|
ROZDZIAŁ III. ANALIZA
FORMALNA [część pierwsza] Przystępując do
omówienia zagadnień składających się na analizę położenia, konstrukcji, planu i
bryły cerkwi p. w. św. Paraskewy, a także innych elementów zespołu cerkiewnego
w Radrużu, musimy na wstępie określić chronologiczne i przestrzenne pole
naszych obserwacji. Interesować nas
będzie głównie okres przełomu XVI i XVII w., przyjęty wcześniej jako czas
powstania świątyni dzwonnicy – głównych obiektów zespołu. Silne zakorzenienie w
tradycji architektury cerkiewnej oraz przemiany formy wynikające z długiego
okresu funkcjonowania tych budowli, pozwalają nam rozszerzyć ramy
chronologiczne zarówno na okres przed jak i po ich wzniesieniu. Podobnie
rozpatrywać będziemy pozostałe elementy zespołu – ogrodzenie z bramami, budynki
towarzyszące, nagrobki. Niniejszy
rozdział będzie więc w dużym stopniu kontynuacją rozważań nad historią obiektu,
wydatnie go uzupełniając. W badaniach wykorzystamy również przedstawiony
poprzednio szczegółowy opis zespołu. Z punktu widzenia genezy i przemian w
czasie zajmować się będziemy analizą rozwiązań konstrukcyjnych, układów
planistycznych i przestrzennych poszczególnych części składowych tego kompleksu
architektonicznego. O ile ramy
chronologiczne potraktowane będą szeroko, to terytorialny zasięg naszych
rozważań będzie miał ograniczone wymiary. W zasadzie nie wyjdziemy poza
środkowo-wschodnią część Europy, gdzie najczęściej używanym systemem
konstrukcji drewnianej jest układ wiązany (zrębowy)[1]. Budowane w tej konstrukcji
świątynie chrześcijańskie niezależnie od obrządku mają wiele wspólnego. Dla
nas, ze względu na położenie zabytku radruskiego, szczególnie ważnym problemem
będzie odniesienie technicznych zagadnień związanych z cerkwią do drewnianej
architektury kościelnej, głównie małopolskiej. Jednocześnie przestrzenne
rozwiązania interesującej nas świątyni, właściwe tradycji wschodniej, muszą być
ukazane na szerszym tle przemian formalnych cerkiewnej architektury drewnianej.
Nie wychodząc nazbyt daleko na Wschód ograniczymy się do wydzielonego ostatnio
przez Ryszarda Brykowskiego południowo-wschodniego kręgu kulturowego cerkwi
drewnianych, rozciągniętego między Sanem a Dnieprem, mieszczącego się w
przedrozbiorowych granicach I Rzeczypospolitej. W pewnych szczegółowych
zagadnieniach przekroczymy linię Karpat, zastanawiając się nad oddziaływaniem
kręgu południowego architektury cerkiewnej[2]. Problemem
przynależności kulturowej i stylowego określenia zespołu cerkiewnego w Radrużu,
przede wszystkim cerkwi i dzwonnicy, zajmiemy się szerzej bezpośrednio po
przeprowadzeniu analizy konstrukcji i ukształtowania przestrzennego. Wnioski z
tych rozważań posłużą nam w kolejnym rozdziale do wydzielenia obiektów
najbardziej bliskich radruskim zabytkom pod względem formalnym, czasowym i
terytorialnym. W rozważaniach
poniższych zastosujemy terminologię przyjętą w publikacjach poświęconych
cerkwiom drewnianym, choć, co należy podkreślić, nie jest ona dotychczas
wystarczająco sprecyzowana. 1. POŁOŻENIE ZESPOŁU CERKIEWNEGO. Wielowiekowy
okres istnienia Radruża, zarysowany w rozdziale historycznym, wpłynął na
ukształtowanie wsi i rozmieszczenia na jej terenie najważniejszych akcentów
przestrzenno-kulturowych: dworu, świątyni z cmentarzem oraz karczem i młynów.
Opierając się na wykorzystywanej już wielokrotnie mapie katastralnej z połowy
XIX w., możemy zaliczyć Radruż do wsi łanowych, które od późnego średniowiecza
zdominowały obszar obecnej Polski południowej, czy też Podkarpacia[3]. Do utrwalenia się
łańcuchówki przyczyniła się kolonizacja na prawie wołoskim, rozwijana u zarania
okresu nowożytnego[4]. Układ ten został
przebudowany wraz z pojawieniem się w podobnym okresie folwarku
pańszczyźnianego, a następnie kilku przysiółków rozwiniętych na bazie
gospodarstw młynarzy (XVII – XVIII w.). Osią osadniczą
całości rozplanowania osady był potok Radrużka. W jego dolinie założono tzw.
„nawsie”, gdzie rozmieszczono zabudowania wiejskie, od których odchodziły
równolegle cięte łany gruntów (il. 4). Wzdłuż środkowego i górnego biegu
Radrużki prowadzi główna droga wiejska tożsama niegdyś z traktem potylickim. To
jasno sprecyzowane założenie uzupełnione zostało przez dwa inne potoki, płynące
niemal równolegle na przeciwległych krańcach miejscowości. Wyznaczyły one
podstawy do istnienia kilku mniejszym częściom osady (il. 2, 3). W zarysowanym
powyżej układzie zespół cerkiewny zajmuje wyjątkowe miejsce. Zlokalizowany w
dolinie Radrużki, a więc na terenie nawsia, wyznacza centralny punkt osady.
Mimo pewnego przesunięcia na zachód, jest to miejsce położone w geograficznym
środku wsi[5] i co zasługuje na uwagę -
niemal na granicy sąsiadujących ze sobą jednostek fizjograficznych, czyli na
przejściu między wyżynnym wałem roztoczańskim a nizinną Kotliną Sandomierską. W miejscu
lokalizacji cerkwi Radrużka opuszcza wąski i głęboki wąwóz, którym spływa z
Roztocza i przybiera bardziej nizinny charakter, płynąc znacznie szerszą doliną
ograniczoną jedynie od wschodu wysoką krawędzią płaskowyżu. Zespół cerkiewny,
jak to opisano wcześniej, ulokowano na wzgórzu po prawej, szerszej stronie
potoku. Owalnie zarysowane wyniesienie jest płasko ukształtowane, ale stanowiąc
zakończenie wysoczyzny łagodnie opada ku rzece. Powoduje to charakterystyczne rozciągnięcie
południowo-wschodniego odcinka terenu. O ile bok od tej strony jest stosunkowo
niski, niebezpiecznie zbliżając się do strefy zalewowej potoku[6], to pozostałe krawędzie
terenu są wyższe z dominantą w północno-zachodnim narożu. Najwyższe wyniesienie
ustępuje jednak przeciwległej krawędzi płaskowyżu, odciętego od wzgórza
cerkiewnego linią drogi. Obserwując ukształtowanie terenu na tym obecnie nieco
zarośniętym miejscu można domniemywać, iż północne obejście cerkwi zostało
sztucznie przekopane. Nie należy przy tym wykluczyć wpływu czynników
naturalnych. Na osi cerkwi, od północnego-zachodu, znajduje się bowiem długi na
kilkadziesiąt metrów wąwóz, wychodzący niemal prostopadle na drogę okrążającą
świątynię. Jest to typowy, suchy jar roztoczański, posiadający znaczną
głębokość, strome zbocza i wąskie dno, co powoduje, iż w tym przypadku nie mógł
być wykorzystany do celów komunikacyjnych. Podobna była zapewne geneza
obniżenia przy zachodnim boku zespołu świątynnego, wyraźnie odciętego od
wyniesienia zajętego przez mniejszy cmentarz (il. 5). Nieco na
północny-wschód od cerkwi występują dogodne warunki do przeprawy przez potok.
Pozwala na to głęboki i znacznie szerszy od poprzedniego jar, który przebiwszy
się przez wysoczyznę, schodzi ku dolinie rzecznej. Naturalne obniżenie
wykorzystał trakt lwowski, który po przebyciu potoku łączył się z drogą
wiejską, wiodącą od dworu oraz nieco dalej ze szlakiem do Potylicza. Obecnie
linie komunikacyjne w otoczeniu zespołu straciły na znaczeniu. W większym
stopniu wykorzystywana jest trasa wiodąca wzdłuż granicy państwowej, która
łączy się z drogą do Horyńca, omijając cerkiew szerokim łukiem. Lokalizacja
świątyni miała więc pewne strategiczne cele, co z kolei rzutowało na jej
obronne funkcje. Już przy pierwszym kontakcie z zespołem cerkiewnym w Radrużu
nasuwa się nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z dziełem militarnym. Wzgórze
świątynne - wydzielone z płaskowyżu przekopem, posiada trudne do pokonania
strome zbocza z trzech stron. Charakterystyczny spadek terenu na południe z
punktu widzenia obronności jest niewątpliwie niekorzystnym czynnikiem.
