©Andrzej Gil, Prawosławna eparchia chełmska do 1596 roku, Lublin - Chełm 1999. Tekst opublikowany za zgodą autora

Opracowanie: ©Paweł Rydzewski / www.roztocze.horyniec.net


Międzyrzecze Wieprza i Bugu we wczesnym średniowieczu

Powstanie i późniejsze dzieje eparchii chełmskiej poprzedzone były wielowątkowymi procesami historycznymi, składającymi się ostatecznie na jej genezę. Dlatego też problem ten wymaga poruszenia kilku kwestii, bez analizy których wyjaśnienie jej początków nie wydaje się możliwe. Kwestie te przedstawiają się następująco: (1) stan osadnictwa obszaru między Bugiem a Wieprzem (a więc generalnie terenów przyszłej eparchii chełmskiej) na tle sytuacji całej Wyżyny Lubelsko-Wołyńskiej w okresie wczesnego średniowiecza ze szczególnym uwzględnieniem X-XIII w., (2) charakter etniczny tego osadnictwa, (3) przynależność państwowa interesującego nas obszaru, (4) obecność bądź oddziaływanie na osadnictwo struktur obrządku cyrylo-metodiańskiego, Kościoła łacińskiego i Cerkwi prawosławnej przed XIII w.

Jednocześnie przywołać należy cały kontekst polityczny, w jakim powyższe kwestie występowały. Należy sobie jednak zdać sprawę z bardzo poważnej trudności, jaką napotka się przy wyjaśnianiu problemu genezy eparchii chełmskiej. Jej pograniczne położenie na styku polsko-łacińskiego Zachodu i rusko-prawosławnego Wschodu implikuje niejako konieczność opowiedzenia się po którejś ze stron wielkiego sporu o dzieje tego regionu. Przy ogromnej liczbie stanowisk badaczy, konstrukcji i hipotez oraz różnorodności interpretacji źródeł wynikających z jednej strony z narodowości i konfesji ich twórców, z drugiej zaś z aktualnej sytuacji politycznej tych ziem (przy czym te dwa czynniki są ze sobą nierozerwalnie powiązane), można przyjąć następujące postawy: (1) zanegowanie całego dorobku naukowego odnoszącego się do tego problemu, co nie wydaje się jednak ani możliwe, ani tym bardziej racjonalne, (2) stanowisko, że "przyjęcie jakiejś hipotezy to częściej actus fidei niż actus rationis", co wiązałoby się z zupełnym brakiem obiektywizmu i warsztatu naukowego oraz zdaniem się w całości na czyjeś przemyślenia, (3) i wreszcie krytycznej analizy dotychczasowego dorobku oraz wypracowanie własnej wizji genezy i historii eparchii chełmskiej w oparciu o wszystkie dostępne źródła, zarówno pisane, jak i archeologiczne. Autor stanowczo opowiada się za ostatnią postawą, nie chcąc być ograniczonym w swych działaniach badawczych żadnym pozamerytorycznym czynnikiem.

1.  Rozwój osadnictwa

W dawniejszych poglądach dotyczących osadnictwa międzyrzecza Wieprza i Bugu panowało przekonanie, oparte na nielicznych przecież i jak się później okazało źle interpretowanych źródłach pisanych, jakoby tereny te stanowiły we wczesnym średniowieczu rozległe leśne pustkowie dzielące Słowiańszczyznę Wschodnią i Zachodnią. Stanowisko takie wynikało przede wszystkim z braku odnośnych badań archeologicznych bądź publikacji na ten temat, a także z błędnych koncepcji co do historii całej Słowiańszczyzny w tym okresie. Dopiero intensyfikacja badań nad okresem wczesnopiastowskim, związana zwłaszcza z Milenium Polski, doprowadziła do przybliżenia faktycznego stanu rzeczy, czyli określenia dosyć jasnej struktury osadniczej tych terenów do XIII w.

