Janusz Mazur, Drewniana cerkiew gr.-kat. pod wezwaniem św. Paraskewy w Radrużu z końca XVI w. w powiecie lubaczowskim, cz. 1 tekst, cz. 2 ilustracje. Praca magisterska napisana w Katedrze Historii Sztuki Nowożytnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego pod kierunkiem prof. dr. hab. Jerzego Lileyko, Lubaczów-Lublin 1999.

 


 

ROZDZIAŁ IV. ANALOGIE I ODDZIAŁYWANIE

[część druga]

 

 

4. INNE CERKWIE ORAZ KONTYNUACJA.

 

Z 2 ćwierci XVII w., a więc z okresu, który uznaliśmy za górną granicę powstania świątyni ruskiej w Radrużu, pochodzą trzy cerkwie znane już tylko na podstawie fotografii z początku XX w. Są to świątynie: p. w. św. Jerzego w Werchracie–wsi, Proroka Eliasza w Nowym Siole i Soboru NMP w Baszni Dolnej. Miejscowości, w których istnieją wspomniane budowle, zlokalizowane są stosunkowo blisko Radruża, w obrębie współczesnych granic powiatu lubaczowskiego.

 

Identyfikacja pierwszej z tych cerkwi stwarza pewien problem. Jej zdjęcie jako pierwszy reprodukował Mychajło Drahan w 1937 r. (il. 140). W podpisie pod ilustracją, obok nazwy miejscowości („Werchrata, pow. Rawa Ruska”), określił datę jej powstania na „1678 r.”, a w indeksie na końcu pierwszej części swej pracy zanotował, iż jest pod wezwaniem „Pokrowy Przenajświętszej Bogarodzicy”[1]. Na podstawie podanych informacji badacze słusznie wysunęli pogląd utożsamiający tę cerkiew z główną świątynią słynnego na Roztoczu monasteru werchrackiego, położonego na wyniosłym wzgórzu w północno-zachodniej części wsi. Monaster ten założony został właśnie w 1678 r. na podstawie przywileju księcia Dymitra Jerzego Wiśniowieckiego, hetmana wielkiego koronnego, ówczesnego wojewody bełskiego. Dwa lata później w jego obrębie powstała główna świątynia tego zgromadzenia, posiadająca wezwanie Opieki NMP, która istniała aż do lat pięćdziesiątych XX w.[2]. Po odnalezieniu w połowie 1999 r. oryginalnej fotografii tej ostatniej cerkwi[3], okazało się jednak, iż badacze monasteru werchrackiego, w tym piszący te słowa, mylili się. Sylwetki obydwu zabytków różnią się od siebie w sposób zasadniczy – cerkiew monasterska posiadała bryłę jednokopułową, a ta na interesującym nas zdjęciu jest trójkopułowa. Wykluczyć należy przy tym możliwość ewentualnych przebudów, które w ciągu kilkuset lat ich funkcjonowania mogłyby wpłynąć na tak radykalną zmianę bryły. Zrodziło się więc pytanie – jaka cerkiew reprodukowana jest w pracy Drahana. Wydaje się, iż odpowiedzi na tę kwestię nie należy szukać zbyt daleko. Pomocne okazały się w tym przypadku materiały źródłowe dotyczące cerkwi parafialnej, istniejącej w centrum wsi, w pobliżu Monastyru, oraz również nie do końca rozpoznana ilustracja przedstawiająca „portal [dweri] cerkwi w Werchracie, pow. Rawa Ruska”, zamieszczona w publikacji Wołodymyra Siczynskiego z 1925 r. (il. 170)[4]. Rysunek portalu idealnie odpowiada opisowi zachodnich drzwi w werchrackiej cerkwi parafialnej według stanu z 1739 r. Z kolei dalsze przekazy archiwalne dotyczące tej świątyni, rozebranej około 1910 r., przedstawiają ją jako cerkiew trójkopułową, postawioną w 1632 r., a więc prawie pół wieku wcześniej od jednokopułowej cerkwi na wzgórzu monastyrskim. Pewne wątpliwości nasuwają się przy dokładniejszym rozpoznaniu otoczenia świątyni. Miała ona stać w pobliżu obecnej, murowanej, a więc na północ od niej powinna łagodnie wznosić się krawędź doliny Raty. Brak tego charakterystycznego elementu krajobrazu, który nie mógł znacząco zmienić się w ciągu kilkudziesięciu lat – od momentu wykonania zdjęcia do końca wieku, nasuwa pewne wątpliwości. Zmuszają nas one do stawiania znaku zapytania przy powoływaniu się na tę cerkiew.

 

Jak już zauważyliśmy, domniemana parafialna cerkiew werchracka powstała w 1632 r.[5]. Zajęła miejsce kilku poprzednich, bowiem korzenie parafii w tej jednej z najstarszych i największych wsi rejonu lubaczowskiego (wzmianka z 1444 r.), należącej do uposażenia wojewody bełskiego, sięgają co najmniej początku XVI w. Ostatnia cerkiew drewniana była kilkakrotnie odnawiana (m. in. w poł. XVIII w.). Remonty ograniczały się przeważnie do wymiany poszyć, nie ingerując w bryłę budowli. Jedynie około 1844 r. do sanktuarium dostawiono zakrystię. Tę interesującą cerkiew rozebrano niestety na krótko przed oddaniem do użytku nowej, murowanej świątyni w 1910 r.[6].

 

Cerkiew była orientowana, zajmowała niewielki obszar w środkowej części osady, w dolinie Raty, po południowej stronie głównej drogi wiejskiej. Budowla reprezentowała typowe rozwiązanie trójdzielno–wzdłużne, z trzema kopułami, wieńczącymi główne pomieszczenia. Wzniesiona była w konstrukcji zrębowej, na podmurowaniu z miejscowego kamienia wapiennego, otoczona słupowymi sobotami, osadzonymi na niezależnej podwalinie i podmurówce.

 

Świątynia posiadała stosunkowo duże rozmiary. W planie i bryle dominowała nawa, przekryta czworoboczną kopułą zrębową z jednym załamaniem, wzmocniona wewnątrz systemem stężeń z klinującymi je zaczepami. Pozostałe pomieszczenia były mniejsze, zbliżone do kwadratów, przy północnym boku sanktuarium znajdowała się zakrystia; wszystkie części pod względem wysokości zrębów dorównywały nawie, zwieńczone były zrębowymi kopułami czworobocznymi z jednym załomem. Kopuła nad sanktuarium posiadała zapewne zakrzywione połacie. Na zwieńczeniach kopuł istniały ośmioboczne pseudolatarnie z cebulastymi hełmami, na których osadzone były żelazne krzyże. Wokół wszystkich pomieszczeń obiegały wydatne soboty, przerwane w narożach nawy, częściowo zaszalowane (babiniec, nawa).

 

Do wnętrza prowadziło dwoje drzwi: „z nich jedno [zachodnie – uwaga autora] na trzech zawiasach żelaznych y kunkach z zamkiem wnętrznym, przeboiami y zaszczepką [il. 170], Drugie zaś Drzwi [południowe – uwaga autora] na dwóch Zawiasach żelaznych z zasuwą y dwiema ankramy żelaznymi”[7]. Ściany przeprute były prostokątnymi oknami – co najmniej trzy w sanktuarium, trzy w nawie, zapewne trzy okulusy w załamaniu kopuły nad nawą oraz trzy w babińcu. W oknach znajdowały się „pręty” i „szyny” żelazne.