Obniżenie widziane z poziomu doliny potoku nie jest tak wyraźne, silnie
uwidacznia się jednak z przeciwległej strony rzeczki. Płaskowyż osiąga tutaj
znaczną wysokość, stromo opadając w dolinę potoku. Stąd też przebywając na jego
szczycie można swobodnie wejrzeć w głąb założenia cerkiewnego. Taka
konfiguracja terenu od południowego-wschodu stanowiła zapewne duże
niebezpieczeństwo dla obrońców, szczególnie po unowocześnieniu techniki
wojskowej w zakresie broni palnej (il. 5). Przy wyborze
miejsca na cerkiew w okresie późnego średniowiecza niedogodność powyższa
zapewne nie była tak bardzo odczuwalna. Możemy więc sądzić, iż pod względem
obronności warunki naturalne – wzniesienie, dolina potoku, zostały wybrane
optymalnie. Dodatkowe prace fortyfikacyjne, ogrodzenie otaczające plac
przycerkiewny, a przede wszystkim masywna bryła świątyni i monumentalna
dzwonnica z izbicą, którym to budowlom więcej miejsca poświęcimy poniżej,
skutecznie uzupełniały walory terenu. Stworzone tym samym założenie obronne,
sięgające swymi korzeniami początkowego okresu dziejów parochii ruskiej i
pierwszych cerkwi, a więc co najmniej przełomu XV i XVI w., można zaliczyć do
najprostszego typu umocnień określanych jako system ścianowy[7]. Tworzy go w naszym
przypadku mur, a wcześniej parkan drewniany, poprowadzony na obrysie owalu po
najwyższej krawędzi wzniesienia, z bramami i dzwonnicą na jego obwodzie. Z dziejów wsi
wiemy, iż tak ufortyfikowany zespół cerkiewny wielokrotnie narażany był na
niebezpieczeństwo napadów. Największe zagrożenie w okresie nowożytnym stanowili
Tatarzy, którzy jednak operując ruchliwymi czambułami przeważnie nie decydowali
się na dłuższe oblężenia. Dlatego też fortalicja radruska miała duże szanse na
skuteczną obronę, tak jak to było zapewne w 1672 r., choć nie obyło się zapewne
i bez porażek (1 tercja XVI w.) (zob. R. I). Względy obronne,
a także przeciwpożarowe[8], były powodem pewnej
izolacji cerkwi wobec zabudowań wiejskich. Najbliższe wobec niej gospodarstwa
znajdowały się w pobliżu cmentarza na zachód od świątyni (il. 4). Można
przypuszczać, iż do końca XVIII w. w sąsiedztwie zespołu świątynnego istniały
również zabudowania plebańskie, ulokowane później przy cerkwi św. Mikołaja. W
ostatnim okresie niemal przylegały do ogrodzenia cerkiewnego budynki
użyteczności społecznej – szkółka ze sklepem, a nieco dalej zachowana do
dzisiaj świetlica wiejska (il. 5, 7). Musimy zauważyć,
że świątynia wraz z towarzyszącymi jej obiektami, mimo iż zajmuje ważne miejsce
w strukturze osady, nie stanowi jej dominanty architektonicznej. Zespół
wciśnięty w dolinę potoku jest słabo eksponowany za wyjątkiem być może
cerkiewnej kopuły i ostrosłupowego dachu dzwonnicy, które to wznosząc się na
znaczną wysokość wystają ponad krawędź płaskowyżu. Wystarczyło to aby jednak
zespół świątynny jako całość był istotnym akcentem krajobrazowym, posiadającym
duże walory estetyczne. Obok wspomnianych już elementów harmonię zespołu
uzupełnia stosunkowo późny budynek kostnicy, równoważący w widoku od południa
bryłę wieży dzwonniczej. Nie można zapomnieć również o roli drzew, których
wieniec współtworzy dominantę wysokościową. Dążenie do
uzyskania wrażenia malowniczości, poprzez powiązanie z przyrodą oraz
wykorzystanie przedstawionych wyżej czynników funkcjonalnych - wpisanie w układ
drożny, przystosowanie do obrony, nie było dziełem przypadku. Ryszard Brykowski
nie bez słuszności uważa, że wybór terenu pod założenie cerkwi był „świadomie
stosowaną umiejętnością”, która na trwale wpisała się w tradycję i z czasem z
„rozumowej” przemieniła się we „wrodzoną”, niemal intuicyjną czynność[9]. Lokalizacja
cerkwi parafialnej w Radrużu, łącząc w sobie wszystkie wspomniane wyżej
elementy, pozwala odnieść całość założenia do wczesnego okresu funkcjonowania
osady, o ile nie do jej początków. Z pewnością obszar wzgórza cerkiewnego wraz
z najbliższą okolicą, należą do najstarszej części wsi, która rozrosła się w
późniejszym etapie we wszystkich kierunkach, a szczególnie na południowy-zachód
i północny-wschód, wzdłuż koryta rzeki. Przypuszczenie to potwierdza
lokalizacja dworu i folwarku, powstałych znacznie później od cerkwi,
odsuniętych od centrum wsi. Cerkiew w
Radrużu pod względem położenia w strukturze osady jest bliska tym świątyniom,
które ulokowane zostały po środku wiejskich założeń osadniczych. Sytuacja ta
właściwa jest według Brykowskiego budowlom sakralnym położonym raczej na
terenach nizinnych niż pagórkowatych, czy górzystych, gdzie cerkwie zajmują eksponowaną
pozycję na szczytach wzniesień lub ich stokach, zlokalizowanych przeważnie na
krańcach osady[10]. Cerkiew radruską, którą z
racji położenia na skraju Roztocza trudno jeszcze zaliczyć do typu nizinnego,
wobec rezygnacji z dominanty wysokościowej odbiega również od schematu
górskiego. Inaczej położona jest jej filia – cerkiewka św. Mikołaja, ulokowana
na wysokiej krawędzi płaskowyżu, ale – podobnie jak świątynia parafialna –
bliżej środka osady. Położenie cerkwi
radruskiej, mimo sobie właściwych odmienności, wykazuje wiele wspólnych cech z
usytuowaniem świątyń w bezpośrednim sąsiedztwie oraz w szerszym wymiarze na
terenach czerwonoruskich, zróżnicowanych pod względem fizjograficznym. Problem
ten w równym stopniu dotyczy kościołów łacińskich, także tych wznoszonych z
drewna. Niezależnie od różnic konstrukcji budowle kultowe lokowane były w
miejscach dogodnych pod względem geograficznym, komunikacyjnym i obronnym,
przeważnie dodatkowo ufortyfikowanych. Ta ostatnia cecha, warunkująca zresztą w
dużym stopniu dwie poprzednie, zasługuje na podkreślenie, ze względu na
utrzymujące się przez dłuższy okres zagrożenie najazdami ze Wschodu[11]. Przeważa – jak w przypadku
Radruża - system ścianowy, otaczający najczęściej naturalne lub sztuczne
wzniesienie, powiązane z linią drogi i doliną rzeczną, niekiedy zabagnioną lub
zagospodarowaną na stawy[12]. Tylko niektóre założenia
cerkiewne i kościelne były ufortyfikowane zgodnie z aktualną wiedzą militarną.
Rozbudowane fortyfikacje wokół świątyń spotyka się rzadko, a w przypadku
Kościoła Wschodniego obejmują one głównie monastery. Cerkiew pobazyliańska w
Uluczu k. Sanoka, oprócz położenia na niezwykle wyniosłej górze, broniona była
dwoma pierścieniami murów z fosą pomiędzy nimi oraz dwiema bramami flankującymi
wejścia[13]. Prace ziemne, wykonane
przez „żołnierzy”, objęły w połowie XVII w. również wzgórze cerkiewne w
pobliskim Horyńcu. Interesujący wał ziemny w formie półksiężyca pochodzący z
czasów „turecczyzny”, znajduje się wokół późniejszej cerkwi w Krupcu pod
Narolem[14]. Niemal powszechnym
zwyczajem było przechowywanie w świątyniach broni. W potylickiej cerkwi św.
Ducha do połowy XIX w. trzymano kilka hakownic i śmigownic[15]. Otwarty charakter
większości osad wiejskich wymagał istnienia wydzielonych punktów obrony, gdzie
mogliby się schronić mieszkańcy. Na omawianym terenie – zespół ufortyfikowanych
dworów, zamków i miasteczek, uzupełniony o warowne świątynie, tworzył w XVI i
XVII w. lokalny system obronny, który Janusz Bogdanowski określił jako
„lubaczowski rejon umocniony”[16]. Zagadnieniu
lokalizacji zespołu cerkiewnego w strukturze wsi, towarzyszy problem wzajemnej
relacji przestrzennych poszczególnych jego elementów. Założenie cerkwi
parafialnej w Radrużu nie odbiega w tym względzie od ogólnego schematu
wypracowanego w ciągu wielu stuleci i utrwalonego w tradycji chrześcijańskiej. Cerkiew zajmuje
środek terenu, wykazując na ogół zgodność z zasadą orientowania świątyń.
Nieznaczne odchylenie na północny-wschód może być podyktowane warunkami
naturalnymi – wspomnianym poprzednio spadkiem terenu[17]. Wokół cerkwi rozmieszczono
pozostałe budowle. Wolnostojąca
dzwonnica o cechach obronnych ulokowana została na północny-zachód od świątyni,
na najwyższym wzniesieniu terenu przycerkiewnego, w narożu ogrodzenia, niegdyś
być może w jego ciągu. Lokalizacja tego typu, niezależnie od względów
militarnych była w tym czasie przyjęta i szeroko stosowana również w
późniejszym okresie[18]. W naszym przypadku funkcje
obronne (baszta narożna) mogły w początkowo przeważać nad sygnalizacyjnymi. Te
ostatnie bowiem, co najmniej do końca XVIII w. sprawowała niewielka dzwonnica
istniejąca nad babińcem cerkwi (zob. dalej). Do innych, równie popularnych
rozwiązań, należało usytuowanie wolnostojącej wieży na osi cerkwi, od strony
zachodniej elewacji, przeważnie w linii ogrodzenia (np. dzwonnica przy cerkwi
św. Trójcy w Potyliczu, 1593 [?], XVII w., il. 124). Znajdując się w ciągu
parkanu lub muru, dzwonnica obok alarmowych przybierała niekiedy również
funkcje bramne a także sakralne (kaplica na piętrze). Rozwiązanie to było
charakterystyczne dla kręgu kultury wschodniochrześcijańskiej (tzw.
„kołokolnie”). Na tym tle funkcja i lokalizacja budowli radruskiej byłaby więc
bliższa tradycji zachodniej, chociaż poza tym ostatnim – liturgicznym
przeznaczeniem nie ma zasadniczych różnic między lokalizacją i wykorzystaniem
dzwonnic cerkiewnych i kościelnych[19]. Plac wokół
cerkwi, chroniony ogrodzeniem, przeznaczony był na cele grzebalne. Na podstawie
analizy rozmieszczenia najstarszych spośród zachowanych nagrobków,
upamiętniających miejsca spoczynku osób z ówczesnej elity społecznej, możemy
stwierdzić, iż ich układ na cmentarzu przycerkiewnym nie był przypadkowy.