Osadnictwo układało się najprawdopodobniej w formie równoległych pasów położonych wzdłuż istotniejszych cieków wodnych regionu i ich wododziałów. Poczynając zatem od południa wyróżnić można centrum osadnicze z ośrodkiem w Bełzie, z jednej strony dochodzące do Bugu i rozciągające się po jego obydwu brzegach, z drugiej zaś wzdłuż Sołokiji sięgające źródeł Wieprza i dalej ku jego rozwidleniu wespół z Łabuńką i Porem, a następnie ku południowi. Drugi pas koncentrował się wokół dawnego Czerwienia (najprawdopodobniej dzisiejszego Czermna koło Tyszowiec), wzdłuż Huczwy i dalej, łącząc się z innym ośrodkiem wokół Włodzimierza Wołyńskiego. Następny, trzeci, obejmował wododział Wieprza i Bugu i wzdłuż Uherki docierał do Bugu, przekraczając go i kierując się w stronę Lubomla. Głównym punktem tego pasa, z najintensywniejszym osadnictwem o charakterze wiejskim, jawią się okolice późniejszego Chełma, gdzie ponadto istniał gród i być może jakiś organizm przedmiejski. Czwartą osią osadniczą był sam Bug, od źródeł aż do wspomnianego wyżej ujścia Uherki. Piąty i ostatni pas osadniczy związany z tym terenem obejmował górną Prypeć i łączył się z ogromną jej rolą jako szlaku komunikacyjnego między dorzeczami Dniepru i Bugu, a więc pośrednio i Wisły. Istniały też duże pustki osadnicze, szczególnie wzdłuż Tanwi i Raty (Równina Puszczańska), a także w międzyrzeczu Prypeci i Turii, na skraju Roztocza Środkowego i Zachodniego oraz w rejonie Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego, czyli na peryferiach późniejszej eparchii chełmskiej (może to jednak ulec weryfikacji wraz z rozwojem lokalnych badań terenowych).

Stan zasiedlenia tzw. Małopolski północno-wschodniej w okresie między V-X w. przedstawiła ostatnio Stanisława Hoczyk-Siwkowa, wydzielając tam następujące regiony rozumiane przez nią generalnie jako terytoria plemienne: lubelski (w niewielkim stopniu pokrywający się w części wschodniej z obszarem eparchii), chełmski, czerwieński, grabowiecki, szczebrzeszyński i lubaczowski. Nie ma tu żadnych zasadniczych sprzeczności z obrazem przedstawionym powyżej, bowiem autorka także osią owych regionów czyni wspomniane wyżej cieki wodne.

Rozwój tego osadnictwa nie przebiegał równomiernie. Jak się wydaje, został zintensyfikowany na przełomie X/XI w., co związane było zapewne ze zmianą przynależności państwowej ziem nadbużańskich, jednakże zakres tego zjawiska nie został dotychczas w całości rozpoznany. Tak więc jasnym jest, iż teren międzyrzecza Wieprza i Bugu we wczesnym średniowieczu poddany był intensywnemu osadnictwu, choć istniały także prawdopodobnie pustki osadnicze. Przykładem niech będzie mikroregion ograniczony Huczwą, Bugiem i Bukową, a więc mieszczący się w drugim pasie osadniczym, gdzie z okresu od X do XIII w. znanych jest co najmniej 130 stanowisk, w tym 63 osady pewne i 44 domniemane. Zwraca także uwagę stosunkowo duża liczba grodzisk, których związek z procesami osadniczymi zachodzącymi na tym terenie w świetle najnowszych ustaleń nie może budzić żadnych wątpliwości? Trudno jednak objąć statystyką cały obszar międzyrzecza, chociaż rozległość zjawiska nie budzi dziś żadnych zastrzeżeń, zwłaszcza w obliczu rezultatów ciągle nowych badań archeologicznych i wynikających z nich wniosków.

Odnotować w tym miejscu należy wcale nie odosobnione stanowiska dotyczące roli, a przede wszystkim identyfikacji i lokalizacji latopisowego Czerwienia w aspekcie całej sytuacji pogranicza polsko-ruskiego w X-XIII w. Jak już nadmieniono wyżej, dotychczas powszechnie identyfikowano staroruski Czerwień ze wsią Czermno nad rzeką Huczwą. Obecnie jednak formułowane są odmienne opinie, odrzucające powyższą lokalizację, a także jej umocowanie chronologiczne, przede wszystkim z powodu braku wystarczającej podstawy źródłowej, a także, i to wydaje się istotniejsze, z uwagi na bardzo skąpy materiał archeologiczny związany z okresem sprzed XI w. z terenu badanego grodziska w Czermnie. Koncepcja Janusza Kotlarczyka lokującego "Grody Czerwieńskie" i sam Czerwień ze wzmianki z 981 r. w okolicach Przemyśla znajduje powoli swe miejsce w nauce polskiej i staje się polem poważnych dyskusji. Wiąże się także Czerwień(sk) z imponującym zespołem grodowym na terenie miejscowości Guciów w powiecie zamojskim (województwo lubelskie), przypuszczalnie największym grodziskiem w strefie pogranicza polsko-ruskiego o funkcji nie tylko obronnej, ale także strażniczo-kontrolnej.

