilku dziesięcioleciach XVII w.
starostwo lubaczowskie pozostawało w rękach małopolskiego rodu Płazów h.
Topór: od 1576 r. administrował tu Jan, który w 1591 r. ustąpił je synowi,
również Janowi, wielkorządcy krakowskiemu. Od śmierci tegoż w 1615 r. do
1637 r. Lubaczów pozostawał w rękach wdowy Barbary.
W
tych latach pojawiły się nowe osady starostwa. W 1583 r. w rozgraniczeniu dóbr
lubaczowskich z włością oleszycką wystąpiły nowe Bihale, wieś lokowana na
surowym korzeniu, położona w pobliżu starych Bihal, nad potokiem
Czerniawka, na peryferii dużego kompleksu leśnego, w tym miejscu widocznie
naruszonego przez osadnictwo. Osada nie wyodrębniła się od swej macierzystej
wsi.
Około
1600 r. został osadzony Krupiec, z którego 30 lat później zgłoszono do
podymnego 21 chałup. Rozpoznanie osady wymaga wyboru; z dwóch wsi o tej nazwie
jedna leży tuż pod bokiem obecnego Narola, stanowiła więc raczej własność
dziedziców tego miasta, druga zaś znajdowała się koło miasteczka Potok, późnej,
osiemnastowiecznej lokacji, w obrębie dóbr królewskich, lecz nie należących
do starostwa lubaczowskiego.
W
tymże rejestrze z 1630 r. zapisano inną nową wieś, Wolę Brusieńską, liczącą
wówczas 17 chałup, której wolnizna miała „ekspirować” w ostatnich
latach XVI w.; założenie Woli należy zatem umieścić w przedostatniej
dekadzie tego stulecia. Chyba wolno ją utożsamić z Brusnem
Nowym, osadą o
niezwykłej topografii, położoną bowiem nad rzeczką Brusienką nieco niżej
niż Stare Brusno, wieś posługująca się od przeszło stu lat prawem wołoskim.
Przeprowadzone
przed 1592 r. z nieznanych powodów translacje Królówstawu i Woli
Dworzeckiej (Lisich Jam) na nowe miejsca zapisują się również na konto
inwestycji osadniczych Płazów.
Najpoważniejszym
kolonizacyjnym przedsięwzięciem ówczesnych starostów była lokacja na
surowym korzeniu miasta Płazowa, w okolicy dotąd pustej, aczkolwiek
penetrowanej przez ruch komunikacyjny, przebijający się przez Roztocze z południowego
zachodu na północny wschód gościńcem jarosławskim, a od niedawna również
przez osady przemysłowe (Ruda Różaniecka). To drugie dopiero miasto starostwa
po stołecznym Lubaczowie było osadą kolonizowaną od podstaw, bez żadnego
oparcia w dotychczasowej tkance osadniczej (najbliższe wsie, Żuków i świeżo
zaludniony Horajec były odległe o 6-8 km). Lokacja miasta wewnątrz obszaru leśnego,
powierzona na mocy królewskiego zezwolenia z 1614 r. Richardowi Lewesowi
miała na celu powołanie ośrodka, obsługującego coraz częściej uczęszczany
trakt i skupiającego produkcję rzemieślniczą, zwłaszcza włókienniczą, a
także zbudowanie osady pionierskiej, zdolnej przeprowadzić akcję
zagospodarowania lasów (miasto dostało przydział 150 łanów), której
miejski status i dobroczynny wpływ arterii komunikacyjnej, dostarczającej bodźców
rozwojowych, oraz różne przywileje miały ułatwić to trudne zadanie.
Lokacja
była skuteczna i miasto zaczęło się szybko rozwijać. Jego mieszkańcy,
pojawiający się już np. w 1618 r., w 1630 r. zgłosili poborcy podymnego 107
domów. Kościół parafialny, zapowiedziany jeszcze w przywileju lokacyjnym
został ufundowany przez Jerzego Ossolińskiego, kolejnego starostę
lubaczowskiego w 1639 r., lecz już wcześniej Jan Płaza (syn) sprowadził tu
na krótko zakonników. Pamiątkowa nazwa osady (niegdyś także nazywanej
Lubellą), nie będącej przecież siedzibą rodową, niosła wspomnienie wkładu
Płazów w dzieło powołania miasta.
Nadzwyczaj
intensywnie kolonizowała się południowa część starostwa lubaczowskiego w
połowie XVI w., odkąd zwrócił na nią swoją uwagę Mikołaj Tarło,
podczaszy królowej, a później chorąży przemyski (po 1578 r.). Tarło
upatrzył sobie tę dzierżawę jeszcze wtedy, gdy starostą był Jan z Tarnowa,
który trzymał Lubaczów czasowo; najpierw do momentu zrzeczenia się hetmaństwa.
później, mimo złożenia buławy, dwukrotnie ten warunek odraczano
mu (w 1546 i 1547 r .) aż wreszcie w 1549 r. dostał tę królewszczyznę w dożywocie.
Usadowienie
się Tarły na tym terenie ma donacyjną genezę; ów zawdzięczał to służbie
dworskiej i dyplomatycznej, udziałowi w kampaniach moskiewskiej, wołoskiej i
inflanckiej oraz w wojnach z Tatarami, a w tym również niechybnie bliskim
stosunkom z hetmanem.