Skupiły się one przy południowym boku cerkwi, w pobliżu istniejącego tam otworu
wejściowego, prowadzącego do nawy. Było to miejsce eksponowane, choć najwyżej
cenione znajdowało się w pobliżu prezbiterium. Idealnie na osi dłuższej cerkwi
umieszczono płytę nagrobną Katarzyny Dubniewiczowej. Podobne rozmieszczenie
kamiennych krzyży, datowanych na XVII – początek XIX w., spotykamy przy innych
cerkwiach w okolicach Radruża[20] oraz na szerszym obszarze
kulturowym Kościoła Wschodniego[21]. Przy cerkwi św. Ducha w
Potyliczu dwa nagrobki fundatorów świątyni, być może ze względu na specyficzne
ukształtowanie terenu, występują przed zachodnim wejściem, na osi babińca.
Północna strona placu przycerkiewnego, przynajmniej do końca XVIII w., była jak
się wydaje wyraźnie dyskryminowana i zapewne przeznaczona na pochówki uboższej
części mieszkańców wsi. Sytuacja uległa zmianie w XIX w., gdy – w przypadku
cmentarza przy cerkwi parafialnej w Radrużu – w północno-wschodnim jego narożu
usytuowane zostały nagrobki członków rodziny miejscowych właścicieli ziemskich
– Andruszewskich. Wznieśli oni nawet podziemny grobowiec, oznakowany kamiennym
obeliskiem, z wejściem wiadomym tylko najbliższym. Użytkowanie cmentarza
przycerkiewnego w tym czasie było już tylko sporadyczne. W wyniku odgórnych
zarządzeń na początku XIX w. cmentarze przeniesiono poza obręb świątyń. Oprócz
pochówków lokalnych posesjonatów oraz osób zasłużonych, w bezpośrednim
otoczeniu cerkwi stawiano już tylko krzyże upamiętniające ważne wydarzenia z
dziejów wsi i parochii. Pojawienie się w
Radrużu cmentarzy nie związanych bezpośrednio z cerkwią spowodowało wzbogacenie
jej otoczenia o budynek kostnicy, dostawiony od zewnątrz do muru obwodowego, po
północnej stronie bramy przejazdowej. Do lokalizacji „trupiarni” nawiązała
nieco później niewielka drewniana stróżówka, przybudowana do murowanego
ogrodzenia od południa. Obiekty tego typu niekiedy spotykane były przy
cerkwiach. Podobnie jak wspomniane budynki w zespole radruskim posiadały one
nowszą metrykę i najczęściej małe rozmiary, lokując się na obrzeżach terenu[22]. Ogrodzenie,
obejmując i łącząc wszystkie elementy założenia cerkiewnego, wydzielało granicę
zajmowanego przez nie obszaru. Przeważnie, podobnie jak w Radrużu, poprowadzone
było na obrysie owalu, spełniając wymogi najprostszego systemu
fortyfikacyjnego. Linię parkanu lub muru wyznaczono wzdłuż najwyższej krawędzi
wzgórza świątynnego. Niekiedy jednak biegnie ona u podnóża stoku, co kłóci się
ze względami obronności. Przyczyny takiej sytuacji należy widzieć w dążeniu do
powiększenia terenu przycerkiewnego w ostatnim stuleciu[23]. Ilość przejść w
ogrodzeniu nie przekracza zazwyczaj dwóch, a najczęściej występuje tylko jedno.
W radruskim zespole św. Paraskewy obydwie bramy – przejściowa i przejazdowa,
występują na dłuższej osi cerkwi, odpowiednio od wschodu i zachodu. Lokalizację
pierwszej z nich należy uznać za starszą. Znacznie bogatsza jest także jej
forma, co świadczy o jej większej randze. Usytuowanie drugiej bramy można
powiązać z założeniem drugiego cmentarza i powstaniem kostnicy. Rozmieszczenie
przejść uzależnione było zapewne od wielu czynników, przede wszystkim warunków
terenowych i kształtu wsi. Świadome zachowanie zgodności z dłuższą osią cerkwi,
niezależnie od okoliczności zewnętrznych, wydaje się być stosunkowo często
stosowaną praktyką[24]. Ogrodzenie
wyznaczyło też ramy dla rozmieszczenia roślinności, głównie drzew. Wieniec
drzewostanu powtarza najczęściej obrys owalu. Często większe grupy drzew
zajmują słabo dostępne - niewykorzystane w inny sposób - naroża cmentarza
przycerkiewnego, rzadko zbliżając się do samej świątyni. W Radrużu pomnikowe
lipy towarzyszą wieży dzwonniczej. Przedstawione
wyżej rozważania nad miejscem radruskiego zespołu cerkiewnego w strukturze wsi
i poszczególnych jego elementów względem siebie, ukazane na szerszym tle
wykazują, iż interesujące nas założenie świątynne jest świadomie ukształtowanym
kompleksem przestrzenno-architektonicznym. Fenomen zespołu cerkiewnego w
ogólnym znaczeniu nie został w pełni dostrzeżony przez badaczy. Zasługuje
jednak na szersze i oddzielne omówienie, podobnie jak to się czyni wobec
równolegle funkcjonujących zespołów dworsko-pałacowych, układów wiejskich, czy
małomiasteczkowych[25]. W szeroko
pojętej dziedzinie architektury drewnianej podstawowe znaczenie posiada
materiał budowlany. Drewno o określonych parametrach technicznych w znacznym
stopniu wyznacza kształt działa architektonicznego, wpływa na jego formę i
skalę. Niewątpliwe zalety surowca drewnianego – prosta obróbka i modelowanie,
wytrzymałość, dobra izolacja cieplna i dźwiękowa, a także uniwersalizm i
funkcjonalność w użytkowaniu – ustępują nieco trwałości, która zależy przede
wszystkim od stanu zabezpieczenia budowli przed niekorzystnym oddziaływaniem
warunków zewnętrznych. Możliwości
techniczne budulca drewnianego wyznacza moduł pnia drzewa, charakteryzujący się
określonym przekrojem i długością. Odpowiednie rozmiary materiału – związane
zasadniczo z wiekiem drzewa, decydują o jego jakości. Wartość surowca
drewnianego zależy w równym stopniu od tego czy należy on do odpowiedniego
gatunku, uznanego w praktyce budowlanej za optymalny do celów konstrukcyjnych
(sosna, świerk, jodła, modrzew, dąb). Wiele zależy również od późniejszej
obróbki ciesielskiej, przemieniającej surowy pień drzewa w pełnowartościowy
budulec. Wszystkie te czynniki wykazują w dziejowym ciągu przemian budownictwa
i architektury pewne przeobrażenia, które pozwoliły badaczom ustalić
systematykę budulca drewnianego[26]. Ogólnie można stwierdzić,
iż przemiany te są jednokierunkowe i od czasów przełomu średniowiecza i okresu
nowożytnego polegają na stopniowej degradacji materiału i w pewnym stopniu
również techniki, aż do odejścia od masowego stosowania budulca drewnianego w
naszych czasach. Obserwacji
powyższych dokonano przede wszystkim na podstawie analizy zachowanych do dziś
lub znanych ze źródeł budowli o funkcjach sakralnych, które uważa się słusznie
za najdoskonalsze przejawy architektury drewnianej. Na obszarze międzyrzecza
Wisły i Dniepru są to zarówno kościoły łacińskie, jak i cerkwie obrządku
wschodniego. Te ostatnie pod względem aktualnego stanu posiadania są wprawdzie
późniejsze o prawie 200 lat w stosunku do kościołów, z których najstarsze
sięgają obecnie początków XV w. Nie znaczy to jednak, że pod względem
technicznym od nich odbiegają. Podobieństwa, jakie zaobserwowaliśmy poprzednio
omawiając zagadnienie lokalizacji świątyń, są równie widoczne w zakresie
zastosowanego materiału, jego obróbki i systemu łączenia. Cerkwie ruskie
wpisują się ogólny nurt sakralnej architektury drewnianej i na tym tle można
rozpatrywać interesujący nas obiekt, doszukując się analogii w dziedzinie
budulca a następnie konstrukcji. Ze względu na
występującą niegdyś obfitość lasów materiał drewniany pozyskiwano stosunkowo
łatwo, najczęściej w bezpośrednim sąsiedztwie wznoszonej budowli[27]. W przypadku wyboru
konkretnego gatunku decydowało więc poniekąd położenie osady. W miejscowościach
istniejących w okolicach górzystych, na Podkarpaciu, wykorzystywano przeważnie
popularny tam świerk i jodłę, na nizinach opierano się głównie na sośnie. Obok
gatunków iglastych, niezależnie od fizjograficznej lokalizacji wsi, do
wykonania pewnych elementów konstrukcyjnych powszechnie stosowano dębinę[28]. Można więc stwierdzić, iż
w każdym obiekcie oprócz jednego dominującego wykorzystywano zawsze kilka
gatunków drewna. Podobna sytuacja zachodzi w przypadku cerkwi św. Paraskewy w
Radrużu. Zgodnie z
ustaleniami Wojciecha Sobockiego zasadniczy zrąb ścian interesującej nas
budowli wzniesiono z bierwion jodłowych, gatunku rozpowszechnionego w lasach
roztoczańskich, spotykanego także w okolicach wsi. Ze źródeł wiemy, iż pół
wieku temu ułożono w cerkwi nową podłogę z desek świerkowych, uzyskanych z
drzew rosnących na cmentarzu[29]. Na tej podstawie,
opierając się na zarysowanym poprzednio schemacie możemy stwierdzić, iż pod
względem gatunku materiału budowlanego cerkiew radruska mieści się w grupie
świątyń wyżynnych[30]. Sosna, właściwa nizinom,
występuje również w naszym obiekcie, tworząc obok jodły konstrukcję sobót,
które uznaliśmy wstępnie za nieco późniejsze w stosunku do samego korpusu. Z
drewna iglastego (sosna, jodła, świerk) wykonano również gonty pokrywające
zewnętrzne powierzchnie dachów i ścian. Podwaliny, węgary otworów przejściowych
oraz inne ważne elementy konstrukcyjne wykonano z dębu, uznanego bezsprzecznie
za najlepszy drewniany surowiec konstrukcyjny w zakresie architektury
drewnianej[31]. Niezależnie od
użytego rodzaju materiał drewniany interesującej nas cerkwi charakteryzuje się
najwyższą jakością pod względem rozmiarów i obróbki. Asortyment drewna pokrywa
się z dominującymi w naszym kręgu kulturowym krawędziakami, belkami,
bierwionami, opracowanymi za pomocą ciosania toporem. Zabiegi te, w odróżnieniu
od cięcia piłą, stosowane były celowo, z całą świadomością swego znaczenia.