 

O układzie wnętrza nie posiadamy informacji. W nawie znajdował się chór. Zewnątrz ściany, zadaszenia oraz dwie skrajne kopuły pobite były gontem, a kopuła nad nawą pokryta blachą (od 1739 r.) (il. 140)[8].

 

Pomimo odmiennej, trójkopułowej bryły, cerkiew werchracka posiadała wiele cech zbieżnych ze świątynią radruską. Nie dysponując dostatecznymi informacjami o konstrukcji ścian, bliskie analogie możemy dostrzec w przekryciach obydwu cerkwi, a przede wszystkim w porównaniu budowy kopuł wieńczących ich nawy. Należą one do tego samego typu czworobocznego, namiotowego, z jednym załomem i - jak się wydaje - pod względem konstrukcji wewnętrznych stężeń, również sobie odpowiadały. Przypuszczenie to potwierdzały istniejące nad gzymsem zrębu nawy – zaczepy. Nie należy wykluczyć, iż występowały one także na poziomie zwieńczenia ścianki załamania i w późniejszym czasie – w trakcie wymiany pokryć - zostały zlikwidowane. Pewne braki wśród zaczepów na krótko przed rozebraniem cerkwi występowały także pod gzymsem nawy. Na podstawie przyjętej przez nas matematycznej zasady kształtowania proporcji nawy wobec kopuły i załamania – możemy śmiało przyjąć, iż pierwotnie znajdowało się tam sześć kroksztynów, a więc tyle samo ile w Radrużu na tym samym poziomie. Ubytek jednego nad wschodnim oknem, zakłócił nieco rytm wspomnianych detali, posiadających tyle znaczenie konstrukcyjne co również – a może nawet przede wszystkim dekoracyjne.

 

Bliskie analogie planu obydwu cerkwi - trzy niemal kwadratowe pomieszczenia z szerszą nawą - mimo zakłócenia tego układu w świątyni werchrackiej przez późniejszą dobudowę zakrystii do sanktuarium - nie znajduje pełnego odbicia w bryle. Jednak ukształtowanie przestrzenne samej nawy – wyjętej z kontekstu skrajnych części – stanowi niemal idealną kopię środkowej części budowli z Radruża. Charakterystyczna jest przysadzistość nawy, ujętej obszernymi sobotami i zwieńczonej kopułą, która obok analogicznej konstrukcji posiada również bardzo zbliżoną do zwieńczenia radruskiego sylwetkę. Kąt nachylenia połaci jest identyczny (ok. 55°), jej stosunek do zrębu nawy również zachowuje klasyczne proporcje 1:1, czworobok dachu zwieńczony jest ośmioboczną pseudolatarnią o bardzo niskiej wieżyczce, nakrytej późniejszym hełmem baniastym. Za jedyną różnicę można uznać nieco niżej osadzony załom, który jest jednak na tyle wysoki, że mieści niewielkie przeźrocza w typie okulusów – podobnie jak w Radrużu.

 

Ogromną rolę w kształtowaniu sylwetki cerkwi werchrackiej odgrywają soboty, których ogólna forma i konstrukcja jest również bardzo zbliżona do rozwiązania radruskiego. Nie wiemy czy dla podparcia dachów wykorzystano obok słupów również rysie. Opierając się na doświadczeniach cerkwi radruskiej wydaje się, że tak. Charakterystyczne przerwanie ciągu zadaszeń w narożach przy nawie być może wynika właśnie z rozstawu ostatków zrębu. Ze względu na podwyższenie ścian bocznych pomieszczeń, poziom kalenicy przydachów założony jest na tej samej wysokości – odmiennie niż w Radrużu, ale krawędź okapu biegnie już podobnie – znacznie niżej przy nawie. Należy zwrócić także uwagę na ciekawe wycięcia w daszkach na osi otworów przejściowych. Być może takie same występowały w zadaszeniach cerkwi radruskiej, a na pewno w fartuchu wokół towarzyszącej jej dzwonnicy[9].

 

Bardzo zbliżone proporcje nawy z kopułą i sobotami znajdują odbicie w równie bliskich formach dekoracji detali architektonicznych. Profile zaczepów są na zachowanej fotografii słabo czytelne, ale można sądzić, iż posiadały uskokowe wycięcia o łuku wklęsłym, podobnie jak w Radrużu. Z kolei charakterystyczne trójłucze na nadprożu portalu zachodniego – mimo różnic konstrukcyjnych (zastosowanie leżucha a nie prostej belki), przy niezwykle szerokich węgarach, uznaliśmy w poprzednim rozdziale za najbliższą analogię do portali radruskich. Podobnie – wiele cech zbieżnych wykazują formy okuć na drzwiach – proste płaskowniki z trójliściami na zakończeniu (il. 59-61 – 170).

 

Analogie między obydwiema cerkwiami są więc bardzo czytelne, wręcz narzucają się. Należy żałować, iż nie możemy być do końca pewnymi rozpoznania cerkwi. Ogólne wskazanie na Werchratę – dokonane przez dwóch przedwojennych badaczy niezależnie od siebie (Siczynski i Drahan), oraz nasze przypuszczenia skierowujące uwagę bardziej na cerkiew parafialną w tej wsi niż którąś z monasterskich – można jednak z dużą pewnością przyjąć i uznać za wiarygodne dla rozpoznania tego obiektu, jako głównej świątyni wiejskiej. Datowanie cerkwi św. Jerzego w Werchracie i jej bliskie położenie w stosunku do Radruża (ok. 11 km w linii prostej), obok samych względów formalnych – dodatkowo potwierdza występowanie związków między obydwiema drewnianymi budowlami. Są to przede wszystkim związki stylowe i warsztatowe. Chociaż, cerkiew werchracka – bogatsza pod względem bryły – reprezentuje już następny etap rozwoju formalnego, ale utrzymuje się jeszcze w obrębie jak należy przypuszczać jednego warsztatu ciesielskiego. Podwyższone zręby bocznych pomieszczeń typowe są wprawdzie dla późniejszego okresu (XVII-XVIII w.), ale rozwiązania konstrukcyjne posiadają wcześniejszą genezę. Mając to na względzie można zaliczyć cerkiew werchracką nie tylko do grona najbliższych analogii, ale też do grupy cerkwi kontynuujących czy też rozwijających najprostsze rozwiązanie radruskie, charakteryzujące się jednokopułową bryłą. Nie należy przy tym wykluczyć, iż obydwa rozwiązania formalne istniały równolegle – podobnie jak układy planistyczne z prosto lub trójbocznie zamkniętym sanktuarium i zastosowaniem lub opuszczeniem pastoforiów.