Główny szlak handlowy (a także militarny) ze wschodu, który prowadzono od Kijowa przez Włodzimierz Wołyński, Wołyń, Czerwień, Sutiejsk i dalej ku Zawichostowi i Krakowowi, w interesującym nas rejonie przebiegać miał północną stroną Roztocza przez Padół Zamojski. Jednak w świetle badań krajobrazu przyrodniczego tego regionu we wczesnym średniowieczu należy taką możliwość zdecydowanie odrzucić z uwagi na niesprzyjające środowisko roślinne, zwłaszcza leśne. Proponuje się zatem wyznaczenie nowego, bardziej logicznego przebiegu tego szlaku dogodnym dla komunikacji pasażem dolinnym przecinającym pasmo Roztocza Środkowego, a tworzonym przez Wieprz i Sołokiję w ich górnych biegach. Grodzisko guciowskie położone jest właśnie w tym pasażu. Tak więc pogląd identyfikujący grodzisko w Guciowie ze staroruskim Czerwieniem wydaje się bardzo atrakcyjny, wymaga jednak weryfikacji, szczególnie archeologicznej.

2.  Charakter etniczny osadnictwa

Podobnie optymistycznych sądów nie można sformułować w odniesieniu do drugiego problemu, czyli charakteru etnicznego zaprezentowanego powyżej osadnictwa oraz wiążącej się z tym kwestii geografii plemiennej regionu i najstarszej granicy dzielącej Słowian Wschodnich i Zachodnich. Zaobserwować można przy rozważaniu tej kwestii wiele sprzecznych stanowisk łączących się zazwyczaj z pochodzeniem etnicznym lub religijnym ich twórców, chociaż nie do końca wpisujących się w schemat historiografii narodowych. Ponadto rzutuje tu w sposób zasadniczy obraz osadnictwa i stosunków etnicznych z okresu późnośredniowiecznego, o wiele lepiej reprezentowanego źródłowo i dlatego zaciemniającego rzeczywistość wcześniejszą, jak się wydaje, przynajmniej co do charakteru etnicznego będącą bardziej złożoną. Generalnie wyróżnić można dwa stanowiska, oczywiście z pewnymi modyfikacjami nie zmieniającymi zasadniczo tez podstawowych.

Pierwsze stanowisko głosi tezę o pierwotności osadnictwa wschodniosłowiańskiego, czy też ściślej ruskiego, na terenie międzyrzecza Wieprza i Bugu, a nawet dalej na zachód do Wisły czy też w skrajnych przypadkach mającego je w tym kierunku przekraczać. W osadnictwie tym widziano element szerszego etnosu wschodniosłowiańskiego, sięgającego od basenu Wisły do basenu Wołgi. Zgodnie z przekazem Powieści minionych lat lokowano nad Bugiem najpierw Dulebów, od VII w. zastąpionych przez Wołynian. Jest to stanowisko w swych ogólnych założeniach zgodne dla historiografii rosyjskiej, ukraińskiej i radzieckiej, chociaż zaobserwować można zjawisko pewnego złagodzenia determinacji tego poglądu, zapewne pod wpływem wniosków wypływających z analizy dokonań historiografii polskiej w tym zakresie.