Kultywowano je głównie w środowisku zawodowych budowniczych do XIX w., a w
niektórych regionach (np. na Podhalu) oraz w praktyce konserwatorskiej topór
ciesielski stosuje się do chwili obecnej. Ręczne ciosanie spełnia ważną rolę,
powoduje ugniatanie się słojów, co zabezpiecza belkę przed nadmierną
chłonnością wilgoci, z czym automatycznie wiąże się przedłużenie jej trwałości.
Podobne znaczenie posiada łupanie a nie cięcie gontów. Na marginesie należy
zauważyć, iż wyrób gontów na terenie staropolskiego starostwa lubaczowskiego
był jednym z najbardziej popularnych zajęć. Głównymi ośrodkami gontarstwa w
XVI-XVIII w. były wsie położone niedaleko Radruża - Stare Brusno, Żuków i
Gorajec oraz Stary i Nowy Lubliniec[32]. Technika przecierania
drewna, znana już w XV w., niewątpliwie bardziej oszczędna i prostsza,
wykorzystywana była głównie do wyrobu desek i znana jest w cerkwi radruskiej z
późniejszego okresu (podłoga, tralki chóru itp.). Należy przy tym zauważyć, że
w okolicach wsi już w połowie XVI w. znanych było kilku traczy[33]. Bierwiona w
odróżnieniu od „prymitywnych” okrąglaków[34], posiadały w ogólnych zarysach
przekrój zbliżony do czworokąta (prostokąt, trapez, romb), którego węższy bok w
przypadku cerkwi radruskiej wahał się od 30 (zrąb ścian) do 40 centymetrów
(podwaliny). Na podstawie wstępnej klasyfikacji wymiarów ciosanych belek można
stwierdzić, iż podobne wielkości bierwion typowe są dla najstarszych kościołów
i cerkwi drewnianych (sprzed XVIII w.)[35]. O doskonałości materiału
zastosowanego w cerkwi radruskiej świadczy wielkość dębowych ościeży obydwu
portali, które osiągnęły szerokość prawie 80 centymetrów. Nie jest to wprawdzie
maksymalna wielkość – w kościelnej architekturze drewnianej późnego gotyku
zdarzały się przypadki istnienia słupa węgarowego przekraczającego nawet 1 metr
szerokości[36]. Jednak w grupie świątyń
drewnianych Kościoła Wschodniego cerkiew w Radrużu pod tym względem zajmuje
wyjątkową pozycję[37]. Uwagi powyższe w pełni
potwierdzają wczesną metrykę budowli i świadczą o wysokich umiejętnościach
warsztatu ciesielskiego. Od przełomu XVII i XVIII w. obserwuje się postępującą degradację
materiału (przekroje poniżej 30 cm) oraz, jak wspomniano powyżej - jego obróbki
(przewaga techniki tarcia i cięcia brusów)[38]. Dominująca
pozycja drewna nie wykluczała możliwości wykorzystania innych materiałów, w tym
głównie żelaza i kamienia. W cerkwi radruskiej obok ozdobnie kutych, żelaznych
krzyży, zawiasów i krat okiennych, szeroko stosowane były gwoździe gontowe,
później także kratownice wzmacniające zrąb w nawie a ostatnio blacha żelazna i
ocynkowana. Wykorzystanie żelaza w architekturze i budownictwie drewnianym w
takim stosunkowo ograniczonym charakterze posiada odległe tradycje. Gwoździe do
przybijania gontów używane były już w najstarszych kościołach gotyckich[39]. W Radrużu mogły mieć
również wczesne zastosowanie ze względu na dobrze rozwinięte hutnictwo i
kuźnictwo żelaza, znane zarówno na terenie samej wsi, jak i w jej okolicach. W
największym ośrodku metalurgicznym starostwa lubaczowskiego – Rudzie
Różanieckiej, na początku XVIII w. wykonywano znaczną ilość, bo aż 44 fasek gwoździ
gontowych rocznie[40]. Można się domyślać, iż
pozostałe asortymenty żelazne, w miarę aktualnych potrzeb wykonywano w
miejscowych lub pobliskich kuźniach wiejskich ale też i małomiasteczkowych,
objętych organizacją cechową. I tak w połowie XVIII w. krzyże i kraty okienne
do cerkwi św. Ducha w Potyliczu zamówiono u kowali w niedalekim Niemirowie[41]. Integralnie związane z
krzyżami ceramiczne kule wyrabiano na miejscu, w znanych warsztatach
garncarskich we wspomnianym Potyliczu[42]. Z kolei blacha (początkowo
cynkowa, później żelazna i ocynkowana), znana w drewnianej architekturze
cerkiewnej już w XVIII w., w świątyni radruskiej zaistniała okresowo od końca
XIX do połowy XX w. Rozpowszechnienie się tego pokrycia należy związać z
rozwojem przemysłu, a bezpośrednie wykonanie przypisać wyspecjalizowanym
blacharzom[43]. Elementem
łączącym architekturę drewnianą i murowaną jest kamień, powszechnie
wykorzystywany na podmurówki świątyń. Cerkiew radruska posadowiona jest na
miejscowym kamieniu wapiennym, eksploatowanym we wsi głównie w celu wypału
wapna (zob. R. I) oraz na głazach granitowych, narzutowych, odnajdywanych na
polach w nizinnej części osady. Łamany i nieobrobiony lub częściowo opracowany
kamień wapienny, pozyskiwany na szerszą skalę w kamieniołomach Starego Brusna,
później także Huty Różanieckiej, Płazowa i Werchraty, za wyjątkiem podmurówek
rzadko używany był do celów budowlanych. Dopiero w XIX w., zapewne nie bez
wpływów osadników niemieckich z czasów kolonizacji józefińskiej, w szerszym
stopniu zostały zauważone jego walory konstrukcyjne. Ważne znaczenie posiadał
właściwy dobór kamienia, a więc unikanie pokładów drobnoziarnistych, skłonnych
do lasowania, na rzecz gruboziarnistych, twardych wapieni[44]. Wobec obfitości materiału
kamiennego, w konstrukcjach ław fundamentowych starszych cerkwi występujących
na tym terenie nie przyjęła się cegła, spotykana częściej dopiero od połowy XIX
w. W przypadku radruskiego zespołu cerkiewnego, oprócz podmurówki pochodzącej
zapewne z najwcześniejszego okresu dziejów świątyni, w 1 połowie XIX w. z
kamienia wzniesiono również mur obwodowy i kostnicę. Nie można zapomnieć
również o kamiennych nagrobkach, należących jednak do odrębnej dziedziny
twórczości artystycznej (zob. niżej). Zarysowany
powyżej ogólny przegląd materiału budowlanego wykorzystamy obecnie do
rozpoznania problemów, jakie niesie ze sobą konstrukcja budowli - począwszy od
podmurówki a skończywszy na kopule i zwieńczeniach. Ława
fundamentowa w architekturze drewnianej spełnia przede wszystkim cele
praktyczne – przenosi ciężar zrębu na grunt oraz chroni drewniane ściany przed
bezpośrednim kontaktem z zawilgoconym podłożem. Podmurówka wyznacza również
rozmiary i określa plan budowli. Proces wznoszenia każdego obiektu drewnianego
rozpoczyna się właśnie od ułożenia kamieni w narożach przyszłych ścian. Rodzaj
fundamentu i jego forma zależy bezpośrednio od warunków jakie panują na miejscu
lokalizacji obiektu, przy czym, jak się przypuszcza, wykazuje on pewne
przemiany w czasie. Pierwotnie budowle drewniane w tym także świątynie
podpierano jedynie w narożach głównych pomieszczeń. Na terenach podmokłych i
grząskich były to przeważnie drewniane pecki (tzw. „stendery”, „sztandary”), a
na bardziej suchym większe kamienie[45]. Z czasem wolną przestrzeń
pomiędzy narożami, pod podwaliną, zapełniano drobniejszymi kamieniami,
układanymi luźno, a później łączonymi na zaprawie wapiennej lub glinianej.
Świątynie o większych rozmiarach posiadały od początku fundament ciągły. Nigdy
jednak nie był on całkowicie wypełniony. W jego linii pozostawiano bowiem
niewielkie otwory, usytuowane naprzemiennie w celu właściwej wentylacji legarów
i podłogi. Ława fundamentowa przy całym swym zróżnicowaniu była z reguły niska
i nieco szersza od ścian, stanowiąc dla nich mocne oparcie[46]. Na tym tle
cerkiew radruska posadowiona jest już na w pełni uformowanym fundamencie, który
można określić jako ciągły, murowany z kamienia, z większymi głazami w
narożach. Uwagi te odnoszą się zarówno do podmurówki pod zasadniczym zrębem
świątyni jak i pod sobotami. Obydwie analogicznie skonstruowane ławy
fundamentowe stykają się w narożach nawy, ale czy były ze sobą integralnie
połączone, tego wobec braku badań obiektu poprzedzających jego gruntowny remont
nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Wyjaśnienie tego problemu byłoby pomocne przy
określeniu czasu powstania sobót. Można jednak przypuszczać, że pomiędzy
obydwoma ciągami podmurówek istniała niewielka przerwa (il. 10), świadcząca o
wtórności słupowego podcienia. Zachowana dokumentacja cerkwi z początku lat 60.
pozwala jedynie stwierdzić, że w pewnych istotnych szczegółach obecna forma
podmurówki różni się od wcześniejszej, być może wykonanej w czasie wymiany
podwalin w połowie XVII w. (zob. niżej). Różnica ta polega przede wszystkim na
formie kamieni – uprzednio nieobrobionych (il. 37, 62), a obecnie oblicowanych
i ułożonych w równych warstwach (il. 48, 53, 54, 56, 57). Dostosowują się one
wprawdzie do nierówności terenu (babiniec), ale odbiegają od bardziej
swobodnego, „dzikiego” układu kamieni z okresu poprzedzającego remont. W kilku
narożach na miejsce większych kamieni wapiennych wprowadzono duże głazy
granitowe. Zmianę tę można jednak uznać za uzasadnioną z technicznego punktu
widzenia i zgodną z ogólną charakterystyką tego elementu cerkwi. Z podmurówką
związane są w dużej mierze przylegające do niej płyty kamienne, tworzące
obecnie posadzkę w sobotach (z wyjątkiem babińca) oraz stopnie na osi otworów
przejściowych, przy zewnętrznym boku podmurówki podcieni. Posadzka zastąpiła
wcześniej występujący drewniany pomost (północny i południowy bok nawy) lub
zwykłą polepę (sanktuarium). Pełni ona obecnie rolę dodatkowej bariery
ochronnej dla zrębu. Podobne zadanie wykonuje wąskie, kamienne obejście,
poprowadzone wokół cerkwi. Stopnie przy wejściach, znacznie rozbudowane przy
zachodnim boku babińca, gdzie łączą się z chodnikiem wiodącym do bramy,
posiadają ustalone w tradycji znaczenie. Podkreślają one główne osie świątyni
wyznaczone przez otwory przejściowe. W związku z tym odznaczają się przeważnie
monumentalną formą, szczególnie charakterystyczną dla wczesnych świątyń.