Chronologia
nadań wykazuje wymowną zbieżność ze zmianami charakteru dzierżawienia
Lubaczowa przez Tarnowskiego. W 1546 r., niedługo po przedłużeniu hetmańskiej
dzierżawy Tarło otrzymał od króla pięciołanowe wójtostwo w Tarłowej
Woli, której lokacją na prawie niemieckim właśnie się zajmował oraz inne
spustoszone przez Tatarów wójtostwo w Kobylnicy Wołoskiej, w celu ponownego
zaludnienia. Trzy lata później, kilka miesięcy po dożywotnim przekazaniu
Lubaczowa Tarnowskiemu, odebrał od Zygmunta Augusta nadanie obejmujące Tarłową
Wolę i Kobylnicę Wołoską (tym razem całe wsie, a nie same wójtostwa) oraz
Ruską, a także Drohomyśl, rudę Wroców i Królówstawi. Ta obszerna donacja
była jednak mniej atrakcyjna niż to mogło się wydawać z jej pięciowioskowej
(nie licząc rudy) zawartości: Kobylnica Ruska mogła być odjęta od starostwa
dopiero po śmierci Tarnowskiego, Drohomyśl, rudę Wroców i Królówstaw należało
najpierw wykupić od poprzednich użytkowników, a samo nadanie nie obdarzało
Tarły pełnią uprawnień ziemskich, ograniczając dziedziczenie do męskich
potomków. Ponadto
donacja w większej części miała potencjalny, a nie realny charakter: Tarłowa
Wola i Królówstaw wymagały akcji kolonizacyjnej, by stać się
nieruchomościami o większej wartości.
Temu
odbiorca nadania zdołał podołać, z wielką energią podejmując kilka
inwestycji gospodarczych równocześnie. Kobylnica Wołoska, wieś o piętnastowiecznej,
wołoskiej metryce, jeszcze w
1546 r., w momencie donacji była
wyludniona po najeździe tatarskimi, lecz Tarło szybko spełnił oczekiwanie
uczynienia jej zamieszkałą i ludną..
Lokacja na surowym korzeniu
Tarłowej Woli, przedsięwzięcie rozpoczęte nadaniem wójtostwa w 1546 r. nie
miało w końcu pomyślnego finału; chociaż Tarło rozpoczął ją osadzać na
obszarach, „których sobie pokopali dosyć w lesiech królewskich poddani z Lublińca”,
wieś o tej nazwie nie powstała i próżno jej szukać na mapach. Doszło tu do
zderzenia dwóch różnych akcji gospodarczych; odgórna akcja kolonizacyjna
napotkała na swej drodze samowolną i żywiołową działalność karczunkową
chłopów lublinieckich i nie rozwinęła się; dwadzieścia lat po wydaniu
przywileju osadniczego zbudowano tylko jeden dom. Lubliniec, „dziedzina
wielka, mająca w sobie ról, łąk, lasów, borów, dąbrów dosyć” nęciła
dalej, mimo tej porażki, możliwościami kolonizacyjnymi a zostały one
wykorzystane niedługo później przez następnych posesorów, kiedy powstał
Nowy Lubliniec.
Te
same trudności zniweczyły koleiną inicjatywę Tarły: osadzenie w lesie na
rozległych obszarach Kobylnicy Ruskiej nowej wsi, Woli Kobylnickiej. Akcja
rozpoczęta w 1565 r. karczunkiem lasu zamarła, bowiem, jak donieśli
lustratorzy „Kobylniczanie bronią budować się i obszarów swoich, a mogła
by tam być wioska bez szkody Kobylniczan”. Na peryferiach Drohomyśla, innej
wsi objętej donacją Tarło osadził 15 kmieci na 6 łanach w uroczysku
Badawia, zwanym też Podłubami. Ta akcja zasiliła zaludnienie Drohomyśla,
chociaż przez pewien czas Badawię uważano za odrębną wieś.
Pusta
w momencie nadania wieś Królówstaw, zwana inaczej Tarnowskie, przeżyła pod
zarządem Tarły kolejną próbę rekonstrukcji zaludnienia, niestety, mimo
sporych nakładów, nie całkiem udaną. Trwalsze natomiast efekty uwieńczyły
osadzenie nowej wsi o nazwie Lipowiec, „wysiółka tarnowskiego”. Karczunki
w lesie lipowym rozpoczęły się w 1565 r. Ostatni z przedmiotów nadania z
1549 r., Ruda Wrocowska, mogła być także objęta planami kolonizacji i
uczynienia z niej osady typu rolniczego .
Zakres
robót kolonizacyjnych podjętych przez Mikołaja Tarłę był więc szeroki, a
ich tempo szybkie; rozwinął równoczesną działalność we wszystkich
otrzymanych wsiach, wzmocnił bądź odbudował ich zaludnienie, utworzył nowe
folwarki w Lipowcu, Kobylnicy Ruskiej i
Królówstawie.