Inne jest generalnie stanowisko historiografii polskiej, zachowującej wielotorowość tworzenia poglądów i dochodzenia do generalnych sądów. Jedna koncepcja przyjmuje utożsamienie plemiennych nazw Dulebów i Lędzian, wywodzących się z zachodniosłowiańskiego pnia etnicznego. Nazwy te zastąpione zostały w późniejszym czasie nowymi, a mianowicie Bużanami i Wołynianami. Dulebowie-Lędzianie, czyli późniejsi Bużanie-Wołynianie zamieszkiwać mieli Grody Czerwieńskie, których kontynuacją miały być ziemie chełmska i bełska. Inne z kolei osadzają na terytorium nadbużańskim (czerwieńskim) plemię Bużan, włączając je jednocześnie do szerszej wspólnoty plemiennej Lędzian, mającej charakter zachodniosłowiański (polski), bądź w ogóle nazywają je Lędzianami. Zwraca się także uwagę na rzekomą jedność kulturową, a poprzez to i etniczną, ziem późniejszej Lubelszczyzny (do Bugu) i Mazowsza aż do końca X w. Kolejna z koncepcji wyprowadza osadnictwo nadbużańskie właśnie z Mazowsza wzdłuż Bugu, nadając mu radymicko-wiatycki charakter, czyli zgodnie z literą przekazu Powieści minionych lat polski, przy takich samych wpływach idących w mniejszym stopniu od Wisły i Wieprza. Obszary międzyrzecza Wieprza i Bugu włączano także w granice ziemi sandomierskiej zasiedlonej zachodniosłowiańskimi Lędzianami, czyli Lędzicami, ale zdanie to uległo modyfikacji, w wyniku której powstała swoista wizja lędziańskiego "podboju" tych ziem i przemieszania tamże osadnictwa polskiego i ruskiego. Ostatnio zaprezentowano koncepcję dużego lędziańskiego obszaru plemiennego, złożonego z ośmiu jednostek niższego rzędu terytoriów: bieckiego, rzeszowskiego, sandomierskiego, przemyskiego, soleckiego, lubelskiego, łukowskiego i sącieskiego. Granica wschodnia tego obszaru miała przebiegać od Wiaru poprzez Bramę Przemyską, Roztocze i skraj Pobuża do Wieprza, dalej przez Wzgórza Grabowieckie ku Chełmowi, skąd ponownie dojść miała do Wieprza, doliną Piwonii i Tyśmienicy ku północy do doliny Białki i do Międzyrzeca. Na wschód od tej linii rozciągać się miał obszar przejściowy, rozdzielający terytorium lędziańskie od ruskiego. Stanowisko takie, oparte o analizę przestrzenną toponimów obronnych typu: Osiek, Stróże, Zawada, Słup i ich pochodne, spotkało się z krytyką.

Wszystkie powyższe koncepcje, przy swoich różnicach, mieszczą się więc w schemacie zachodniosłowiańskiej, rozumianej jako polskiej, obecności na tym terenie przed rokiem 981 (data zajęcia Grodów Czerwieńskich przez Włodzimierza Wielkiego) i w związku z tym jej ostrego rozgraniczenia od sąsiedniej ludności ruskiej. Większość przedstawicieli tego nurtu historiografii uważa ludność polską za autochtoniczną i wysuwa wniosek, że granica Słowian Wschodnich i Zachodnich aż do końca X w. przebiegała na wschód od międzyrzecza Wieprza i Bugu, i uległa przesunięciu na zachód dopiero w wyniku późniejszych działań militarnych i politycznych. Charakterystyczny jest więc pogląd, reprezentatywny dla wszystkich powyższych wypowiedzi, jakoby w końcu I tysiąclecia istniał dość ostry limes graniczny między obydwoma grupami Słowian, bez względu na to, czy mieszkańców tego regionu zaliczano do jednej, czy drugiej grupy etnicznej. Co więcej, limes ten w jakiejś formie przetrwać miał aż do czasów obecnych, znajdując odzwierciedlenie we wzajemnych polsko-ukraińskich podziałach dialektologicznych i etnograficznych.

Nie jest to jednak zdaniem autora niniejszej pracy obraz do końca prawdziwy. Zakłada on bowiem niczym nie poświadczony fakt poczucia wzajemnej obcości obydwu grup etnicznych w tym okresie i na tym terenie. Rodzi się zatem pytanie, czy był czynnik mogący wytworzyć takie poczucie obcości i zarazem świadomości przynależności do różnych grup etnicznych (polskiej, ruskiej, czy szerzej zachodnio- lub wschodniosłowiańskiej) i ewentualnie co mogło być tym czynnikiem. Nie była to na pewno religia i cały system kultury duchowej, albowiem wedle wiedzy o tym problemie, bardzo co prawda szczątkowej, ale jednak na tyle reprezentatywnej, by móc udzielić odpowiedzi, zawierała ona silne elementy wspólne dla obydwu grup Słowian, a nawet całej Słowiańszczyzny. Istniejące na tym tle różnice nie mogły więc wpłynąć na powstanie antagonizmów etnicznych.