Najstarsze z nich są nieregularne, tylko nieznacznie obrobione, o nierównej
powierzchni. Z czasem przybierają formę typowych, płaskich, prostokątnych płyt.
Można przypuszczać, iż ich wykonywaniem specjalnie z przeznaczeniem dla
świątyń, trudnili się wspomniani wcześniej kamieniarze bruśnieńscy[47]. Często rolę kamiennych
stopni przyjmowały cokoły nagrobków, które wcześniej uległy zniszczeniu. Płyty
te mają ściśle określoną formę, najczęściej kwadratu z otworem w centrum, przeznaczonym
pierwotnie na osadzenie krzyża[48]. Zrąb ścian
charakteryzuje się jednorodnością materiału i jednolitością rozwiązań
technicznych. Wydaje się, iż spośród remontów, które objęły świątynię w ciągu
kilkuset lat jej istnienia, tylko dwa, pierwszy i ostatni, w znaczący sposób
wpłynęły na konstrukcję, nie zmieniając jednakże jej istoty. Odnowienie cerkwi
w 2 połowie XVII w. (1699 r.?) wiązało się zapewne z wymianą podwalin, o czym
świadczą odnalezione pod jedną z belek przyciesi monety z 1665 r.[49]. Można jednakże
przypuszczać, iż przeprowadzone wówczas tzw. ważenie cerkwi nie naruszyło
wieńców powyżej podwaliny, skoro do połowy lat 60. naszego wieku przetrwał w
„zakładce” – schowku między drugim a trzecim wieńcem nawy, w narożu przy
ścianie ikonostasowej[50] – dokument pergaminowy
zapewne z końca XVI w., uznany, naszym zdaniem niesłusznie, za akt fundacyjny
cerkwi (zob. R. I). Nie da się wykluczyć, iż został tam umieszczony w
późniejszym okresie. Remont cerkwi przeprowadzony w połowie XIX w. również w
znaczący sposób nie wpłynął na zmianę charakteru zrębu i polegał głównie na
wymianie lub uzupełnieniu kilku belek w północnej części ściany ikonostasowej.
Podobny charakter posiadały przedsięwzięte ponad trzydzieści lat temu szeroko
zakrojone prace konserwatorskie. Objęły one przede wszystkim właśnie zrąb, ale
wymiana lub zaflekowanie zniszczonych bierwion wiązało się z wiernym
odtworzeniem ich formy. Pewne zastrzeżenia, które wnosiliśmy zresztą już
poprzednio omawiając remont, a ostatnio materiał, mogą dotyczyć nieodwracalnej
zmiany naturalnego koloru drewna poprzez użycie skądinąd niezbędnych środków
impregnujących. O jakości
konstrukcji zrębowej, obok zastosowanego budulca i jego obróbki, świadczy
ponadto rodzaj i sposób wykonania zwęgłowania bierwion. Ściany trzech
zasadniczych części świątyni radruskiej złożone z opartych na podwalinie
wieńców w liczbie od 12 (babiniec, sanktuarium) do 22 (nawa), wykazują zbliżone
rodzaje zaciosów, dla których elementem łączącym jest kryty czop. Występuje on
niezależnie od tego czy zastosowano łączenie na obłap czy na nakładkę z
ostatkami lub bez. Ten drobny na pozór element pojawił się w architekturze
drewnianej w okresie dojrzałego średniowiecza, zapoczątkowując pewną rewolucję
techniczną w zakresie konstrukcji zrębowej. Zastosowanie silnego zwęgłowania
narożnego stworzyło możliwość wznoszenia wysokich i długich ścian, bez
uciekania się do pomocy systemu sumikowo-łątkowego. Przy obfitości budulca
drewnianego wprowadzenie nowinek konstrukcyjnych, nawet niezależnie od tego, że
zwiększyło ono stopień trudności dla wykonawców, skierowało ciesielstwo na
szczyty możliwości technicznych i przyczyniło się do ugruntowania wieńcówki w
Europie Środkowo-Wschodniej[51]. Zamki z krytym
czopem, wypracowane niewątpliwie na gruncie drewnianej architektury sakralnej,
tu też znalazły szerokie zastosowanie. Wszystkie zachowane do naszych czasów
małopolskie kościoły z XV-XVI w. wzniesione zostały w oparciu o wspomniany typ
łączenia na węgłach. Dokonano nawet wstępnego usystematyzowania tego rodzaju zaciosów,
opierając się na kształcie czopa. Jak się okazało prostokątne wypusty
występowały w obiektach starszych, trapezowate w młodszych, a kwadratowe uznano
za charakterystyczne dla różnych okresów[52]. Zastosowanie krytego czopa
pozwoliło również na stosowanie bierwion o mniejszych przekrojach, może za
wyjątkiem podwalin, które łączone na zamek bez czopowania, zawsze posiadały
ostatki tworzące obłap, dodatkowo zabezpieczający konstrukcję przed
rozsunięciem. Kryty zamek,
zwany także francuskim lub kościelnym, wcześnie - zapewne w tym samym czasie co
w architekturze kościelnej, użyty został w świątyniach drewnianych Cerkwi
wschodniej, głównie na terenach podatnych na wpływy zachodnie. Na ruskich
ziemiach Rzeczypospolitej przyjął określenie „kaniuki”. W systemach
konstrukcyjnych cerkwi złącze tego typu obserwujemy już w XVI-XVII w., z pewną
kontynuacją w późniejszym okresie, w którym jednak stopniowo zaczęło ustępować
na rzecz łączenia w typie „jaskółczego (rybiego) ogona”[53]. Dominująca rola
krytego czopa w zwęgłowaniach cerkwi w Radrużu potwierdza z jednej strony jej
wczesną metrykę, a z drugiej świadczy o profesjonalizmie wykonawców.
Występowanie w dolnych warstwach, łącznie z podwaliną - ostatków, sugerujących
lub tworzących obłap, jest niewątpliwie ważnym wzmocnieniem łączenia czopowego
pod rysiami, które przy tym pełnią również rolę usztywniającą. Równe ścięcie
węgłów powyżej wypustów upodabnia interesującą nas budowlę oraz inne najstarsze
cerkwie, do sposobu konstruowania zrębów późnogotyckich kościołów drewnianych,
występujących w najbliższym sąsiedztwie[54]. Wzajemne
analogie pomiędzy architekturą drewnianą obydwu obrządków uwidaczniają się
także przy okazji rozpatrywania ścian pod względem ich artykulacji. Podwalina
świątyni w Radrużu, pierwsza i najważniejsza część każdej budowli drewnianej,
wraz z dwoma kolejnymi wieńcami, niewiele ustępującymi jej pod względem
rozmiarów, tworzy tzw. odsadzkę cokołową. Konstrukcja ta ma za zadanie stworzyć
możliwie solidne podstawy dla ścian, sklepień i dachów, co ma duże znaczenie
szczególnie w przypadku ogromnego masywu nawy z jej kopułowym przekryciem.
Podobne rozwiązania techniczne dolnej części zrębu występują w najstarszych
kościołach Małopolski, gdzie górna krawędź odsadzki posiada najczęściej bogate
profilowania, akcentujące odrębność odsadzki od reszty ścian. Ponadto część
cokołową tworzą w nich oprócz podwaliny nie tylko dwa, ale też niekiedy trzy
bierwiona, a jej zakończenie nie jest związane z górną krawędzią ostatniej
belki – jak w Radrużu – ale często biegnie w obrębie jej wysokości[55]. We wczesnych cerkwiach
drewnianych odsadzka jest częstym zjawiskiem i trwa podobnie jak w kościołach
jeszcze do końca XVII w., a niekiedy w redukowanej formie (jedna belka) pojawia
się również w późniejszym okresie[56]. Wieńce powyżej cokołu
tworzą zasadniczą część zrębu, który jak to stwierdzono w większości starszych
obiektów drewnianej architektury kościelnej i cerkiewnej, wykazuje tendencje do
nachylenia się ku środkowi, czyli zbieżności. Ten świadomie stosowany zabieg
posiada uzasadnienie konstrukcyjne, ale też silnie wpływa na plastyczny kształt
bryły, o czym więcej powiemy, omawiając zagadnienia układu przestrzennego
interesującego nas obiektu. Techniczna strona tego rozwiązania, znana zresztą w
architekturze już od antyku, polega w przypadku budownictwa drewnianego w
konstrukcji zrębowej na skracaniu wieńców w miarę pięcia się ku górze oraz na
„ścienianiu” poszczególnych bierwion przy równoczesnym nadaniu im romboidalnego
przekroju. Wszystkie te zabiegi mają na celu odpowiednie rozłożenie sił
ciążenia górnych części ścian, skierowując je bardziej do środka, dzięki czemu
uzyskiwano zwolnienie znacznej części nacisku z podwalin, a właściwie z
odsadzki. W cerkwiach zbieżność zrębu, jak zauważył Jerzy Tur, miała dodatkowe
uzasadnienie ze względu na powszechne stosowanie ciężkich kopuł zrębowych. W
kościołach ściany przejmowały strop i opartą na nim nieco „lżejszą” więźbę
dachową. Nachylenie miało różną skalę, sięgało od 2 do 5 centymetrów na 1 metr
wysokości i co ciekawe - stosowane było zarówno w obiektach o znacznej
kubaturze, jak i w niewielkich cerkiewkach[57]. W świątyni radruskiej, a w
szczególności w przypadku najbardziej eksponowanej nawy, zbieżność ścian nie
jest silna. Uwidacznia się nieco wyraźniej w górnych wieńcach, powyżej okien
(il. 49, 71). Podobnie ukształtowane są zręby kościołów małopolskich i
śląskich, nachylonych dopiero od pewnej wysokości[58]. Śmiałe
rozwiązania konstrukcyjne wymagały mocnego związania wieńców. Obok dominującej
roli w tym względzie wspomnianych wcześniej łączeń na węgłach, rozsunięciu i
wypaczeniu ściany zrębowej miały zapobiegać tyble – drewniane, kryte kołki,
rozstawione między bierwionami w odstępach co kilkadziesiąt centymetrów[59]. W przypadku naruszenia
statyki zrębu, uwidaczniającej się zazwyczaj już po jakiś czasie od wzniesienia
budowli, stosowano pionowe usztywnienie w formie lisic, a także żelaznych
ankrów i kotwi[60]. Słupy występujące
zazwyczaj parami, obejmowały zrąb z obydwu stron – od zewnątrz i od wewnątrz. W
zależności od długości ścian i aktualnych potrzeb ich liczba wahała się od
dwóch do kilku. Lisice, jeżeli tak je można nazwać, występujące przy zrębach
poszczególnych pomieszczeń cerkwi w Radrużu, odbiegają od ogólnego schematu.