Tworzenie
wielowioskowej włości majątkowej nie mogło obyć się bez niezbędnego, wieńczącego
proces organizacji elementu: osady miejskiej. W 1557 r. Tarło uzyskał od króla
zezwolenie na lokowanie miasta o nazwie Tarłowiec na terytorium Kobylnicy
Ruskiej i Wołoskiej, z przywilejami prawa niemieckiego, wolnizny oraz odbywania
dwóch targów i trzech jarmarków. Miastu, leżącemu na głównym skrócie
starej arterii lwowsko-jarosławskiej, będącemu centrum prężnie rozwijającego
się kompleksu wiejskiego, mającemu tak dbałego gospodarza można było rokować
szybki rozwój. Jednak Tarłowiec był nieudaną lokacją, a zawiniły tu przede
wszystkim zmiany własnościowe: upadek prywatnej włości w obrębie starostwa
lubaczowskiego. Nie stało się to jednak wskutek wygaśnięcia linii męskiej;
bezżenny i bezdzietny Tarło zdawał sobie przecież sprawę z niebezpieczeństwa
przekształcenia nadania w zwykle dożywocie, a mimo to wytrwale inwestował w
niepewnie dzierżony majątek. Musiał on pokładać pewne nadzieje w planowanej
zamianie swoich dóbr dziedzicznych Laszki na dobra lubaczowskie, co przyniosłoby
nieograniczony tytuł własności i rozszerzenie roztoczańskiego majątku. Te
zamiary nie ziściły się jednak, chociaż Laszki były wykorzystywane przez królewskie
żupy (potrzebujące drewna do warzenia soli), w zamian za trzystuf1orenową
pensję. Mimo to nie bezpotomna śmierć Tarły (po 1578) ucięła władanie
tego rodu w powiecie lubaczowskim, lecz znacznie wcześniej konstytucje sejmu
egzekucyjnego, na mocy których donację skasowano. Wsie zostały restytuowane
do starostwa lubaczowskiego po wykupie przez ówczesnego administratora, Jerzego
Jazłowieckiego.
Działalność
kolonizacyjną na roztoczańskiej peryferii prowadziła także szlachecka własność
ziemska. Pierwsze działania na tym polu dają się obserwować we włości majątkowej
Małdrzyków h. Wąż, której bazą były wsie Chodywańce i Przeworsk (Przeorsk)
na północnym przedpolu Roztocza, objęte w sposób nam dzisiaj nie znany.
Wysiłki kolonizacyjne Małdrzyków,
zmierzające do zbudowania w tym peryferyjnym środowisku większego organizmu
gospodarczego, były współczesne pierwszym znanym inwestycjom osadniczym w
ziemi bełskiej, prowadzonym przez Siemowita IV. Początki tej działalności sięgają
co najmniej czasów Stanisława Małdrzyka, tzn. zapewne pierwszego
dwudziestolecia XV w. To on wzniósł kościół w Chodywańcach i wyznaczył mu
uposażenie ze swego, organizowanego właśnie majątku, na który składały się
(oprócz wsi parafialnej) Przeworsk, nie wymieniona z nazwy wieś, którą należy
zidentyfikować jako Rudę Wołoską, oraz czynna ruda produkująca żelazo. a
także folwark w Chodywańcach. młyn w Przeworsku, lasy wraz z barciami i inne
użytki. Fundacja kościelna wieńczyła pewien, dość już zaawansowany etap w
procesie zagospodarowywania dóbr. Kontynuował go syn Stanisława, Andrzej, który
doprowadził do zatwierdzenia fundacji parafialnej w Chodywańcach , a także
zawarł ze swym sąsiadem, Wołczkiem z Gródka, ugodę w sprawie korzystania z
lasów Łaziska, Koczalin i Górno, gdzie lokował Rogoźno.
Kolonizację
tej wsi dokończyli Stanisław, Andrzej, Jan, Jakub i Stefan, zapewne synowie
Andrzeja, wprowadzając prawo niemieckie, piętnastoletnią wolniznę, a po jej
wygaśnięciu czynsz pieniężny, oraz utwierdzając na dużym, ośmiołanowym
sołectwie szlachetnego Piotra, swego sługę. W 1472 r. wieś już opłacała łanowe
i była przedmiotem rodzinnych podziałów. W tym samym roku pojawiła się
inna, nowa osada we włości Małdrzyków: Wola Chodywaniecka czyli Zawady.
Tak
w ciągu trzech pokoleń wzrosła i okrzepła włość Małdrzyków na przedpolu
i północnych stokach Roztocza. Ten kolonizacyjny sposób na pomnożenie dóbr
ziemskich w piętnastowiecznej Bełszczyźnie jeszcze nie był praktykowany,
przynajmniej w takim zakresie. Małdrzykowie znaleźli dogodną dla rozwoju
przestrzeń i odpowiednie, a różnorodne sposoby jej zagospodarowania; w
rezultacie podwoili majątek, mieszcząc w swej włości osadę wołoską, wieś
prawa niemieckiego i kuźnicę.
Tylko następne pokolenie
rodu korzystało z tej ukształtowanej, obszernej majętności, rozpościerającej
się od źródeł Wieprza po krańce starostwa lubaczowskiego; dobra
chodywanieckie z braku męskiego potomstwa w trzeciej i czwartej dekadzie XVI w.
przeszły na Marcinowskich h. Topór. Ci zaś podczas dwupokoleniowego władania
włością posunęli naprzód dzieło kolonizacji. Osadzili część Wieprzowego
Jeziora, korzystając z prolekcji swego współherbowca, Stanisława Tęczyńskiego,
podówczas starosty bełskiego, co sprowokowało potem kontrowersję graniczną
z następnymi starostami. Osadzili też dobrze rozwijającą się wieś Łosiniec,
sądząc z nazwy przysiółka Łosiniec Kniazie, na prawie wołoskim, oraz Narol
(dziś Narol Wieś) wspomniany w rejestrze 1578 r. jako nowa wieś, lecz już opłacająca
pobór od dwóch łanów, a więc lokowana nieco wcześniej
Rozległa majętność
Marcinowskich uległa w latach 1578-1581 parcelacji: Rogoźno, Łosiniec i część
Wieprzowego Jeziora kupił Jan Zamoyski, Narol i RudęWołoską Stanisław Łaszcz.
zaś Przeworsk Świętosław Lipski. Nawet podzielone na części, dawne dobra
Małdrzyków, a później Marcinowskich wystarczyły dla sformowania trzech możnowładczych
kluczy majątkowych.