 

Analogiczne wnioski nasuwają się w także przy rozpatrywaniu trójkopułowej cerkwi drewnianej p. w. Proroka Eliasza, istniejącej niegdyś w Nowym Siole pod Cieszanowem, około 18 kilometrów na zachód od Radruża. Podobnie jak Werchrata, także i Nowe Sioło należy do najstarszych wsi w okolicach Lubaczowa, o genezie przynajmniej piętnastowiecznej. Była to osada prywatna, która z czasem dała początek dużemu kluczowi dóbr z powstałym na jej terenie ośrodkiem miejskim w Cieszanowie. Początki organizacji parochialnej, tożsame z dziejami wsi mogły sięgać również XV w., chociaż pierwsze wzmianki o parochach ruskich pochodzą z 1 połowy następnego stulecia. Od tego też czasu poświadczone są budowle cerkiewne, z których ostatnia – nas interesująca, według tradycji miała być zakupiona przez gromadę wiejską we Wielkich Oczach, miejscowości położonej na południowy-wschód od Lubaczowa, około 25 kilometrów od Radruża. Wersja ta, jakkolwiek możliwa, trudna jest obecnie do udowodnienia. Przeniesienie, jeżeli w ogóle miało miejsce, mogło się dokonać się w połowie XVII w., przed budową w 1654 r. nowej cerkwi w tej ostatniej miejscowości[10]. Na powstanie budowli w 1 połowie XVII w., niezależnie od niepewnej hipotezy o translokacji, wskazuje również jej ogólna sylwetka. Znamy ją z niewielkiego widoku, zamieszczonego na pocztówce Cieszanowa z około 1906 r., przechowywanej w zbiorach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej w Przemyślu[11].

 

Od momentu powstania, nie była w bardziej gruntowny sposób przebudowywana, choć w wizytacji z 1743 r. stwierdzono, iż składała się z dwóch części, co mogłoby sugerować późniejsze dostawienie zachodniego pomieszczenia. Wszystkie trzy kopuły dostrzeżono dopiero w 1815 r. Wiadomo ponadto, iż prace remontowe przy zwieńczeniach przeprowadzono w latach 50. i 60. XIX w., w tym czasie dobudowano również do babińca przedsionek. Zaledwie po roku od wykonania wspomnianego wyżej zdjęcia, cerkiew została rozebrana, a na jej miejscu wzniesiono obecnie funkcjonującą, murowaną świątynię.

 

Cerkiew ulokowana została w środkowej części osady, na południowej krawędzi doliny rzeczki Brusienka, przy drodze prowadzącej do zespołu dworskiego. Była orientowana, na jej osi od zachodu, wznosiła się słupowa dzwonnica.

 

Budowla wzniesiona była w konstrukcji zrębowej z ciosanego drewna, na kamiennej podmurówce. Posiadała duże rozmiary, założona była w układzie trójdzielnym, trójkopułowym.

 

Poszczególne pomieszczenia zbliżone były do kwadratu, z szerszą nawą i węższym przedsionkiem przy babińcu, na głównej osi. Zrąb nawy przeważał nad bocznymi pomieszczeniami, założonymi na jednakowej wysokości. Wszystkie części przekryte były czworobocznymi kopułami zrębowymi na tamburach, nad prezbiterium istniał dach dwuspadowy ze szczytem. Pomieszczenia za wyjątkiem przedsionka ujęte były zadaszeniem wspartym w narożach na rysiach.

 

Do wnętrza prowadził zapewne tylko jeden otwór wejściowy, wzmiankowany w źródłach, umieszczony w zachodniej ścianie babińca, zaopatrzony w drzwi na zawiasach, zamykane na zamek i wrzeciądz (ok. 1780 r.). W sanktuarium znajdowały się dwa niewielkie okna, w nawie cztery większe, w zrębie babińca co najmniej dwa oraz również dwa przeźrocza w tamburze kopuły. Wewnątrz „na prawym boku” nawy (1845 r.), znajdował się chór. Ściany i dachy pokryte były gontem, kopuły blachą (il. 141)[12].

 

W trójdzielnym i trójkopułowym układzie przestrzennym cerkwi nowosieleckiej, podobnie jak w świątyni werchrackiej, obok prosto zakończonego sanktuarium, najbliższa cerkwi radruskiej jest bryła nawy. Jej przysadzista, obszerna sylwetka mocno osadzona na podłożu, poprzez wydatne opasanie – przerwane w jej narożach, posiada nie tylko zbliżone proporcje w stosunku do budowli z Radruża, ale także odpowiada jej pod względem wymiarów. Słabo widoczne na zdjęciu postacie stojące przy nawie i sanktuarium sięgają zaledwie okapów zadaszenia. Na tej podstawie można wnosić, iż kubiczny zrąb nawy wznosił się na wysokość około 7-8 metrów, a więc posiadał odpowiednio prawie 8 metrów szerokości. Analogiczne w formie kopuły, przekrywające poszczególne pomieszczenia, reprezentują już odmienny typ przekrycia zrębowego. Jednak kąt nachylenia ich połaci dorównuje czworobocznej kopule radruskiej.

 

Zachowanie podobnych proporcji – przynajmniej w środkowej części budowli – może świadczyć o wspólnocie warsztatowej obydwu cerkwi. Nie tylko ilość, ale także rozwinięty typ przekryć kopułowych który w istotnej mierze uzupełnia repertuar stosowanych środków kształtowania bryły - nazbyt oddala nas jednak od pierwowzoru trójdzielnej i jednokopułowej cerkwi radruskiej.

 

Środkowa część budowli sakralnej będzie stanowić nasz główny punkt odniesienia także w przypadku innej cerkwi – położonej w Baszni Dolnej pod Lubaczowem, około 11 kilometrów na południowy-zachód od Radruża. Basznia – podobnie jak Radruż była wsią królewską, należącą do starostwa lubaczowskiego, wzmiankowaną w tym samym dokumencie, wystawionym dla właściciela Horyńca w 1444 r. Niezależna parochia powstała tu jednak prawdopodobnie dopiero w połowie XVI w. Wcześniej istniał we wsi ruski monaster, znany bardziej z lokalnej tradycji niż ze źródeł. Funkcjonująca ostatnio świątynia drewniana p. w. Soboru NMP, była zapewne drugą w kolejności. Wzniesiona została w 1644 r. przez majstra Zacharego Smolina, pochodzącego z nieznanej bliżej Rudy. Budowla dotrwała bez większych zmian do około 1825 r., kiedy to przebudowana została jej zachodnia część. Rozebrano wówczas istniejącą tu dzwonnicę i wystawiono nowy babiniec, na który nasadzono również wieżyczkę dzwonniczą. Jeszcze w 1844 r. do sanktuarium dobudowano jedną lub dwie zakrystie. Po wzniesieniu murowanej cerkwi w 1904 r., starą budowlę rozebrano. Podobny los spotkał nową świątynię w 1956 r.[13].

 

Drewniana cerkiew baszniańska usytuowana była w centrum wsi, po wschodniej stronie szlaku bełskiego, na wysokiej, południowej krawędzi doliny Sołotwy. Na osi orientowanej cerkwi, od zachodu znajdowała się dzwonnica pełniąca także funkcję bramy przejściowej (ok. 1825 r.).

 

Budowla odznaczała się znacznymi rozmiarami, wzniesiona była w konstrukcji wieńcowej, na planie trójdzielnym. Posiadała dwukopułową bryłę z dzwonnicą nad babińcem i krótkim przedsionkiem na osi tego pomieszczenia oraz zakrystiami przy sanktuarium, które zamknięte było trójbocznie.