Nabite za pomocą kołków na zrąb, są stosunkowo niskie i występują tylko po
jednej, zewnętrznej stronie i to w znacznym zagęszczeniu. To nietypowe
rozwiązanie, chociaż niewątpliwie wzmacniające w jakimś stopniu dolne części
zrębu, skłoniły nas do przypuszczenia, iż rygle były elementem konsol
podpierających pierwotne zadaszenie (zob. R. I oraz poniżej). Wzmocnień w
typie ankrów zapewne nie było w cerkwi radruskiej. Do połowy lat 60.
występowała natomiast żelazna kratownica kowalskiej roboty, nabita zapewne sto
lat wcześniej na ścianę ikonostasową, w jej północnym narożu, na wysokości
górnej krawędzi kolistego otworu. Zgodnie z zachowaną dokumentacją tej części
przegrody po zdjęciu ikonostasu[61], kratownica składała się z
kilku długich płaskowników, łączonych na nitach, wydzielających duże
prostokątne pola (il. 74, lewy górny róg). Rolę
konstrukcyjną spełnia również w pewnym stopniu chór, którego trzy belki – dwie
podchórza i jedna parapetowa, łączą przeciwległe, północną i południową ściany
nawy. Jak się wydaje pomost zapewne nie należy do pierwotnych elementów
architektonicznego wystroju świątyni (zob. R. I). Osadzenie belek w zrębie
miało więc wtórny charakter i bezpośrednio nie wiązało się z koniecznością
usztywnienia ścian[62]. Klamrą spinającą
zrąb ścian i zamykającą ich podział powinien być wyodrębniony oczep. W cerkwi
radruskiej, ze względu na charakter przekryć, posiadających również konstrukcję
zrębową (zob. dalej), belki oczepowe są niewidoczne, a zwieńczenie ścian
akcentuje gzyms wysunięty przed ich lico w partiach podokapowych zasadniczych
pomieszczeń, a także załamania kopuły. Belki gzymsowe posiadają ujednoliconą
formę i zbliżony do kwadratu przekrój. Stanowią również oparcie dla krokwi
dachowych, uszczelniając przejście między ścianami a przekryciami. Mocowane są
do zrębu na kołkach, a dodatkowe oparcie tworzą dla nich pionowe zaczepy,
stosowane w zasadzie do celów usztywniających wewnętrznych konstrukcji (zob.
niżej). W odniesieniu do babińca i sanktuarium ich funkcja została więc
znacznie ograniczona, choć jako podpory spełniają również ważne zadanie. Rola
konstrukcyjna w przypadku gzymsu łączy się integralnie z wyraźnym
oddziaływaniem plastycznym, co z kolei określa przynależność stylową obiektu.
Dekoracyjnemu znaczeniu gzymsów i zaczepów więcej miejsca poświęcimy w dalszej
części opracowania. Obecnie możemy stwierdzić, iż typ ogzymsowania cerkwi
radruskiej, wzbogacony zaczepami, związany jest z tradycją gotyckich kościołów
drewnianych. W okresie nowożytnym przy niezmienionej funkcji gzymsy ewoluowały,
przyjmując profilowanie oparte na wzorach klasycznych, albo ustępowały na rzecz
pozornie zwykłej, ukośnie mocowanej deski[63]. Wyraźnie
uformowany trójpodział ścian – z wyodrębnioną odsadzką i gzymsem oraz doskonale
dopasowanymi bierwionami może sugerować – wzorem piętnastowiecznych kościołów
drewnianych[64], że cerkiew pierwotnie
posiadała odsłonięty zrąb. Czy tak było w istocie, wobec braku szerszych badań
w tym zakresie – nie możemy stwierdzić, choć w przypadku najdawniejszej
drewnianej architektury cerkiewnej nie można tego wykluczyć[65]. Statyki zrębu
budowli nie naruszały występujące w nim otwory przejściowe i okienne. Dwa
portale radruskie – zachodni i południowy, przy wszystkich podobieństwach w
zakresie materiału i rozwiązań formalnych (zob. niżej), są także jednakowo
skonstruowane (il. 59-61). Na potężnych węgarach zaczopowane jest równie
masywne nadproże, biegnące przez całą szerokość obramienia. Taka konstrukcja
wydaje się najbliższa prostym, by nie powiedzieć prymitywnym rozwiązaniom,
stosowanym przy tworzeniu ościeży kamiennych. Wykorzystana w świątyni
drewnianej, przy doborowym materiale, budzi jednoznaczne, obronne skojarzenia,
nie naruszając, a wręcz przeciwnie, wzmacniając zrąb ścian, mimo niekorzystnego
rozkładu sił. W schemacie cerkiewnych portali ułożonym przez Drahana, a
ostatnio na nowo zestawionym i rozbudowanym przez Brykowskiego, portale
radruskie niezależnie od odmiennego stanowiska wspomnianych badaczy, zajmują
czołową i zupełnie wyjątkową pozycję[66]. W porównaniu z
obramieniami opartymi na popularnym, trapezowatym leżuchu, nie znajdują żadnych
analogii w zakresie architektury cerkiewnej. Można jednak odnaleźć je w
szesnastowiecznych kościołach drewnianych, pochodzących głównie z terenu
Małopolski, co ma swoje uzasadnienie zważywszy na położenie interesującej nas
cerkwi (il. 172, 173)[67]. Konstrukcja portali
radruskich wiąże się więc z tradycją średniowiecznych strzech
kamieniarsko-ciesielskich. Otwór
przejściowy w portalach świątyni radruskiej jest niewiele szerszy od swych
obramień, ale pod względem ogólnych proporcji (ok. 200/90cm) wykreślony został
na ludzką miarę i w zgodzie z dużymi rozmiarami budowli[68]. Drzwi jednoskrzydłowe
posiadają prostą budowę. Złożone są z dwóch desek, połączonych wewnątrz na
szpongach, a od zewnątrz osadzonych na żelaznych, ozdobnie kutych zawiasach.