Nabytki
Jana Zamoyskiego na Roztoczu stały się polem żywego ruchu kolonizacyjnego. Już
w 1579 r. na gruncie Rogoźna, w miejscu zwanym Perebrody, typowanym do
skolonizowania już kilkanaście lat wcześniej, zaczęła osiadać wieś Szara
Wola (Szarowola), inaczej Szary Kąt, czyżby biorąca swą nazwę z tradycji
rodowej Zamoyskich (protoplasta Florian Szary)? Zasadźcą był pop Kunat, później
sołectwo objęli jego synowie. Proces lokacji przebiegał nadzwyczaj sprawnie;
w pięćdziesiąt lat później wieś opłaciła podymne od 115 chałup, przewyższając
wiele innych ludnych osad o starej metryce. Kanclerz, który swój program
kolonizacyjny realizował także w innych częściach Roztocza (Zamość, klucz
zamechski) miał godnego kontynuatora; Tomasz Zamoyski zagęścił znacznie sieć
osadniczą w dobrach Łosiniec i Rogoźno; powstały wtedy Wólka Łosiniecka,
licząca w 1630 r. już 66 opodatkowanych dymów, Maziły,
Pasieki i Huta
Szarowolska. Jemu też trzeba przypisać sformowanie włości
tomaszowskiej; świeże
dobra ordynackie w tej części Roztocza zyskały silne centrum administracyjne
i gospodarcze: miasto Tomaszów (Jelitowo), będące na pewno projektem Jana, z
równie trafną lokalizacją co największe jego dzieło osadnicze Zamość
(przy trakcie lwowskim), lecz
zrealizowanym przez Tomasza z
niezwykłą skutecznością, której
miarą niech będzie 612 domów, wykazanych przez podymne z 1630 r., największy
w ówczesnym województwie bełskim wymiar opodatkowania, przeliczony na
zaludnienie rzędu 4000 osób. Kościół parafialny Św. Trójcy i Zwiastowania
NMP wybudowany przez mieszkańców,
został uposażony w 1627 r. przez ordynata, lecz już około 1610 r. bądź
nieco później istniał na przedmieściu lwowskim kościół Św. Krzyża, a więc
współczesny pierwszym nam znanym wiadomościom o organizacji miasta.
Kupione
przez Stanisława Łaszcza Narol i Ruda Wołoska stały się bazą
kolonizacyjnej kampanii jego syna, Floriana. Działalność ta rozpoczęła się
od przygotowania funduszy i unormowania stosunków granicznych z sąsiadami. Łaszcz
zabrał się najpierw do lokacji miasta, które mogłoby pełnić funkcje
dominialne. Trafny wybór padł na pobliże niedawno skolonizowanej wsi Narol.
pozwalając nowemu ośrodkowi czerpać korzyści z rosnącego ruchu
komunikacyjnego na szlaku jarosławskim. Miasto, nazwane pamiątkowo Florianowem,
wróciło jednak później do nazwy swej macierzystej osady, Narola. Pierwszy
etap organizacji Florianowa-Narola opierał się na królewskim zezwoleniu na
lokację z 1592 r. oraz na dokumencie właściciela z 1596 r. Fundacja kościelna
z 1595 r. miała jednak miejsce w Narolu-wsi, a dopiero w 1617 r. Florian Łaszcz
zadbał o kościół we Florianowie, który aż do połowy XVIII w. miał status
filii wiejskiej parafii.
Miasto
rozwijało się pomyślnie i dopiero ruch Chmielnickiego obrócił je w popiół.
Z upadku podniosło się dzięki późniejszej relokacji na innym nieco
miejscu. W pierwszych latach XVII w. pojawiły się trzy nowe wsie we włości
narolskiej: Kadłubiska, zwane też początkowo Nową Osadą,
Chyże i Jezierna,
najpierw z niewielkim, kilkuosobowym, zagrodniczym zaludnieniem, lecz już w
1630 r. prezentujące się jako miejscowości o kilkudziesięciu dymach.
Sukcesy
w kolonizacji roztoczańskiej włości skłoniły Floriana Łaszcza do podjęcia
jeszcze jednej lokacji miejskiej, tym razem na gruncie Rudy Wołoskiej, w pobliżu
arterii lwowsko-zamojskiej. Prawdopodobnie w 1610 r. uzyskał przywilej
lokacyjny dla miasta o nazwie Nowy Łaszczów (ostatecznie przyjęła się nazwa
Łaszczówka) i niedługo potem wzniósł kościół parafialny. Już dwadzieścia
lat później było tu 185 domów.
Rezultatem
działalności były dwa miasta i trzy wsie, osadzone od nowa w skromnym dwu
wioskowym majątku w okolicy dotąd słabo zagospodarowanej. Łaszcz zajmując
swą akcją lokacyjną pas od Narola do Rudy Wołoskiej, od źródeł Tanwi do
źródeł Sołokiji, w poprzek roztoczańskiego wału, w strefie rosnących
kontaktów między Jarosławiem, Lwowem i Zamościem, dał dowód nie tylko swej
gospodarności, lecz także umiejętności trafnego przewidzenia i wykorzystania
rozwojowych szans, tkwiących w tej ziemi.