 

Na zrąb ścian składały się ciosane brusy, wzmocnione w nawie i babińcu lisicami. Nad nawą, dominującą w planie i bryle, znajdowała się czworoboczna kopuła zrębowa z jednym załomem i ośmioboczną czaszą z niskim tamburem nasadzonym na górną część namiotową. Sanktuarium wieńczyła zapewne mniejsza kopuła ośmioboczna. Pierwotna forma dzwonnicy nad babińcem nie jest znana, ostatnio istniejąca wieżyczka nasadzona była w zachodniej części dwuspadowego, załamanego dachu; posiadała plan ośmioboczny i nakryta była wysokim dachem wielospadowym, przewężonym w połowie wysokości. Prostokątny przedsionek przekryty był daszkiem dwuspadowym ze szczytem. Ściany nawy i babińca obiegały soboty wsparte na słupach z mieczowaniem. Do wnętrza prowadziły pierwotnie dwa otwory przejściowe, z których jeden umieszczony był w południowym boku nawy, a drugi w zachodniej ścianie babińca; w późniejszym okresie przybyło zapewne kilka dodatkowych przejść. W nawie istniały trzy większe okna (dwa od południa i jedno od północy), w sanktuarium trzy mniejsze, a w babińcu dwa, o podobnej wielkości, umieszczone w ścianach od południa i północy. Wnętrze przekryte było polichromią. Na jednym z zamków drzwiowych (zach. ?) wycięty był rok „1618”, a na luźnej tablicy drewnianej tekst fundacyjny w języku starocerkiewnosłowiańskim z datą 15 grudnia 1644 r. Zewnątrz ściany i szczyty dachów były oszalowane, dachy sobót, zakrystia oraz przedsionek posiadały poszycie gontowe, a kopuła nad nawą i pozostałe dachy pobite były blachą (il. 142)[14].

 

Porównując cerkiew baszniańską z radruską zwraca uwagę przede wszystkim duża skala obydwu budowli[15]. Proporcje nawy świątyni z Radruża, znajdują odpowiednik w masywnej i przysadzistej bryle środkowej części budowli z Baszni, ujętej również sobotami. Słupowe zadaszenie w tym ostatnim obiekcie jest jednak inaczej uformowane i skonstruowane. Przede wszystkim założone zostało nieco wyżej, a przejście między nawą a babińcem nie było ostro łamane, ale łagodnie zarysowane. Zrąb nawy zaczynał przeważać nad przekryciem kopułowym, któro było silnie zróżnicowane pod względem formalnym. Dolna, czworoboczna część z niskim załomem przechodziła w płaski ośmiobok czaszy, zwieńczonym podobną w planie pseudolatarnią, dając w efekcie ciekawe zestawienie, stosunkowo rzadko spotykane na północ od Karpat. Należy żałować, iż na zdjęciu nie udało się uchwycić sylwetki kopuły wieńczącej sanktuarium, a wzmiankowanej jeszcze przez Notza na początku XX w. Można jednak przypuszczać, iż była to forma ośmioboczna, wychodząca z poligonalnego zamknięcia wschodniej ściany tego pomieszczenia. Duże znaczenie w kontekście budowli radruskiej posiadała część zachodnia. Niestety istniejąca tu wieżyczka dzwonnicza nie zachowała się w swej pierwotnej postaci. Na uwagę zasługuje jednak jej stosunkowo niewielka bryła nasadzona nie na środku, a na zachodniej krawędzi dachu babińca – czyli tak jak to było w przypadku rozwiązania odpowiedniego elementu cerkwi w Radrużu. Samo występowanie dzwonnicy nad częścią zachodnią świątyni, obok ogólnego podobieństwa w ukształtowaniu przestrzennym, stawia cerkiew z Baszni w rzędzie stosunkowo bliskich analogii do Radruża[16]. W tym kontekście ważne znaczenie posiada znajomość budowniczego świątyni, którym był według oryginalnego zapisu na tablicy fundacyjnej cieśla Zachary Smolin. Gdybyśmy nie wiedzieli, że wywodził się z Rudy („rodycz rudeński”), być może jednego z przysiółków Baszni (w pn. części wsi), to samo nazwisko sugerowałoby jego pochodzenie ze Smolina – osady sąsiadującej od wschodu z Radrużem (ob. na Ukrainie). Obok samego podobieństwa formalnego, posiadanie informacji o budowniczym we wspomnianym kontekście, dodatkowo skierowuje naszą uwagę ku cerkwi radruskiej. Pomimo tego związki warsztatowe obydwu cerkwi są trudne do stwierdzenia. Nie mamy w tym przypadku wystarczających informacji o detalach architektonicznych, które na zachowanym zdjęciu są słabo czytelne. Można jednak wstępnie założyć, iż niezależnie od braku zaczepów - wewnątrz kopuły wieńczącej nawę występował dwupoziomowy system stężeń. Stosunkowo znaczne odsunięcie ścianki załamania od zrębu ścian nawy sugerowałoby takie rozwiązanie, ale na potwierdzenie tego przypuszczenia na mamy konkretnych dowodów. Wspomniane poprzednio podpory sobót różnią się zdecydowanie od słupków w zadaszeniu radruskim. Wydaje się przy tym, iż cerkiew baszniańska nie posiadała przy końcu swego istnienia, a może też od początku (chociaż to ostatnie trudne jest do przyjęcia) – wysuniętych belek zrębu, czyli rysi podpierających zadaszenie. Mimo występowania pewnych różnic, wynikających bardziej z braku pełnej wiedzy o budowli, niż z istnienia rzeczywistych odmienności, możemy włączyć ją do grona cerkwi bliskich świątyni radruskiej.

 

Ile było jeszcze tego typu obiektów – biorąc pod uwagę tylko sam, współczesny powiat lubaczowski – trudno obecnie stwierdzić. Na podstawie wstępnej analizy materiałów źródłowych okazało się, iż wśród istniejących w połowie XVII w. 36 cerkwi, aż 30 powstało w stuleciu między 1550 a 1650 r. Należy przy tym podkreślić, iż wśród tych świątyń zdecydowana większość (23) wzniesiona została w nowo erygowanych parochiach. Właśnie na wspomniany okres przypada największa prosperity na tym terenie, a rozwojowi osadnictwa i gospodarki towarzyszył bujny rozrost sieci parafialnej Kościoła Wschodniego. Pięć cerkwi ulokowało się w miastach, w tym aż cztery w nowo lokowanych, reszta we wsiach i to zarówno królewskich jak i prywatnych. Szybkiemu wzrostowi nie przeszkodziły waśnie na tle religijnym po wprowadzeniu unii brzeskiej w 1596 r. Decydujące znaczenie odgrywał tutaj czynnik gospodarczy i społeczny – dążenie do integrowania osadników w świeżo zakładanych miejscowościach wokół własnej świątyni.