Nie było także większych różnic w organizacji społecznej. Oparta ona była na schemacie rodowym, chociaż dostrzec można w tym okresie początki jego przeżywania się i ewolucję w kierunku: z jednej strony polskiego systemu opartego o opola, z drugiej zaś ruskiego dworzyszcza. Proces ten, jak można przypuszczać, był bardzo rozłożony w czasie, a na tym terenie w końcu X w. zaledwie lekko zarysowany.

Wykluczyć też raczej należy czynnik ekonomiczny; przeciwnie, z racji faktu, że przez ziemie te przechodził główny szlak handlowy z krajów Wschodu przez Kijów do Krakowa, Pragi i dalej na zachód, niewskazane byłyby jakiekolwiek próby zakłócenia jego drożności poprzez lokalne konflikty. Bardzo negatywnie odbiłoby się to bowiem na ekonomii całego regionu.

Z powyższych uwag wynika wniosek, że jeżeli nie ma przyczyny, nie ma też i skutku, czyli w tym przypadku wyraźnego podziału ludności międzyrzecza Wieprza i Bugu, czy szerzej całego Pobuża na zdecydowanie zachodnio- czy wschodniosłowiańską w końcu I tysiąclecia. Myśl ta znajduje potwierdzenie w materiale archeologicznym, interpretacja którego daje podstawę do wydzielenia terytorium przejściowego między etnosem polskim i ruskim, z cechami zarówno jednego, jak i drugiego, ale zdolnego wytworzyć przy tym pewną oryginalność kulturową. Należy poza tym mieć na uwadze fakt, że w tym okresie proces zróżnicowania Słowiańszczyzny, szczególnie językowego, nie był tak zawansowany, by między mieszkańcami np. terenów nadwarciańskich, nadbużańskich czy naddnieprzańskich mogło dojść do jakichkolwiek problemów na tym tle. Co ważniejsze, Bug najwyraźniej nie był, wbrew temu jak do niedawna postrzegało się go w historiografii, granicą międzyetnosami. Zgodne to jest z pewną szerszą prawidłowością, czyniącą z cieków wodnych oś osadnictwa, a nie linię jego podziału. Naturalnym jest też, iż czym bardziej zbliżano się ku terenom zamieszkałym w całości przez element ruski lub polski, tym bardziej na krańcach obszaru przejściowego dominowały cechy jednego lub drugiego. Stąd dosyć mocno udokumentowane stanowisko o osadnictwie nadbużańskim jako fazie przejściowej między Słowianami Zachodnimi a Wschodnimi, także wewnętrznie zróżnicowanej, układającej się, co istotniejsze, raczej w siatce równoleżnikowej (na osi wschód-zachód) niż południkowej. Mniejszą rolę w tej konstatacji odgrywa ewentualne rozmieszczenie i nazwy plemion, szczególnie, że wnioski jakie są w tej sprawie wysnuwane, diametralnie się różnią

Nasuwa się więc pytanie, co było przyczyną faktu, że poczynając od XI w. występuje na byłym terenie przejściowym o dużej homogeniczności kulturowej ostry limes graniczny, potwierdzony archeologicznie i źródłowo, z ludnością coraz bardziej określoną etnicznie, i co najważniejsze, świadomą tego. Niewątpliwie w końcu X w. pojawiły się na tym terenie dwa nowe czynniki: państwo i Kościół, które wywarły ogromny wpływ na tworzenie się różnorodnej świadomości etnicznej dotychczas jednorodnej ludności ziem nadbużańskich. Przyjmowano dotychczas, że zachodził proces odwrotny, tzn. państwa ruskie i polskie powstały na bazie odpowiedniego substratu etnicznego, dążąc do zawarcia w swych granicach jego całości. Jednak w świetle ostatnich badań przyjąć można za pewnik proces przeciwny, czyli decydujący wpływ obydwu sprzężonych ze sobą elementów państwa i Kościoła, na wytworzenie ostrej granicy polsko-ruskiej w rejonie Wyżyny Lubelskiej i szerzej całego późniejszego pogranicza.