Trzeci
nabywca, Świętosław Lipski h. Grabie objął wieś Przeworsk i wraz z nią południowy
pas dawnego dziedzictwa Małdrzyków i Marcinowskich, równoleżnikowo przecinający
zalesiony grzbiet Roztocza. W odróżnieniu od Zamoyskich i Łaszczów,
zadomowionych w Bełszczyźnie od kilku pokoleń, Lipski był niedawnym
przybyszem z województwa kaliskiego. Wraz z bratem Janem wszedł w latach
siedemdziesiątych XVI w. w posiadanie Czaśnik, Niewirkowa oraz Rzeplina, leżących
na obszarze starego osadnictwa, lecz swą uwagę skupił na dobrach przeworskich,
trafnie typując je na ośrodek swych ruskich posiadłości. Ostateczna decyzja
zapadła, gdy Świętosław wyzbył się części w ojczystym, kaliskim Lipem,
postanawiając wybudować własne gniazdo rodowe na Rusi. Nowe, bełskie Lipe
(Lipie) istniało już w 1591 r., stając się powodem sporów granicznych z Łaszczem
i Zamoyskim, reprezentującym interesy starostwa bełskiego. Kilkadziesiąt lat później
była to już niemała wieś.
Dalszymi
pracami kolonizacyjnymi pokierował starszy syn Swiętosława Samuel, wojski, a
późniejszy sędzia ziemski bełski i marszałek Trybunału Koronnego, stając
jakby do konkursu ze swym sąsiadem, Florianem Łaszczem. W 1607 r. wystarał się
u króla o zezwolenie na lokację miasta Bełżec na surowym korzeniu, z
prawem odbywania dwóch targów i dwóch jarmarków, w 1613 r. zaś otrzymał
zgodę na lokację drugiego miasta, Lipska. Chociaż oba ośrodki zostały związane
z traktami przecinającymi Roztocze, których miastotwórczy wpływ został już
pomyślnie wypróbowany, jedynie Lipsko znalazło podstawy rozwoju, mimo iż dosłownie
pod bokiem miało konkurenta: Florianów-NaroI. Wkrótce został tu wzniesiony
kościół parafialny, uposażony w 1625 r. przez biskupa Andrzeja Lipskiego, z
woli jego stryja Samuela, wówczas już nieżyjącego. Pięć lat później
miasto opłaciło podymne od 234 domów. Natomiast Bełżec, który nie otrzymał
ani regularnego planu miejskiego, ani fundacji kościelnej był lokacją nieudaną,
niemniej spełnił część postawionych przed nim zadań, oswajając szmat leśnej
przestrzeni między Lipskiem a Przeworskiem.
Tak
w ciągu dwóch wieków toczył się proces zagospodarowania fragmentu Roztocza
między źródłami Tanwi, Sołokiji i Wieprza. Bazą akcji kolonizacyjnej był
Przeworsk i Chodywańce na przedpolu Roztocza, na skraju starej ekumeny. Skromny
majątek Małdrzyków przekształcił się dzięki nieustannej działalności
kolejnych właścicieli w trzy włości trzech rodów aspirujących na możnowładcze.
To jeden z najbardziej spektakularnych sukcesów szlacheckiej gospodarności w
tej części Rusi, wyrażający się bilansem kilkunastu nowych wsi, zazwyczaj
dużych i ludnych oraz pięciu lokacji miejskich, z których dwie (Bełżec i Łaszczówka)
wprawdzie nie były w pełni udane i nie wpisały się na trwałe w strukturę
urbanizacyjną, lecz zagęściły sieć osadniczą i posunęły naprzód prace
kolonizacyjne w tym zapóźnionym środowisku.
Nie
mniejsze możliwości rozwoju oferowała południowa część Roztocza w
granicach województwa bełskiego. W drugiej połowic XVI w. znaleźli się tu
Bełżeccy h. Jastrzębiec, przybysze z poprzedniego stulecia do Bełżca w
ziemi lwowskiej, w którym w 1588 r. przeprowadzą lokację miejską. Bełżeccy
przejęli roztoczańską włość Magierów, której zaczątkiem była nadana w
1462 r. wieś Ruda, objęta kolonizacją wołoską na początku XV w. W momencie
śmierci Jana Magiery, ostatniego męskiego przedstawiciela rodu, włość liczyła
już 3 wsie (Ruda Magierowa, Monaster, Ulicko - ta ostatnia osadzona
przez Wołochów). W wyniku podziału majątku między córki Jana, w 1567 r.
dobra roztoczańskie dostały się Barbarze, wdowie po Mikołaju Bełżeckim, a
potem ich synowi, Janowi.
Odtąd
włość zaczęła się intensywnie rozwijać. Na południowym skraju, przy
miastotwórczym trakcie lwowsko-zamojskim lokował on miasto Magierów, upamiętniając
tą nazwą swych przodków z linii macierzystej. Ultrakatolicki właściciel
wzniósł jednocześnie kościół parafialny. Mimo iż Bełżecki nałożył
ograniczenia wyznaniowe w rekrutacji mieszczan, szczególnie ostre wobec Żydów,
stanowiących pokaźną silę demograficzną nowych lokacji w tych czasach,
miasto rozwijało się nadspodziewanie dobrze, zgłaszając w podymnym 1630 r.