 

Niestety tylko w przypadku kilku ze wspomnianych 30 cerkwi jesteśmy w stanie podać dokładny czas ich powstania. Obok świątyni, której poświecona jest ta praca i wcześniej opisanych (Gorajec [1586 r.], Werchrata [1632 r.], Nowe Sioło [1 poł. XVII w.], Basznia [1644 r.], są to cerkwie w Nowym Lublińcu (1571 r.), Podemszczyźnie (1598 r.), Starym Lublińcu (1607 r.), Kobylnicy Ruskiej (1634 r.) i Dachnowie (1630-1635 r.). Czas budowy pozostałych kilkunastu cerkwi możemy określić tylko orientacyjnie (k. XVI lub 1 poł. XVII w.)[17]. Jeszcze mniej informacji posiadamy o ukształtowaniu przestrzennym wspomnianych budowli. Wśród rozplanowań dominował niewątpliwie układ trójdzielny, niekiedy z trójbocznie zamkniętym sanktuarium (Dachnów). W bryle obok typów jednokopułowych (Dziewięcierz), występowały trójkopułowe (Stary Lubliniec). W co najmniej trzech cerkwiach babiniec wieńczyła dzwonnica (Bihale, Dachnów, Prusie). Zapewne większość ujęta była zadaszeniem, któro w niektórych przypadkach rozbudowane było do formy „komórek”, czyli właściwie sobót (Stary Lubliniec)[18]. Cerkiew w Starym Siole zdobiona była wewnątrz polichromią o rozbudowanej tematyce, którą wykonał malarz Wojciech Lażajski w 1620 r. Nie należy więc wykluczyć, iż część z tych cerkwi posiadała zbliżoną formę do cerkwi w Radrużu, tak jak świątynie w Gorajcu i Werchracie. Być może do grona bliskich analogii wobec cerkwi radruskiej można zaliczyć a priori kilka obiektów z okolic Radruża, powstałych w zbliżonym czasie, w czym właśnie należałoby upatrywać oznakę działalności jednego warsztatu ciesielskiego (np. Podemszczyzna, 1598 r.). Wszystko to są jednak tylko domysły, które musza być zweryfikowane przez dalsze badania oparte na solidnych podstawach źródłowych.

 

Wydaje się jednak, iż rozwiązania konstrukcyjne, a zapewne również idące w ślad za tym ukształtowanie przestrzenne zastosowane w cerkwiach w Radrużu i Gorajcu, nie wspominając już o budowlach z Potylicza i Woli Wysockiej, leżącymi już poza obecnymi granicami lubaczowszczyzny, było na tyle atrakcyjne, że kontynuowano je także w późniejszym czasie, aż po XVIII w. Oczywiście należy mieć przy tym na uwadze przynależność cerkwi w Radrużu, mimo całej swej monumentalności, do typu najprostszej cerkwi ruskiej (halickiej), z założenia trójdzielnej i zwieńczonej jednym zrębowym wierchem. Trudno tu więc mówić o oddziaływaniu tej budowli, czy też nawet grupy jej podobnych, na inne cerkwie budowane w ich bliższym lub dalszym sąsiedztwie w okresie od połowy XVII w. Obiekty te reprezentują co najwyżej tzw. „tradycyjny nurt” w drewnianej architekturze cerkiewnej, kontynuujący rozwiązania wypracowane w XV-XVI w.[19]. Już wcześniej (R. III) wspomnieliśmy jednak o istnieniu pewnych charakterystycznych cechach formalnych, występujących w cerkwi radruskiej, a spotykanych w obiektach o znacznie późniejszej metryce, zlokalizowanych niemal wyłącznie w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od Radruża. Nie są to bliskie analogie, które w sposób całościowy stanowiłyby idealny odpowiednik dla Radruża. Dostrzegamy w nich jedynie odbicie pewnych jednostkowych zagadnień, na zasadzie kontynuacji określonych rozwiązań konstrukcyjnych i formalnych.

 

Pod względem konstrukcji – pomijając kwestię rodzaju materiału, łączenia na węgłach, ukształtowania zrębu, mających bardziej uniwersalny charakter - interesować nas będzie problem wzmocnienia zrębowego przekrycia kopułowego, tak charakterystyczny dla cerkwi piatnickiej w Radrużu. Kontynuację rozwiązania radruskiego dostrzegamy w dwóch cerkwiach, wzniesionych niemal w tym samym czasie, być może przez tego samego cieślę we wsiach kościelnych zlokalizowanych w sąsiedztwie Lubaczowa. W nie istniejącej już świątyni w Załużu z 1700 r. oraz w odnowionej po pożarze cerkwi w Łukawcu (1701 r.)[20] - przekrycia nad nawą wzmocnione zostały stężeniami krzyżowo-ramowymi. W Łukawcu ściągi założone są na dwóch poziomach. W dolnym, u nasady kopuły, jedynie przy dwóch bokach – południowym i północnym istnieją pojedyncze, podłużne belki, podwieszone na parze narożnych zastrzałów; w części ostrosłupowej kopuły, powyżej załamania występuje para skrzyżowanych belek z królem, usztywnionym jedynie dwiema ukośnymi belkami, ustawionymi przy ściankach na osi poprzecznej (il. 187). Natomiast w Załużu w ostatnim okresie istniał tylko dolny poziom stężeń. Występująca tu rama – niezależnie od niewielkich rozmiarów cerkwi – była tu bardzo rozbudowana. Tworzyło ją aż sześć skrzyżowanych belek – po trzy na głównych osiach, zakotwiczonych w zrębie i podwieszonych na zastrzałach (il. 186). Od zewnątrz belki usztywnione były przez zaczepy (il. 191). Na zdjęciu cerkwi z lat 70.[21], ukazującym południową elewację budowli, w partii załomu kopuły widoczne są końce dwóch belek, na których opierał się gzyms. Można przypuszczać, iż są to pozostałości po wewnętrznych tramach górnego poziomu. Belek tych mogło być dwie lub cztery w układzie ramowym, tak jak na dolnym poziomie. Nie można wykluczyć, iż górne ściągi – podobnie jak dolne – pod gzymsem nawy, były od zewnątrz zaczopowane. Rozmieszczenie wsporników na obydwu poziomach nie wykazywało już jednak wzajemnych zależności. Liczba zaczepów - pierwotnie pięć na zwieńczeniu nawy (ostatnio cztery) i ewentualnie dwa pod gzymsem załamania oraz ich układ (nierówne odległości – na dolnym poziomie węższe odcinki skrajne, szersze dwa środkowe), nie odpowiadał już matematycznej regule, regulującej proporcje nawy i kopuły. Występowanie tych elementów odzwierciedlało już tylko wewnętrzny rozkład trzech podciągów i narożnych belek oczepowych. Ich obecność w tym czasie w cerkwi położonej zaledwie 18 kilometrów od Radruża, jest wymownym dowodem o kontynuacji idei konstrukcyjnych reprezentowanych przez cerkiew piatnicką.

 

Podobieństwa do rozwiązań technicznych zastosowanych w budowli radruskiej są w obydwu wspomnianych wyżej cerkwiach bardzo widoczne. Mamy tu na myśli ogólną zasadę, bowiem w szczegółach zachodzą zasadnicze różnice, sprowadzające się do redukcji elementów – w przypadku Łukawca w dolnej ramie, a w Załużu w zrezygnowaniu jak się wydaje z górnego poziomu. Różnice te są jednak na tyle drobne, że możemy uznać obydwie świątynie za dzieło jednego warsztatu. Istniejące w Załużu, a być może także pierwotnie w Łukawcu – zaczepy, potwierdzają kontynuację jeszcze na początku XVIII w. późnośredniowiecznego wzorca konstrukcyjnego, ale już bez zrozumienia jego istoty.