Drzwi deskowe tego typu przeważają do XVIII w., kiedy do powszechnego użytku
wchodzą stolarskiej roboty skrzydła klepkowe. Zamknięcie na wrzeciądze i
kłódki, a także bardziej skomplikowane zamki na klucz (drzwi zach.) oraz zasuwa
od wewnątrz (drzwi pd.) należały do podstawowych form zabezpieczenia cerkwi w
okresie nowożytnym[69]. Okna posiadają
typowe, niewielkie rozmiary i za wyjątkiem okulusów, nieskomplikowaną
konstrukcję (krosnowe, ościeżnicowe, półstałe). Wypełniały je zapewne już w
XVII w. szklane tafle osadzone w drewnianych lub ołowianych ramach. Szkło
dostarczane było przez licznie rozrzucone na terenie starostwa lubaczowskiego
huty szklane, w tym także przez zakłady występujące w okolicach Radruża i
Potylicza. W niżej położonych oknach, głównie w babińcu i prezbiterium
znajdowały się żelazne, kute kraty, uniemożliwiające dostanie się do wnętrza
cerkwi. Większe okna w celu ochrony przed wiatrem, deszczem lub śniegiem,
zgodnie ze stosowaną praktyką, osłonięte są po bokach deskami[70]. Ich forma dekoracji
reprezentuje już jednak nowsze rozwiązania (zob. niżej). System
konstrukcji zrębowej oprócz ścian objął w cerkwi radruskiej przekrycia
wszystkich trzech pomieszczeń. Spośród nich na szczególną uwagę zasługuje kopuła
nad nawą – forma, która w sensie ogólnym uznana została za najbardziej typowy
element świątyni Kościoła wschodniego[71]. Konstrukcja
kopuły interesującej nas budowli oparta została na kwadratowej podstawie
wyznaczonej przez cztery ściany nawy. Pionowo ukształtowany zrąb został
podniesiony do góry, początkowo ukośnie, by na wysokości około 1,5 metra,
ponownie przejść w pionową ściankę. Jest to właściwie stosunkowo niski uskok,
tworzący tylko oparcie dla właściwego przekrycia w formie piramidy z pseudolatarnią
na zwieńczeniu, w miejscu ściętego wierzchołka ostrosłupa. Bierwiona ścianek
czworoboku kopuły, łączone na węgłach podobnie jak zrąb nawy (nakładka z krytym
czopem), tworzą mocną i stabilną konstrukcję. Aby jednak zabezpieczyć kopułę
przed naporem silnych wiatrów i częściowo rozłożyć jej ciężar na ściany –
założono wewnątrz dwupoziomowy system ściągów. Tworzące go tramy – pięć w
dolnej części i trzy w górnej, wzmocnione mieczami i zastrzałami, wpuszczone są
w zrąb i nieznacznie wychodzą na zewnątrz. Na tych ostatkach oraz na końcówkach
oczepu w narożach podstawy kopuły i ścianki załamania oparte są belki gzymsu,
które z kolei podparte są od dołu przez pionowo ustawione zaczepy, klinujące
tramy i wzmacniające bierwiona zrębu, wykazującego w górnych partiach, jak to
już wykazano, silną zbieżność (il. 48. 49, 81-83). W tej przejrzystej i silnej
konstrukcji nie ma elementów zbędnych, wszystkie spełniają swoją funkcję w
wyznaczonych dla siebie miejscach[72], odgrywając ważną rolę
estetyczną (zob. dalej). Specyfika
materiału drewnianego, a co za tym idzie również formy kopuły radruskiej,
należącej do całej grupy podobnych przekryć, w porównaniu do klasycznych
murowanych, czy nawet drewnianych kopuł sferycznych, stwarza wiele problemów
natury konstrukcyjnej. Badacze ukraińscy, począwszy od Mychajło Drahana, w
oparciu o żywą tradycję ciesielską używają terminu „werch”, który ma oznaczać
jednocześnie piramidalne przekrycie z jednym lub kilkoma załomami albo bez
nich, a także dach[73]. W literaturze polskiej
obok adaptowania tego terminu („wierch”, „wierzch” lub ostatnio „szczyt”),
używano określenia „kopuła” i „dach namiotowy” rozdzielnie albo wręcz -
nawiązując do murowanych przekryć i drewnianych konstrukcji – stosowano nazwy
typu: „sklepienie pozorne”, „klasztorne (zwierciadlane) z zaskrzynieniami”,
„łamane dachy brogowe”, „kopuła ślęgowa”[74]. Wszystkie te określenia
oddają w jakiejś mierze formę i konstrukcję przekrycia, ale nie dotykają istoty
problemu. Wydaje się, iż nie należy pozbawiać tej formy przekrycia miana kopuły
i właściwej nazwy systemu konstrukcyjnego. Stąd też należy zgodzić się z
ostatnim stwierdzeniem Ryszarda Brykowskiego, który po długim wywodzie
poprzestał na terminie „kopuła namiotowa”, zawężając go następnie przez dodanie
określeń – „zrębowa”, „czworoboczna” lub „ośmioboczna”[75]. Geneza kopuły
zrębowej w drewnianej architekturze cerkiewnej sięga z pewnością średniowiecza,
a według części starszych badaczy występowała już w antyku, a na Ruś przyszła
wraz z chrześcijaństwem wschodnim. Z tym ostatnim stwierdzeniem można się
zgodzić jedynie w przypadku samej idei sklepienia kopulastego, właściwego
architekturze bizantyjskiej[76]. Wskazuje się również na
możliwość pochodzenia tej konstrukcji z lokalnego budownictwa ludowego, czy to
poprzez ewolucję słomianych dachów chat wiejskich, czy systemu ślęgowego[77]. Pogląd ten o tyle
zasługuje na uwagę, że z dużym prawdopodobieństwem forma samego załamania
kopuły namiotowej była wypracowana przez rodzimych, ruskich cieśli[78]. Niezależnie od ciągle
niepewnych hipotez, kopuła zrębowa czworoboczna, bez lub z jednym załomem była
już w XVI w. bardzo popularna i występowała na całym obszarze ziem ruskich I
Rzeczypospolitej oraz na terenach przyległych od południa. W związku z tym
możemy ją śmiało uznać za typową dla najstarszych cerkwi. W obiektach tych
forma kopułowego przekrycia reprezentuje ponadto wysoki poziom pod względem
rozwiązań technicznych[79]. Już w tym samym czasie, a
szczególnie w XVII w., pod wpływem stylów oficjalnych zaczęła rozpowszechniać
się, realizowana w drewnie z dużym powodzeniem, kopuła sferyczna[80]. Zrębowe przekrycie
namiotowe zaczęło powoli schodzić na drugi plan. Utrzymało się jednak w
Karpatach, szczególnie na Bojkowszczyźnie, gdzie w XIX w. kopuła namiotowa
osiągnęła niebywały rozwój formalny i techniczny, przede wszystkim poprzez
zwielokrotnienie liczby załamań. Cerkwie bojkowskie na tyle zdominowały sposób
myślenia o kopułowym przekryciu świątyń ruskich, że określenie „styl
bojkowski”, uznany za najbardziej „archaiczny”, przeniesiono również na starsze
obiekty, położone poza geograficznym i etnicznym obszarem zamieszkania Bojków,
w tym także na interesujący nas obiekt (zob. dalej)[81]. System
wzmacniający kopułę występował zapewne również w najstarszych cerkwiach[82]. Trudno jednakże stwierdzić
jakie reprezentowały one rozwiązania konstrukcyjne. Ramowo-krzyżowy,
dwupoziomowy układ ściągów zastosowany w świątyni radruskiej, poza cerkwiami
położonymi w najbliższym sąsiedztwie naszego obiektu (Gorajec, Potylicz – św.
Ducha, il. 184-185) nie ma wielu bliskich analogii. Wydaje się, iż już w XVII
w. oraz w następnych stuleciach, niezależnie od typu kopuły zębowej (namiotowa
z załamaniami lub sferyczna), stosowane były mniej skomplikowane odmiany
systemu stężeń, np. pojedyncze lub podwójne tramy, niekiedy krzyżowe, narożne lub
mieszane (il. 159, 162, 165, 168, 182-183, 186-187). Przy niewielkim nakładzie
środków zapewniały one jednak wystarczające wzmocnienie przekryć[83]. Musimy również zauważyć,
iż stężenia w cerkwiach odpowiadają w pewnej mierze więźbie dachowej
drewnianych kościołów, w których „konstrukcyjne ramy” tworzą belki stropowe. Na
nich dopiero oparte są krokwie, powiązane jętkami, płatwiami, mieczami,
stolcami[84]. Stężenia cerkwi radruskiej
wykazują nawet bliższe związki z wiązaniami dachowymi drewnianych kościołów niż
ze wzmocnieniami kopuł swych odpowiedników w zakresie architektury cerkiewnej.
Podobnie jak więźby dachów gotyckich kościołów stężenia w odmianie radruskiej
nie tylko spinają nawę, ale także przenoszą ciężar przekryć na zewnętrzne
ściany. Z podciągami wiążą
się zaczepy, które usztywniają ich końce wychodzące na zewnątrz. Te
interesujące elementy spełniają więc świątyni radruskiej istotną rolę
konstrukcyjną, a także – co należy podkreślić – dekoracyjną (zob. niżej).
Posiadają one stosunkowo niewielką długość i profilowaną, czołową ściankę.
Ustawione są pionowo przy ścianie, pod gzymsem. Na dolnym
poziomie, czyli inaczej na wysokości gzymsu koronującego nawy, zaczepy klinują
końce czterech belek dolnej ramy stężeń oraz belki oczepowe w narożach (il. 49,
81, 189). Natomiast na zwieńczeniu ścianki załamania kopuły - zaczepy, które
usztywniają oczep i podpierają gzyms, nie mocują od zewnątrz wychodzących
końców skrzyżowanych belek górnego poziomu stężeń, zlokalizowanych na osi
okulusów (il. 72). Funkcję pomocniczą w stosunku do stężeń kopuły, spełniają
więc tylko dwa zaczepy na każdym boku podstawy kopuły. Pozostałe podpierają
„tylko” belkę gzymsu oraz klinują oczep, co wydaje się również nie bez
znaczenia, bowiem nadwieszony gzyms jest swoistą ramą zewnętrzną spinającą
całość zrębu na poziomie jego zwieńczenia. Podobnie przedstawia się rola
wsporników przy gzymsach opasujących boczne pomieszczenia (zob. wyżej). Liczba i
rozmieszczenie wsporników nie jest przypadkowe, a wręcz przeciwnie wynika z
jasno sprecyzowanych założeń konstrukcyjnych. W podziale środkowej części
budowli na określoną ilość odcinków, zaakcentowanych zaczepami można bez
przesady doszukać się obecności podstawowych zasad matematycznych, a nawet
namiastki „złotego cięcia”; bok nawy cerkwi radruskiej ma się mniej więcej tak
do szerokości ścianki załomu, jak ta do pozostałej różnicy między tymi
odległościami (tzn. połączonych odcinków skrajnych – między narożami nawy a
końcami załomu). Kanonem wyznaczającym jednakowe odstępy między wspornikami była
odległość pierwszego, narożnego elementu od następnego – powiązanego z
konstrukcją stężeń. Następne zaczepy – w naszym przypadku dwa – niczego już nie
klinując, ale podpierając gzyms, zachowały te same odstępy, by spotkać się
ponownie z zaczepem – piątym w kolejności, który usztywnia drugą belkę
ściągającą, równoległą do poprzedniej. Na osi tych belek, a w konsekwencji
również zaczepów (2 i 5), założona została ścianka załamania kopuły. Rozkład
zaczepów na zwieńczeniu wspomnianego załomu, pomimo odmiennej konstrukcji
stężeń na górnym poziomie (krzyżowy a nie ramowy), zachował poprzedni rozkład,
w związku z czym poszczególne wsporniki obydwu ciągów – dolnego i górnego,
ściśle sobie odpowiadały, z tą różnicą, że na górnym poziomie było ich o dwa
mniej. Układ zaczepów
był więc konsekwencją z góry przyjętej przez budowniczego koncepcji rozwiązania
przekrycia kopułowego - integralnie związanego z ramowym systemem ściągów, a
szerzej wynikał z przyjętych proporcji dla całości budowli. Cieśla od razu po
wyznaczeniu planu nawy wiedział, jakie będą rozmiary zrębowej kopuły,
utrzymanej w typie namiotowym z jednym załomem. Wystarczyło tylko podzielić
poszczególne boki kwadratu nawy na pewną ilość równych odcinków – w cerkwi
radruskiej na sześć, a następnie na podstawie skrajnych punktów wyznaczyć
długość ścianki załomu. Rozmiary poziome ścianki załamania kopuły zależały więc
od zastosowanego podziału nawy na jednakowe odcinki, wyznaczone przez zaczepy.