3.  Przynależność państwowa

W literaturze przedmiotu występuje kilka stanowisk co do przynależności państwowej terenów Pobuża w końcu I tysiąclecia. Są one, jak wszystko, co dotyczy tego problemu, pełne sprzeczności i wzajemnych wykluczeń .Przyjmowano pertynencję ziem po Bug i Styr do państwa polskiego, a po 981 r., tzn. po wyprawie Włodzimierza Wielkiego "na Lachów", do Rusi. W 1018 r. odbierać je miał Bolesław Chrobry, a stracić ponownie na rzecz Rusi w 1030 r. Mieszko 1136. W skrajnych wariantach granice Polski umieszczano jeszcze dalej ku wschodowi, za Bug i po górny Dniestr.

Odmiennie zakładano, że tereny nad górnym Bugiem i Sanem pozostawały w zależności od państwa czeskiego do lat 979/981, by następnie wejść w skład formującego się państwa ruskieg, lub też przyjmowano ich zależność od Rusi do lat 945-960, kiedy to miały wejść w granice państwa wczesnopiastowskiego i trwać przy nim aż do lat 1037-1038.

Włączano też Grody Czerwieńskie do państwa Samona i jego rzekomego sukcesora, Wielkich Moraw. Po ich upadku zaznaczać się tam miały wpływy polskie, ostatecznie jednak nastąpić miał podbój ziem nadbużańskich przez Ruś i granica polsko-ruska od XI w. utrwaliła się na Wieprzu.

Inna koncepcja głosi włączenie ziem po Bug i Styr do "imperium" wielkomorawskiego od około 876 r. Po upadku Wielkich Moraw ziemie te pozostawać miały w zależności od Czech w okresie od początku X w. do około 950 r., kiedy to zaznaczyć się tam miały wpływy polskie. Zmianę orientacji mieszkańców tych ziem, w których upatrywano Lędzian, wiązano z zagrożeniem ze strony powstającego państwa ruskiego, które też faktycznie zdobywa w 981 r. Grody Czerwieńskie, by w przeciągu XI w. włączyć je integralnie w swój skład.

Ostatnio pojawił się pogląd, do którego wniosków w zasadzie przychyla się autor niniejszej pracy. Neguje on istnienie tzw. "imperium" morawskiego i sprowadza je politycznie do granic obejmujących właściwe Morawy, Słowację, Czechy i ewentualnie Pocisie. Wyłącza to kategorycznie Grody Czerwieńskie z jakiejkolwiek zależności od tegoż "imperium" morawskiego, wprowadzając w to miejsce nowy aspekt, a mianowicie rywalizację rusko-czeską o panowanie nad nimi. Z rywalizacji tej początkowo zwycięsko wyjść miało państwo ruskie, uzależniając od siebie miejscową ludność około lat trzydziestych X w. na dalsze cztery dziesięciolecia. Zależność ta miałaby mieć charakter raczej trybutarny. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych X w. tereny te dostały się pod wpływy państwa czeskiego (stąd przynależność do łacińskiej diecezji ołomunieckiej), którego granice na wschodzie oparły się o Bug i Styr. Przy takiej więc wizji dziejów Włodzimierz Wielki zajmując Grody Czerwieńskie w 981 r. przywracał stan polityczny z lat około 930-970, dokonując rewindykacji dawnych ruskich posiadłości. Według G. Labudy nie może być zatem mowy o zwierzchnictwie państwa Piastów nad tymi terenami aż do momentu, gdy w 1018 r. zajmuje je Bolesław Chrobry. Zauważyć trzeba przy tym, że jest to sytuacja przejściowa, trwająca tylko trzynaście lat do 1031 r., czyli zajęcia ich przez Jarosława Mądrego. Spowodować to miało później stopniową rutenizację miejscowego elementu osadniczego.

Mimo wielości spojrzeń na dzieje tego regionu we wczesnym średniowieczu skonstatować można, że najważniejszą rolę w wytworzeniu ostrego limesu polsko-ruskiego w międzyrzeczu Wieprza i Bugu odegrało państwo ruskie, występujące tu jako jedyny realny polityczny czynnik sprawczy od lat trzydziestych XI w. (1031 r.).

4.  Kwestia obecności obrządku cyrylo-metodiańskiego i Kościoła katolickiego  

Nie do przecenienia jest rola Kościoła przy powstawaniu organizmów państwowych i organizowaniu się społeczeństw w Europie we wczesnym średniowieczu. Istotny jest przy tym fakt swoistego "konkurowania" o wpływy i znaczenie różnych ośrodków dzielącego się już w tym czasie chrześcijaństwa. Nie wolne od tego problemu były i tereny przyszłej eparchii chełmskiej, gdzie w odniesieniu do okresu IX-XI w. doszukiwano się śladów oddziaływania m.in. obrządku cyrylo-metodiańskiego i Kościoła łacińskiego.