405 domów. Nieco wyżej od Magierowa, na zalesionych skłonach Roztocza powstały
wsie Biała i Szczerzec w pobliżu źródeł rzeki Białej, obie już na początku
XVII w. dosyć duże, mimo ujawniającej się w nazwach „nierodzaistej”
gleby.
Na
południowym przedpolu Roztocza, w obrębie powiatu lubaczowskigo, w ostatniej
ćwierci XVI w. zaczął się tworzyć majątek Cieszanowskich z Cieszanowic,
zapoczątkowany działalnością świeżo przybyłego w te strony Stanisława,
starosty samborskiego. W 1579 r. kupił on części w Nowym Siole i opustoszałym
Sycowie od Anny Magierówny Niszczyckiej, która wyprzedawała przypadającą nań
część ojcowizny. Nowe Sioło było akurat obiektem wspólnej akcji
kolonizacyjnej właścicieli: tejże Anny, Stanisława Halki i Bartłomieja Bełżeckiego,
którzy lokowali tam Wolę Nowosielską, powierzając to przedsięwzięcie
(obejmujące też karczunki) szlachetnemu Tomaszowi Dąbrowskiemu i jego żonie.
Obydwie wsie wraz z trzecią, też niewątpliwie świeżej genezy Podemszczyzną
stały się wyłączną własnością Stanisława Cieszanowskiego (a także wsie
Łówcza i Chotylub). Chotylub w 1565 r. był jeszcze tylko miejscem sposobnym
do założenia osady na surowym korzeniu, lecz już karczowanym i
zasiewanym przez kmieci z Nowego Sioła.
Cieszanowski
w 1590 r. wystarał się u króla o zezwolenie na lokację miasta na gruncie
Nowego Sioła, przy tym samym szlaku jarosławskim, nad którym później wyrósł
Narol, Lipsko i Płazów. Lokalizacja miasta o nazwie Cieszanów była trafna,
oparła się bowiem na, acz dotąd nie usankcjonowanym zwyczaju odbywania
corocznych jarmarków na ruskie święto proroka Eliasza, teraz włączony do
kalendarza z dwoma następnymi jarmarkami, już podług świąt kościoła łacińskiego.
Informacja o przedlokacyjnym miejscu targowym, ustanowionym zapewne
spontanicznie, w odzew narastającej potrzebie wymiany, i to w niewielkiej odległości
od starego ośrodka miejskiego, Lubaczowa, rzuca interesujące światło na
genezę miejskiej kolonizacji, a także na zupełnie nam nieznane na tym
terytorium postacie stosunków rynkowych, przed ich uregulowaniem podług
jednolitego, zachodniego wzorca. Z ostatniej dekady XVI w. pochodzą wzmianki o
funkcjonowaniu miasta.
W
1593 r. Stanisław Cieszanowski już nie żył, a włość objęli synowie
Jakub, Abraham i Hieronim. Zmiany własnościowe, które stopniowo rugowały
stąd Cieszanowskich, opóźniły fundację parafii; zbudowana przed 1613 r.
kaplica pod wezwaniem św. Zofii (imię żony Hieronima) służyła jako ośrodek
kultu aż do sprowadzenia dominikanów w 1674 r. Miasteczko na początku XVII w.
było jeszcze niewielkie.
Na
zachód od dóbr cieszanowskich rozpościerała się obszerna włość
Sieniawskich, przejęta po wygasłych Ramszach, a łącząca się z włością
dybkowską (późniejszą sieniawską) w ziemi przemyskiej. W tym rozległym majątku,
leżącym między Tanwią a Sanem, oferującym znakomite warunki do rozwoju, a
więc przestrzeń oraz łatwe lądowe i rzeczne powiązania komunikacyjne,
zreformowali ośrodek włości po bełskiej stronie, lokując tu miasto Hieronimów
(Oleszyce). Rozszerzali też zasięg osadnictwa wiejskiego; rejestr z 1630 r.
wylicza na terenie tej włości nowe wsie: Surmaczówkę, Zapałów i
Suchą Wolę
oraz Stare Sioło, wieś o dawnej metryce, najwidoczniej wówczas powtórnie
zasiedloną.
Na
południowym skraju powiatu lubaczowskiego, w kilkuwioskowym majątku w pobliżu
Świdnicy, własności Potworowskich, później częściowo Duszów oraz Miękiskich,
ujawniły się w XV w. dwie nowe osady; najpierw Żmijowisko, czyli Wola Świdnicka,
później Kochanówka, czyli Kochanowa Wola. Notomiast na początku XVII w. majątek
Miękiskich był już wzbogacony o
Nowy Miękisz
oraz Magielową Wolę koło Żmijowisk,
zapewne obecną Wólkę Żmijowską, wnikającą w duży obszar leśny.
Obserwowana
przez dwa stulecia kolonizacja Roztocza i obszarów przyległych w obrębie
województwa bełskiego była procesem, który nie wygasł w początkach XVII w.
lecz trwał dalej, niemniej wieki XV i XVI zadecydowały o awansie tego
zaniedbanego obszaru. Był to również proces o znacznie szerszej rozległości,
obejmujący m.in. wielką włość szczebrzeską i lipską w ziemi chełmskiej,
klucz zamechski w ziemi przemyskiej, starostwo gródeckie i lwowskie.