Oczywiście pozostałe parametry określające formę załamania – jego wyniesienie
ponad nawę i samą wysokość ścianek, traktowane już były bardziej swobodnie.
Zastosowanie podstawowej zasady matematycznej do wyznaczania rozmiarów pewnych
elementów należy uznać za jedną z najistotniejszych cech sytuujących cerkiew
radruską na wyżynach sztuki ciesielskiej. Podobną regułę można zaobserwować w
kształtowaniu przekryć kopułowych kilku cerkwi, stanowiących najbliższą
analogię do świątyni z Radruża (Gorajec, Wola Wysocka, Potylicz – św. Ducha,
Werchrata, zob. R. IV). Pomimo iż zaczepy
występują w cerkwiach stosunkowo rzadko, Ryszard Brykowski w swej pracy
poświęconej drewnianej architekturze cerkiewnej z terenu I Rzeczypospolitej,
poświęca temu elementowi wiele miejsca, wywodząc go ze średniowiecznych
warsztatów ciesielskich. Wsporniki tego typu spotykane są przede wszystkim w
architekturze murowanej na terenie Centralnej Europy (Czechy, Słowacja,
Saksonia, Siedmiogród) i tutaj też należy szukać ich genezy. W Polsce stały się
jednym z ważniejszych akcentów najstarszych gotyckich kościołów drewnianych z
XV w., zgrupowanych w Małopolsce Wschodniej, na pograniczu z Rusią Czerwoną. W
XVI w. stopniowo na tym obszarze zanikają, przenosząc się do Wielkopolski
(kościoły grupy sieradzko-wieluńskiej) oraz właśnie na Ruś, gdzie zaczepy
przyjęły się w cerkwiach ziemi bełskiej, lwowskiej i Wołynia[85]. O skali tego zjawiska na
Wschodzie trudno jednakże wyrokować. Być może należy go powiązać z
działalnością a później oddziaływaniem jednego lub kilku warsztatów ciesielskich,
funkcjonujących na przełomie XVI i XVII w. i bazujących na doświadczeniach
zachodnich (zob. R. IV). Faktem jest, iż w późniejszym okresie wsporniki
spotykane są tu sporadycznie. Pozostałe dwa
pomieszczenia cerkwi radruskiej przekrywają również sklepienia o konstrukcji
zrębowej. Założone zostały na przedłużeniu ścian, w oparciu o trójkątny
(sanktuarium) oraz zapewne trapezowaty (babiniec) szczyt. Bierwiona powyżej
gzymsu, podpartego, jak to wspomnieliśmy wyżej, zaczepami, nachylone są do środka
pod jednym kątem, łącząc się na wierzchołku, utworzonego w ten sposób łuku
dwuspadowego. Drahan wspomniany sposób przekrycia określa mianem sklepienia
„dwuschyłowego-siodłowego”[86]. Charakterystyczne jest ono
dla wczesnych cerkwi, a ideowo i konstrukcyjnie łączy się z kopułami
namiotowymi. Podobnie jak te ostatnie całkowicie przekrywały one przestrzeń
wnętrza od góry, tworząc jednocześnie dach. Sklepienie o łuku dwuspadowym w
późniejszym okresie ustępuje przed przekryciami dającymi w przekroju trapez.
Jedynie w ruskich cerkwiach Zakarpacia zachowało pewną popularność[87]. Wydaje się jednak, iż
rzadko występuje w obydwu skrajnych pomieszczeniach jednocześnie. W cerkwiach
jednokopułowych częściej przekrywa sanktuarium, podczas gdy w babińcu występuje
popularny w późniejszych cerkwiach strop belkowy[88]. W wielu przypadkach
wydziela on w górnej części przestrzeń dla kaplicy lub niewielkiej wieżyczki
dzwonniczej. Taka właśnie dzwonnica osadzona była również nad babińcem cerkwi
radruskiej (zob. niżej), o czym świadczy znaczny odcinek płaskiego stropu,
zachowany w górnej części zachodniego naroża sklepienia. Jest to typowa
konstrukcja złożona z nadsiębitki deskowej nabitej na trzy belki, które jednak
w odróżnieniu od typowych rozwiązań ułożone są nie prostopadle a równolegle do
osi głównej cerkwi, opierając się od wschodu na trójkątnej w zarysie ściance
zrębowej. Wobec braku badań tego fragmentu sklepienia przed remontem budowli
oraz z powodu jego niedostępności, nie możemy stwierdzić czy znajdują się tam
jakieś pozostałości po konstrukcji szkieletowej wieżyczki w formie np. gniazd,
zacięć. Według rysunków inwentaryzacyjnych występuje tam obecnie krótka więźba
dachowa w najprostszym typie krokwiowo-jętkowym, który w naszym przypadku w
zupełności wystarcza dla przekrycia tej wydzielonej przestrzeni (il. 14, 15,
25). Pomijając już samą specyfikę cerkwi radruskiej konstrukcja ta, w
odróżnieniu od bardziej skomplikowanych rozwiązań, stosunkowo często spotykana
jest w architekturze cerkiewnej (zob. dalej, bryła). Sklepienie dwuspadowe
babińca i sanktuarium oraz namiotową kopułę nad nawą, jak zauważyliśmy wyżej,
można uważać jednocześnie za najprostszą formę dachu. Konstrukcja tego
zewnętrznego przekrycia składa się wyłącznie z krokwi położonych na zrębie oraz
z poziomych łat pod poszycie gontowe. Namiotowa, górna część kopuły, pozbawiana
jest nawet krokwi, które według inwentaryzacji zredukowane są do krótkich
przysuwnic przy okapie, wspartych na gzymsie (il. 16, 17). Dwuspadowe,
jednokalenicowe dachy nad babińcem i sanktuarium posiadają analogiczną
konstrukcję. Ich trójkątne szczyty zaopatrzone są w niskie daszki przyzbowe, a
okapy wzdłuż połaci, po skosach, podbite są profilowanymi gzymsami,
niewątpliwie późniejszego pochodzenia w stosunku do prostych gzymsów z
zaczepami. Niezależnie od
konstrukcji wewnętrznych przekryć dachy siodłowe z trójkątnymi szczytami,
wykorzystujące klasyczną więźbę krokwiową, stosowane były w trójdzielnych
cerkwiach jednokopułowych w różnych regionach i okresach. Powszechnie przyjęte
zostały w cerkwiach krzyżowych odmiany huculskiej (od k. XVII w.)[89]. Dachy cerkwi
radruskiej znajdują naturalną kontynuację w podcieniach obiegających budowlę na
całym obwodzie. Zadaszenie tego typu reprezentuje już jednak inny system
konstrukcyjny od dotychczas omawianego. Krokiewki daszka pulpitowego oparte są
na mocnym, zdwojonym oczepie, podpartym przez proste słupki z mieczowaniem i
barierką, które osadzone zostały z kolei na niezależnej podwalinie i
podmurówce. System słupowy współgra jednakże ze zrębem, którego bierwiona
tworzą w narożach silne ostatki wpuszczone między belki oczepowe (il. 37,
64-66). Wypusty są zbliżone pod względem ogólnej konstrukcji – tworzą je oprócz
głównego rysia, jeden lub dwa podrysie, wychodzące ze zrębu tuż nad odsadzką.
Ostatki różnią się jednak zdecydowanie, posiadając rozmaitą długość i odmienny
rozkład w narożach. Wydaje się, iż te dwa czynniki wykazują wzajemną zależność.
W babińcu i sanktuarium rysie występują parami, rozchodząc się na przedłużeniu
ścian pod kątem prostym. Naroża nawy posiadają natomiast tylko pojedyncze
wypusty, prostopadłe do głównej osi budynku. W zależności od usytuowania
długość rysiów wykazuje pewne zróżnicowanie. Ostatki nawy (ok. 150cm) są
wprawdzie większe od wschodnich wypustów sanktuarium (ok. 135cm), ale wyraźnie
ustępują przed zachodnimi rysiami babińca (195cm). Na tak znaczną dowolność nie
mogły sobie pozwolić ostatki przy południowych i północnych bokach babińca i
sanktuarium (ok. 180cm), które musiały przewyższyć szerokość wąskiej ścianki na
przejściu między tymi pomieszczeniami a nawą (ok. 1m). Rozkład i długość rysiów, według których rozstawione zostały słupy, zaważyło na rozplanowaniu podcieni. Charakterystyczną ich cechą jest przerwanie ciągu zadaszenia w narożach nawy, po obydwu jej stronach. Wsiewołod Karmazyn-Kakowski uznał to niemal za błąd budowniczych, czy późniejszych restauratorów, którym ten fragment cerkwi „udał się najsłabiej”[90]. W świetle przedstawionych powyżej rozwiązań technicznych wydaje się, iż jest to świadomie zaplanowane i pierwotne rozwiązanie. Wobec znacznej dysproporcji między nawą a obydwiema częściami skrajnymi łagodne przejście zadaszenia byłoby trudne do zrealizowania, chociaż jak się wydaje - możliwe. Wiązałoby się to ze zmianą bryły całej cerkwi – dachy skrajnych części musiałyby być przedłużone i integralnie połączone z sobotami przy nawie, z którymi zresztą zgadzają się pod względem kąta nachylenia połaci. Sytuacja taka spowodowałaby ujednolicenie dolnej części świątyni – zadaszenia wokół cerkwi miałyby równą szerokość i wysokość. Uskok zadaszenia stwarza ponadto pewien problem natury terminologicznej. Mimo iż soboty wsparte są na słupach i obiegają całą budowlę, to jednak przerwane w narożach nawy nie tworzą obejścia. Brak łączności między poszczególnymi częściami, czemu również nie służą blokujące przejście rysie, powoduje, iż za słuszny można uznać pogląd Franciszka Strzałki, wykluczający stosowanie terminu „soboty” w sensie w jakim występują one przy kościołach łacińskich. Badacz ten używa więc w przypadku tego typu rozwiązań w cerkwiach określenia „ganki-podcienia”, w czym właściwie jest osamotniony[91]. Nie rozstrzygając tego problemu pozostajemy przy ogólnej definicji, wyróżniającej soboty na podstawie konstrukcji słupowej, co odróżnia je od zadaszeń opartych jedynie na rysiach lub konsolach< |