Pogląd o obecności obrządku cyrylo-metodiańskiego zwanego niekiedy słowiańskim na terenach nadbużańskich ma starą metrykę, chociaż nadawano tej obecności różnorodny charakter. Wiązano jego istnienie na obszarze po Bug i Styr z przynależnością do metropolii morawskiej, traktując go ponadto jako obrządek wschodni, prawosławny, lub też wypowiadano się ogólniej o jego zasięgu między Wisłą a Bugiem i Styrem uznając te tereny bądź jako misyjne, bądź objęte trwałą organizacją przestrzenną. Lokowano ponadto przed 981 r. biskupstwo słowiańskie we Włodzimierzu Wołyńskim, a w skrajnym przypadku włączano Grody Czerwieńskie w skład rzekomej metropolii krakowskiej, obejmującej całą środkową i wschodnią Europę, i mającą mieć rangę patriarchatu. Obok poglądów wyrażonych powyżej, istnieje równolegle drugi nurt badawczy negujący zupełnie możliwość występowania tego obrządku na północ od Karpat i mający za sobą bardzo poważny atut, jakim jest brak źródeł potwierdzających jego obecność na tym terenie. Analiza Żywotu Metodego, z natury rzeczy dzieła raczej hagiograficznego, nie daje podstaw do wysuwania kategorycznych tez o jakiejkolwiek zależności ziem nadbużańskich od misji słowiańskich, tym bardziej o charakterze trwałym, wątpliwa jest też taka zależność ziemi Wiślan, czyli południowej Małopolski. Jak się wydaje, pogląd ten, ostatnio bardzo dokładnie przeanalizowany i rozpatrzony, jest najbardziej spójny i umotywowany źródłowo, a przy tym konsekwentny i logiczny.

Ponadto w świetle ostatnich analiz źródeł archeologicznych zupełnie odrzuca się możliwość konwersji wyznaniowej w obrządku cyrylo-metodiańskim ludności na tym terenie (konwersji rozumianej jako nawrócenie faktyczne, powszechne i skuteczne, połączone ze zmianą sposobu pochówku z ciałopalnego na ziemny), a pierwsze ślady trwałej obecności chrześcijaństwa wiąże się dopiero z końcem X w.

Odmiennie przedstawia się sprawa oddziaływania Kościoła łacińskiego na interesującym nas terenie. Przyjmowano jego obecność na terenie Grodów Czerwieńskich już na przełomie X/XI w. wiążąc to z rzekomym faktem ich przynależności do Polski w czasach Mieszka I oraz Bolesława Chrobrego Ziemie nadbużańskie włączano do łacińskiej prowincji metropolitalnej wielkomorawskiej utworzonej około 900 r.

Wreszcie, jak już to wcześniej wspomniano, wiąże się ziemie po Bug i Styr w okresie od lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych X w. do 981 r. z diecezją ołomuniecką, a szerzej z metropolią moguncką, co wynika z faktu ich rzekomej przynależności do państwa Przemyślidów, chociaż zapewne nie wywarło to większego wpływu na tamtejszą ludność w postaci trwałej jej chrystianizacji.

Najprawdopodobniej zatem Kościół łaciński oddziaływał w jakiś sposób na ziemie nadbużańskie, włączając je być może w obszar działania jurysdykcji diecezjalnej, ale o budowie zasadniczego i trwałego zrębu organizacji terytorialnej na poziomie parafii raczej nie ma mowy. W sąsiedniej diecezji krakowskiej, w części graniczącej z terytorium nadbużańskim, sieć parafialna zaczyna na dobre formować się dopiero od przełomu XI/XII w. i są to przy tym parafie bardzo nieliczne. Na Mazowszu ogromne połacie kraju pozostawały poza zasięgiem realnego oddziaływania ośrodków kościelnych aż do połowy XIII w., co widoczne jest zwłaszcza w sferze organizacji pochówków, w tym czasie jeszcze pogańskich. Tak więc praktycznie do XIV w., a nawet pierwszej połowy XV, kiedy to faktycznie erygowano chełmską diecezję katolicką, Kościół łaciński nie odgrywał w tym regionie większej roli, ustępując tym samym miejsca o wiele silniejszemu prawosławiu.