 

Trwanie przy najprostszym planie trójdzielnym – typowym jak zauważyliśmy wyżej dla odmiany cerkwi ruskiej w jej zachodnim kręgu kulturowym, jest naturalnym zjawiskiem, w które wpisuje się także interesująca nas cerkiew. Również swoiste zmagania się dwóch różnych rodzajów zamknięcia wschodniej ściany sanktuarium – prostego i trójbocznego, nie przynosi w ciągu ostatnich kilku wieków rozwoju drewnianej architektury cerkiewnej – zdecydowanego rozstrzygnięcia na korzyść żadnej ze stron. Z tego punktu widzenia rozwiązanie radruskie – prostokątne sanktuarium - posiada na wspomnianym terenie wiele późniejszych odpowiedników (Załuże 1700 r.; Wola Wielka, 1755 r.).

 

Nieco inna sytuacja zachodzi w przypadku analizy bryły. Wprawdzie układ trójdzielny, jednokopułowy – trwa w późniejszych stuleciach, ale tradycyjna czworoboczna kopuła zrębowa z jednym załomem, zaczyna ustępować na rzecz bardziej skomplikowanych formalnie przekryć, w tym kopuł sferycznych. W XVII i XVIII w. kopuły namiotowe wydają się być jeszcze nie zagrożone. O ile jednak ogólna bryła kontynuuje stare wzorce, to przy dokładniejszej analizie w odniesieniu do rozwiązania radruskiego wyraźnie zmieniły się stosunki wysokościowe, proporcje względem nawy, kąt nachylenia połaci. Dużą różnorodnością charakteryzowały się również zwieńczenia (latarnie, pseudolatarnie, makowice). Mimo stosowania pojedynczego załomu, wśród późniejszych obiektów trudno znaleźć idealny odpowiednik dla kopuły cerkwi radruskiej[22]. Być może bliskie analogie pod tym względem – jeżeli wierzyć przekazom rysunkowym, wykazywała m. in. jedna z cerkwi monasteru krechowieckiego (XVII w., il. 123,4) oraz cerkiew parafialna w Opace koło Lubaczowa (1756 r., przed przebudową w k. XIX w., il. 143).

 

W przypadku ukształtowania bryły nadal często spotykane było rozwiązanie typowe dla starszych cerkwi jednokopułowych– polegające na wyraźnym podporządkowaniu babińca i sanktuarium części środkowej. Zręby skrajnych części były niższe a nakrywające je dachy nie przekraczały gzymsu nawy (np. Łukawiec, 1701 r., il. 145). Jak zauważyliśmy już poprzednio (R. III), a także ostatnio podczas obserwacji cerkwi najbardziej zbliżonych do Radruża, jedną z cech charakterystycznych dla tych obiektów jest zadaszenie o gwałtownie przełamanej linii przy przejściu między pomieszczeniami bocznymi a nawą. „Sztywność” przydachów powodowała, iż każda z izb cerkiewnych posiadała dużą niezależność. Ten sposób kształtowania szerszych sobót czy węższych opasań stosowany był w okolicach Radruża stosunkowo długo, niekiedy aż po XIX w. (Rudka, 1693 r., il. 153; Różaniec, 1739 r., il. 155; Hlińsko, XVIII w., il. 157; Chotylub, 1888 r.)[23]. Być może należy w tym widzieć pewną lokalną specyfikę - hipoteza ta wymaga jednak przeprowadzenia szerszych badań porównawczych. Swoją kontynuację posiadała również forma dzwonnicy nad babińcem, która w okolicach Radruża, na początku XVIII w. przeżywała nawet krótkotrwały renesans. Wkrótce potem ten szczególny element układu przestrzennego został jednak zarzucony[24]. Po reformach w Cerkwi unickiej zmieniła się także forma wewnętrznych prześwitów, łączących poszczególne części cerkwi. W przegrodzie ikonostasowej, całkowicie wypełnionej przez architektoniczny ikonostas, zbędny okazał się górny prześwit, a także sama pełna ściana zrębowa. Tylko w nielicznych przypadkach (mogło być ich jednak więcej) zachowywano na tym terenie formę właściwą dla starszych obiektów - z ograniczoną do dwóch liczbą przejść liturgicznych w dolnej części (Opaka, 1756 r., il. 143). W cerkwiach osiemnastowiecznych kontynuowano jeszcze charakterystyczną formę prześwitu między babińcem a nawą z górnymi ostatkami sugerującymi półkoliste zamknięcie i dolnym parapetem (Wola Wielka, 1755 r.). Elementy te w znacznej części nie oparły się dziewiętnastowiecznym przebudowom cerkwi, które z założenia zakładały ujednolicenie przestrzeni wnętrza cerkwi.

 

W zakresie zdobnictwa detali architektonicznych wyraźną kontynuację w stosunku do cerkwi radruskiej obserwujemy w formach krzyży cerkiewnych oraz profilowanych ostatków zrębu, podpierających zadaszenia (il. 180-181, 203-206)[25]. Występowanie analogicznych elementów zdobniczych między przełomem XVI i XVII a XIX w., zarówno w okolicach Żółkwi jak i Lubaczowa, może świadczyć nie tyle o bezpośrednim oddziaływaniu, co o zakorzenieniu się w lokalnej świadomości pewnych ogólnie akceptowanych wzorców estetycznych, wypracowanych w okresie powstania interesującej nas świątyni i jej podobnych. Odejście od tych form zdobniczych zaznaczyło się dopiero na przełomie dwóch epok – nowożytnej i współczesnej.

 

O tym, że kontynuacja pewnych rozwiązań konstrukcyjnych, zaszczepionych na tym terenie w końcu średniowiecza, miała miejsce, świadczy obok cerkwi – także przykład wolnostojących dzwonnic. Układy „dziewięciosłupowe” spotykane są w okolicach Radruża jeszcze w XVIII w. (il. 215). Z kolei wysoko podniesiony daszek fartucha – którego namiastka istniała pierwotnie w budowli radruskiej – stał się elementem rozpoznawczym dla dzwonnic roztoczańskich[26].

 

Mimo, iż cerkiew św. Paraskewy w Radrużu, rozpatrywana jako całość nie miała bezpośrednich naśladownictw w następnych stuleciach, poszczególne jej elementy i rozwiązania konstrukcyjne, właściwe tylko tej budowli oraz jej najbliższym, znalazły jak wykazaliśmy wyżej pewną kontynuację. Podjęcie tych wzorów odnotowaliśmy przede wszystkim na terenie, gdzie te obiekty występują, a więc właściwie - w okolicach Potylicza. Mając to na uwadze w ostatniej – podsumowującej części tego rozdziału – interesować nas będzie nie tyle traktowana jednostkowo cerkiew Radrużu, co cała opisana poprzednio grupa kilku pokrewnych sobie budowli sakralnych. Zajmiemy się więc określeniem granic zajmowanego przez nie obszaru, a także czasu i przyczyn powstania tych budowli.