Kolonizacja bełskiego odcinka Roztocza nie pominęła żadnego zakątka tej
krainy, lecz ze szczególną intensywnością objęła środkową część między
źródłami Tanwi, Sołokiji i Wieprza.
Zaangażowanie
własności królewskiej i szlacheckiej w inwestycjach osadniczych było
proporcjonalne do ich udziałów w strukturze posiadania. Zrównoważenia brakło
tylko w liczbie lokacji miejskich, w których własność królewska z jedynym
nowym ośrodkiem została zdystansowana przez 10 miast prywatnych. Wkład własności
duchownej, w całym przecież województwie niezwykle ubogiej, ograniczył się
do efektów działalności dwóch plebanów: Mikołaja z Niedospalina, plebana
lubaczowskiego, który powierzył Pawłowi Wołochowi osadzenie wsi Łukawiec na
nieużytkach Szczutkowa w 1465 r. oraz plebana
oleszyckiego, który na początku
XVII w. posiadał nową wieś Borchów na miejscu znanej z XV w. Rudy.
Rezultatem
tych wszystkich działań było osiem dziesiątków nowych osad, gwałtowne
przyspieszenie urbanizacji, zorganizowanie nowych włości majątkowych,
agraryzacja kosztem lasów i nieużytków, wprowadzenie osadnictwa na wyższe,
trudniejsze do zagospodarowania obszary słabych gleb bielicowych, pomnożenie
poziomu zaludnienia, słowem przekształcenie peryferii osadniczej w żywo
rozwijający się, awansujący subregion, interesujący przedsiębiorczych i
dynamicznych przedstawicieli zamożnych szlacheckich i możnowładczych rodów.
PIERWSZE
LOKACJE MIEJSKIE
Pierwsza
znana lokacja miejska w ziemi bełskiej objęła Lubaczów (1376). Lubaczów
wystąpił w źródłach po raz pierwszy w 1214 r. już w charakterze stolicy
wołości, należącej do księstwa przemyskiego. Zasięg lubaczowskiego okręgu
grodowego został wyznaczony wyżej. Do 1377 r. wołość należała do ziemi
przemyskiej i w jej składzie przeżyła ówczesne przemiany polityczne. W 1377
r. nadana Jurijowi Narymuntowiczowi w rekompensacie za Bełz, znalazła się w
1388 r. wśród ruskich posiadłości Siemowita IV, stanowiąc odtąd aneks
ziemi bełskiej, lecz nie zrywając wszystkich więzi z terytorium przemyskim
(wchodziła w skład diecezji przemyskiej, kontynuowała związki gospodarcze i
osadnicze). Ośrodek był korzystnie usytuowany w centrum niewielkiego
terytorium rolniczego, na skrótowym, omijającym Przemyśl szlaku ze Lwowa do
Sandomierza, między Jaworowem a Krzeszowem. Gród, przebudowany przez
Kazimierza Wielkiego, położony na kępie otoczonej terenem zalewowym Lubaczówki
i Hodwiszni, w pobliżu ujścia Sołotwy, kontrolował ruch na tym właśnie
trakcie. Są poszlaki wskazujące na funkcjonowanie wtedy jeszcze innego szlaku,
w XVI w. już nieużywanego, łączącego centrum ziemi bełskiej (Bełz,
Czerwień) z terytorium przemyskim.
W
1376 r. Władysław Opolczyk zezwolił Mikołajowi Zibur z Lublina lokować
„nowe miasto w pobliżu zamku naszego Lubaczów”, nadał mu sześciołanowe
wójtostwo, a miastu przydzielił 80 łanów, częściowo już uprawnych,
obejmujących wioskę Młodów, a częściowo wymagających karczunku (stąd ośmio
i szesnastoletnia wolnizna). Wydaje się, że lokacja przestrzenna nastąpiła
wkrótce potem. W 1388 r., gdy Siemowit IV nadawał uposażenie istniejącemu już
wtedy (może od czasu opolczykowej lokacji) kościołowi pod wezwaniem Św. Trójcy,
Najśw. Marii Panny i Św. Stanisława (a była to pierwsza dyspozycja Siemowita
IV w sprawach kościelnych na terenie Rusi), Lubaczów nazwany został civitas.
Kilkanaście lat później tenże książę zezwolił wójtowi Michałowi
zbudować łaźnię. Zatem miasto lokacyjne już wtedy istniało, ale
proces jego zagospodarowania nie zakończył się jeszcze.
Miasto
zostało rozlokowane na północ od grodu. Zachowany do dziś układ
przestrzenny przedstawia sobą plan prosty o owalnym zarysie, z centralnie położonym
rynkiem, cerkwią i kościołem parafialnym usytuowanymi po obu stronach
przechodzącego wschodnią pierzeją rynku ku grodowi. Drugi podstawowy trakt
komunikacyjny omijał rynek, przechodził u podnóża dwóch grzbietów, zajętych
przez obie świątynie. O ile sytuacja cerkwi jest pierwotna, to można
przypuszczać, że osada przedlokacyjna leżała między nią a grodem, wokół
dzisiejszej ulicy Zamkowej. Wszakże miejscowa tradycja przechowuje inną
lokalizację „starego miasta ruskiego”: dalej na północ, po lewej stronie
drogi prowadzącej do Cieszanowa.