Obraz sytuacji międzyrzecza Wieprza i Bugu we wczesnym średniowieczu, jaki wyłania się po analizie postawionych wcześniej kwestii, da się pomimo wielu sprzeczności i niespójności przedstawić w pewnych ramach tworząc najbardziej prawdopodobną wizję. Tereny te mają starą metrykę osadniczą i wpisują się bardzo harmonijnie w krajobraz przestrzenny Wyżyny Lubelsko-Wołyńskiej. Charakteryzowały się w tym okresie dosyć gęstym zaludnieniem, grupującym się w kilka skupisk osadniczych wokół centrów usytuowanych przy istotnych ciekach wodnych, szlakach handlowych i położonych na glebach o dobrej jakości. Niewątpliwie gęstość zaludnienia malała wraz z oddalaniem się od centrum np. ku wododziałom cieku, ale o rzeczywistej wzajemnej izolacji tych skupisk nie może być mowy. Upaść więc musi teza o dużych pustkach osadniczych na tym terenie, szczególnie w układzie południkowym. Na bazie tych skupisk wyrosły w okresie staroruskim tzw. wołości, które można scharakteryzować jako: "zwarte osadniczo, zamknięte naturalnymi granicami, otoczone rzadziej zaludnionymi strefami peryferyjnymi, wewnętrznie zintegrowane terytoria podległe władzy grodowej". Rola niektórych z tych grodów uległa w późniejszym czasie istotnej redukcji (np. Czerwień), niektóre zaś wyrosły na ośrodki ponadregionalne (np. Bełz). Obszar ten wszedł w orbitę wpływów państwowości ruskiej, jak można przypuszczać, już od trzeciej dekady X w. i z małymi przerwami (lata 960/970-981 i 1018-1031) stan taki trwał aż do połowy XIVw.

Fakt władztwa ruskiego miał decydujący wpływ na charakter etniczny ludności tam mieszkającej, albowiem wcześniej region ten stanowił typowy obszar przejściowy od zachodnio- do wschodniosłowiańskiego substratu etnicznego, z elementami obydwu grup, ale i własnymi oryginalnymi cechami. Wieloletnie czy wręcz wielowiekowe oddziaływanie ruskiego aparatu państwowego spowodowało w rezultacie wykrystalizowanie oblicza etnicznego miejscowego osadnictwa, dotychczas raczej nieokreślonego etnicznie. Zasięg tego zjawiska obejmować mógł ziemie ku zachodowi aż za Wieprz, a jego mechanizm został ostatnio przekonywująco dowiedziony na analogicznym przykładzie kulturowym. Ostatnio wyrażono także opinię, że: "Ukształtowana pomiędzy schyłkiem X a XII w. granica państwa piastowskiego i Rusi Kijowskiej spowodowała rozerwanie wspólnej przestrzeni życiowej grupy plemion lędziańskich, zaludniających dorzecze Sanu, Bugu, a zapewne także górnego Dniestru". Zwrócić więc trzeba uwagę na fakt, iż ostre rozgraniczenie etnosu polskiego i ruskiego było wynikiem ingerencji czynnika polityczno-militarnego, co jest bardzo widoczne w źródłach archeologicznych. W miejsce zasiedlenia o cechach mieszanych (czy też lepiej nazywając przejściowych) tworzy się osadnictwo o typowo wschodniosłowiańskim (ruskim) charakterze, i to w całym pasie pogranicza, od Karpat na południu po plemiona bałtyjskie na północy.

Nie ma przekonywujących śladów o poddaniu terenów nadbużańskich realnym wpływom Kościoła łacińskiego w czasie ich zależności od państwa czeskiego, natomiast zupełnie zanegować trzeba możliwość oddziaływania tamże obrządku cyrylo-metodiańskiego (słowiańskiego), zwłaszcza w sferze ewentualnej organizacji przestrzennej.

------------------------------------------------------

©Wszystkie prawa zastrzeżone. Żaden fragment niniejszej strony nie może być wykorzystany w formie drukowanej lub elektronicznej bez uzyskania zgody autora tekstu oraz autora niniejszej strony internetowej.

Powrót