 

5. WSCHODNIOROZTOCZAŃSKA GRUPA NAJSTARSZYCH CERKWI DREWNIANYCH.

 

Wzajemne związki zachodzące między cerkwiami w Radrużu, Potyliczu (św. Ducha), Gorajcu i Woli Wysockiej, zostały wprawdzie dostrzeżone przez badaczy - miarę rozwoju badań stopniowo łączono je po kilka, nigdy jednak nie rozpatrywano ich wszystkich razem. Wołodymyr Siczynski, zafascynowany Potyliczem, nie dotarł do Radruża. Wprawdzie w późniejszym okresie „odkrył” cerkiew w Woli Wysockiej, ale zapewne ze względu na panujące wówczas przekonanie o pochodzeniu świątyni z końca XVII w., nie powiązał ją z cerkwią świętoduską w Potyliczu[27]. Dopiero Mychajło Drahan, który jako pierwszy ujawnił istnienie cerkwi radruskiej, dostrzegł podobieństwa zachodzące między charakterystycznym systemem stężeń kopuły zrębowej tej świątyni i wspomnianej budowli z Potylicza[28]. Pół wieku później Wojciech Sobocki, analizując cerkwie Nadsania pod kątem występowania sobót, wśród kilku analogii do budowli radruskiej wymienił cerkiew z Werchraty, znaną mu na podstawie pracy Drahana. Jednak poza tym ogólnym stwierdzeniem nie podjął szerzej tego wątku[29]. Po odkryciach dokonanych w cerkwi gorajeckiej w 1993 r. kilku badaczy niezależnie od siebie wykazało istnienie silnych związków tej budowli z cerkwiami w Radrużu i Potyliczu. Szczegółową analizę pod tym katem przeprowadził w nie opublikowanym studium z 1994 r. Eugeniusz Zawałeń. Kontynuując ten wątek rok później – w kolejnym już opracowaniu poświęconym w znacznej części cerkwi radruskiej, podjął próbę określenia jej wieku na podstawie stwierdzonych źródłowo dat budowy zbliżonych warsztatowo cerkwi w Gorajcu i Potyliczu. Zauważył również podobieństwa zachodzące między układem przestrzennym wolnostojących dzwonnic, towarzyszących cerkwi radruskiej i troickiej w Potyliczu[30]. W tym samym czasie – ale w pracach ogłoszonych w późniejszych latach, podobieństwami konstrukcyjnymi między cerkwiami w Radrużu, Gorajcu, Potyliczu, Werchracie i Łukawcu, zajmowali się także Jan Kurek i Janusz Mazur[31]. Już na przełomie lat 80. i 90. oraz ostatnio - uderzające analogie zachodzące między cerkwiami w Radrużu, Potyliczu i po raz pierwszy na nowo zauważoną świątynią w Woli Wysockiej - stwierdził Ryszard Brykowski, a Petro Jurczenko – jak zauważyliśmy poprzednio – na podstawie cerkwi w Radrużu dokonał próby odtworzenia pierwotnej formy wschodniej części cerkwi św. Ducha w Potyliczu[32].

 

Ważnym akcentem jednoczącym wszystkie cztery budowle jest niewątpliwie polichromia wnętrza. W początkowym okresie po odsłonięciu i konserwacji malowideł na ścianie ikonostasowej świątyni w Radrużu (poł. lat 60.), nie wiązano ich z malarstwem potylickim[33]. Związki dostrzeżono natomiast między ikonami pochodzącymi z tej cerkwi a polichromią w cerkwi świętoduskiej w Potyliczu. Pierwszeństwo w tym zakresie należy się Ludmile Milaiewej, która nie znała jeszcze radruskich malowideł naściennych[34]. Uwagi poczynione przez tę autorkę otworzyły jednak drogę dla dalszych badań w tym zakresie. Istnienie wspólnoty warsztatowej w przypadku polichromii cerkwi świętoduskiej w Potyliczu i Radrużu, potwierdziły ostatnie ustalenia dwójki współpracujących ze sobą badaczy – wspomnianego już Eugeniusza Zawałenia i Jarosława Giemzy. Podobnie jak w przypadku zagadnień architektonicznych, powodem do podjęcia tego tematu była analiza polichromii w cerkwi gorajeckiej[35].

 

Wydobycie i opisanie cech łączących wspomniane świątynie ruskie rodzi pytanie, czy można na tej podstawie uważać je za autonomiczną grupę obiektów architektonicznych. Analizując cerkwie pod tym kątem musimy zastanowić się czy jako takie spełniają wymóg wspólnoty trzech podstawowych czynników: czasu - zbliżonej daty powstania, miejsca - lokalizacji na obszarze pewnego ściśle określonego terytorium, oraz formy – analogicznych rozwiązań konstrukcyjnych i układu przestrzennego[36].

 

Spośród ośmiu rozpatrywanych przez nas cerkwi, włączając nawet te już nie istniejące, czas powstania pięciu – a więc zasadniczej większości - znamy na podstawie dat rocznych, a nawet miesięcznych i dziennych. Z nich najstarszą jest świątynia w Gorajcu, wzniesiona w 1586 r. Siedem lat później powstała cerkiew „na mieście” w Potyliczu, p. w. św. Trójcy (1593 r.), a po następnych pięciu latach cerkiew w Woli Wysockiej. Pierwszą i ostatnią z tych budowli dzieli różnica 12 lat. Z kolei aż po 44 latach od czasu budowy cerkwi gorajeckiej wzniesiona była domniemana cerkiew parafialna w Werchracie (1632 r.), a po następnych 12 latach w Baszni Dolnej (1644 r.). Cerkwie - garncarska p. w. św. Ducha w Potyliczu i parafialna w Radrużu, datowane dotychczas orientacyjnie, w pierwszym przypadku na XVI w. (1502, 1555 r.), a drugim na koniec XVI lub przełom XVI i XVII w. (przed 1648 r.) – na zasadzie analogii musiały więc powstać w przedziale czasu między początkiem lat 80. XVI w. a 2 ćwiercią XVII w. Ponieważ bliższe formalnie są im cerkwie z k. XVI w., to właśnie ten okres należałoby uznać za najbardziej prawdopodobny czas ich powstania. Do takich też wniosków doszliśmy w poprzedniej części pracy. Odpowiednio pewne cechy łączące cerkiew nowosielecką i werchracką, wskazują na zasadność datowania tej pierwszej na 1 tercję XVII w.