Oleszyce zostały lokowane
na podstawie królewskiego potwierdzenia z 1578 r. wcześniejszego dokumentu właściciela,
Hieronima Sieniawskiego, z niezwykle interesująco przedstawioną ideologiczną
koncepcją tego miasta. Sieniawski podjął myśl budowy miasta bezpośrednio po
kupnie włości oleszyckiej po wygasającej linii Ramszów. Ci, będący właścicielami
tego klucza dóbr co najmniej od pierwszej połowy XV w. nie zdecydowali się na
urbanizację głównego ośrodka, mimo korzystnego położenia na trakcie ze
Lwowa przez Lubaczów do Krzeszowa i Sandomierza. W XVI w. ten trakt przestał
być uczęszczany, niemniej Oleszyce nie straciły kontaktu z ważnymi ośrodkami
handlowymi i węzłami komunikacyjnymi, znalazłszy się na szlaku łączącym
Jarosław z centrum ziemi bełskiej i dalej na wschód z Wołyniem. Miasto zajęło
teren między wsią a zamkiem, adaptując do swej przestrzeni sytuację piętnastowiecznego
kościoła. Nadrzędny kierunek komunikacyjny, wykorzystany przez gościniec
jarosławski, biegł po linii wschód-zachód, wzdłuż osi osady wiejskiej,
następnie południową pierzeją rynku i ulicą, po czym opuszczał oś zespołu
wycelowaną na zamek, wchodząc na groblę stawu.
Niepohamowani
w zapale urbanizacyjnym Sieniawscy, mający na swym koncie kilkanaście lokacji
miejskich w obrębie ogromnego latyfundium ruskiego (zwłaszcza ojciec
Hieronima, Mikołaj, wojewoda bełski, późniejszy ruski, hetman wielki
koronny), przystąpili z energią do zagospodarowania Oleszyc. Jeszcze w XVI w..
jak wynika z badań architektonicznych, wystawiono ratusz, który obok budowli
sakralnych, kościoła czasowo zamienionego na zbór, cerkwi i bóżnicy, służących
wielowyznaniowej społeczności zgodnie z wolą ekumenicznie nastawionego właściciela,
nota bene różnowiercy, stanowił jedną z równomiernie rozmieszczonych
w przestrzeni dominant. Jeszcze w
XVI w. rozpoczęto sypać umocnienia, później miasto powiększyło się
o dodatkowe bloki zabudowy oraz o dwa przedmieścia.
Ze
szlakiem jarosławskim związały się następne lokacje miejski: Cieszanów
(przywilej lokacyjny z 1590 r. dla Stanisława Cieszanowskiego), Płazów
(lokacja królewska z 1614 r. na surowym korzeniu z inicjatywy starosty
lubaczowskiego Jana Płazy), NaroI-Florianów (przywilej lokacji dla Floriana Łaszcza
z 1592 r., dokument właściciela z 1596 r.), sąsiadujące z nim o miedzę
Lipsko (lokowane przez Samuela Lipskiego na podstawie królewskiego zezwolenia z
1613 r.). Bełżec (lokowany na surowym korzeniu w 1607 r. przez tegoż samego
Samuela Lipskiego) oraz Łaszczówka (lokowana w1610 r. przez wspomnianego wyżej
Floriana Łaszcza), czwarte już miasto Łaszczów w ziemi bełskiej. Łaszczówka
byla położona w sąsiedztwie innego, poprzecznego szlaku, zdążającego z
Zamościa przez Żółkiew do Lwowa. Z tym traktem, który dzięki powstaniu
Zamościa przewartościował cały układ drożny ziem ruskich, związały się
następujące lokacje schyłku XVI początku XVII w.: Tomaszów-Jelitowo
(dokument lokacyjny Tomasza Zamoyskiego z 1621 r., na zakończenie procesu
lokacji przestrzennej), Rawa (założona przez Trzcińskich ok. 1604 r.), Magierów
(dokument lokacyjny z 1591 r. Jana Bełżeckiego, zatwierdzony przez króla w
1595 r.).
Za lokacjami postępowały
z reguły fundacje kościołów parafialnych, o ile świątynie katolickie nie
były fundowane wcześniej, jeszcze w okresie przed lokacyjnym. Układy
przestrzenne tych miast miały różny program; od dobrze zaprojektowanych pełnych
planów Tomaszowa czy Lipska poprzez skromne, lecz regularne założenia Rawy
czy Magierowa aż po zupełnie spontaniczny, nie mający nic wspólnego z planem
miejskim kształt Bełżca. Zresztą ten właśnie ośrodek nie otrzymał wówczas
także kościoła parafialnego, a więc dwóch istotnych. wręcz koniecznych
elementów dotychczasowego kanonu urbanizacyjnego.
Omówione
tu w skrócie lokacje przyniosły błyskawiczną, zakończoną w ciągu 40 lat
urbanizację jednego z najbardziej zacofanych osadniczo regionów województwa
bełskiego: Roztocza i jego przedpola. Region ten, dotąd słabo rozwinięty
gospodarczo, z wątłym, dopiero wkraczającym w puszcze osadnictwem, lecz
rozwijający się z niezwykłym dynamizmem, otrzymał najgęstszą w Bełszczyźnie
sieć miejską, z ośrodkami odległymi od siebie zaledwie od 5 do 15 km, a
nawet, jak w przypadku Lipska i Narola, stykającymi się ze sobą.
--------------------------------------------
©Wszystkie
prawa zastrzeżone. Żaden fragment niniejszej strony nie może być
wykorzystany w formie drukowanej lub elektronicznej bez uzyskania zgody autora
tekstu oraz autora niniejszej strony internetowej.
Powrót
|