 

Ogólnie można stwierdzić, iż pod względem okresu swego powstania, który zamyka się w przestrzeni 50 lat, wspomniane cerkwie dzielą się wyraźnie na dwie odmiany, charakteryzujące się stosunkowo niewielką rozpiętością czasu budowy (po 12 lat między Gorajcem a Wolą Wysocką i tyle samo między Werchratą a Basznią). Sytuacja ta nie może być przypadkowa. Mając na uwadze podobne przemiany formalne (zob. niżej) – cerkwie tworzące niewątpliwie grupę wykazują pewien rozwój - przechodząc od początkowego okresu, który można byłoby określić klasycznym (k. XVI w.), do fazy schyłkowej (poł. XVII w.), z pewną kontynuacją w późniejszym czasie (XVII/XVIII w., w niektórych aspektach do XIX w.). Zarysowanie się dwóch przedziałów czasowych powstania świątyń może mieć odbicie w zawirowaniach ówczesnej sytuacji społeczno-gospodarczej. Po apogeum wzrostu w końcu XVI w., na przełomie stuleci nastąpił okres stagnacji, a po nim ponowne, krótkotrwałe ożywienie gospodarcze. Należy ponadto zauważyć, iż interesujące nas świątynie wzniesiono w miejscowościach o różnej genezie – sięgającej z jednej strony średniowiecza (Potylicz, Radruż, Werchrata, Basznia, Nowe Sioło), a z drugiej lokowanych niewiele wcześniej od samej cerkwi (Gorajec, Wola Wysocka). Tak więc o ile sam fakt lokacji osady miał istotny wpływ na założenie w niej cerkwi, to decydujące znaczenie w tym względzie posiadała ogólna koniunktura ekonomiczna (zob. niżej).

 

Najstarsze cerkwie tej grupy, zachowane w większości do dnia dzisiejszego (Gorajec, Wola Wysocka, Potylicz-św. Ducha i Radruż) reprezentują jednocześnie drewniane budowle sakralne Kościoła wschodniego o najodleglejszej i stosunkowo dobrze udokumentowanej metryce. Pod tym względem wspomniane świątynie korzystnie prezentują się na tle innych, istniejących obecnie wczesnych świątyń, przeważnie datowanych hipotetycznie. W Polsce są to cerkwie w: Uluczu (1510?, XVII w.), Korczminie (XVI w.?), Powroźniku (1604 r.?, 1643 r.); na Ukrainie – w Starej Soli (św. Paraskewy, 1440 r.?, XVI w.), Rohatynie (1546 r., 1 połowa XVII w.), Drohobyczu (św. Krzyża, XVI w.-1661 r. i św. Jura, XVI w.- pocz. XVII w.)[37].

 

Zagadnienie geografii całego zespołu cerkwi, wykazującego wyraźną wspólnotę pod względem swej chronologii, stwarza pewien problem. Z jednej strony zdecydowana większość budowli zajmuje zwarty obszar o powierzchni około 500 km², gdzie największe odległości między świątyniami nie przekraczają 25 kilometrów (Gorajec-Potylicz, Basznia-Werchrata), a najmniejsze dochodzą do 5-10 kilometrów (Gorajec-Nowe Sioło, Radruż-Werchrata, Potylicz-Werchrata). Z kolei poza granice tego terytorium odsunęła się cerkiew w Woli Wysockiej, położona od najbliższej jej świątyni w Potyliczu 30 kilometrów na południowy-wschód, a od najdalszej w Gorajcu aż 56 kilometrów w linii prostej. Ta ostatnia budowla znacznie rozszerza zasięg występowania wspomnianych cerkwi na wschód. Pewien problem stwarza również stosunkowo późna cerkiew w Nowym Siole, która wedle niepewnych danych miała być przeniesiona z Wielkich Oczu, położonych na dalekim, południowym przedpolu Roztocza, ale jeszcze w obrębie powiatu bełskiego.

 

Pomimo tej dysproporcji obszar występowania większości cerkwi nie traci na zwartości a mapa występowania analogicznych cerkwi przyjmuje formę wydłużonego pasa, ciągnącego się z północnego-zachodu na południowy-wschód, wzdłuż wału Roztocza Wschodniego (il. 122). Fakt ten należy szczególnie podkreślić, bowiem wydaje się, iż aspekt geograficzny w wyjątkowy sposób współgra w tym przypadku z czynnikami ogólnokulturowymi.

 

Na obszarze zajętym przez cerkwie w momencie ich powstania krzyżowały się granice trzech eparchii obrządku wschodniego. Większa część cerkwi należała do eparchii przemyskiej (dekanat lubaczowski - Gorajec, Radruż, Nowe Sioło, Basznia), kilka do chełmskiej (dekanat potylicki - Werchrata, Potylicz) i jedna do lwowskiej (dekanat żółkiewski – Wola Wysocka)[38]. Pod względem struktur administracji państwowej wszystkie cerkwie z wyjątkiem Woli Wysockiej wchodziły w skład województwa bełskiego oraz powiatu bełskiego, a wcześniej lubaczowskiego. Można więc stwierdzić, iż niezależnie od świątyni wolańskiej (województwo ruskie), pozostałe cerkwie wykazywały silny związek z głównym ośrodkiem południowej części województwa i powiatu bełskiego – Lubaczowem, któremu niewiele w tym czasie ustępował, a nawet pod względem gospodarczym go przewyższał – Potylicz. Te dwie miejscowości były także centrami dóbr królewskich starostwa lubaczowskiego. Pod względem struktury własnościowej pięć spośród interesujących nas cerkwi leżało we włościach królewskich (Gorajec, Potylicz-św. Trójcy i św. Ducha, Radruż, Basznia). Cerkiew werchracka znajdowała się we wsi należącej do uposażenia województwa bełskiego, a dwie pozostałe w osadach prywatnych. Spośród tych ostatnich – cerkiew nowosielecka wzniesiona została w miejscowości, która jeszcze do 1590 r. była ośrodkiem średniej wielkości klucza dóbr. Wola Wysocka nie posiadała takiego znaczenia, ale leżała na zapleczu zyskującej na znaczeniu Żółkwi.

 

Cerkwie ulokowały się więc w miejscowościach zamożnych, odgrywających znaczącą rolę gospodarczą, szczególnie w XVI w. Ze współczesnego punktu widzenia obszar ich występowania zajmuje peryferyjne miejsce wobec najbliższych centrów, posiadających duże znaczenie gospodarczo-kulturalne, wykraczające zresztą daleko poza wąsko pojmowany region. Mamy tu na myśli przede wszystkim Lwów, ale także Przemyśl, Jarosław, Zamość i Bełz. W omawianym okresie tereny wschodnioroztoczańskie wykazywały jednak znaczną dynamikę, przeżywając swój złoty okres rozwoju i to mogło zadecydować o takiej a nie innej lokalizacji cerkwi, wyrastających ponad pewną przeciętność w swym zakresie. Do problemu przyczyn ich powstania jeszcze wrócimy. W tym miejscu – zajmując się określeniem ich położenia, należy zauważyć, iż o ile małą rolę w ich wyodrębnieniu się pod względem zajmowanego obszaru odegrał przebieg granic kościelnych, to pewnego znaczenia można doszukać się w strukturze granic administracyjno-własnościowych (starostwo lubaczowskie w granicach powiatu pierwotnie lubaczowskiego, a później bełskiego), opartych o swoistą oś geograficzną jaką stanowi Roztocze Wschodnie.

 

Obok zbliżonego czasu powstania oraz zwartej lokalizacji w terenie drewniane cerkwie ściśle odpowiadają sobie pod względem kryteriów formalnych. Dowiodła tego przeprowadzona wcześniej analiza siedmiu świątyń w kontekście zabytku radruskiego. Stwierdziliśmy wprawdzie, iż żadna z nich nie jest idealnym odpowiednikiem interesującej nas cerkwi, ale też suma wszystkich pokrewnych cech w nich zawartych stanowi w odniesieniu do najstarszych cerkwi kręgu południowo-wschodniego najbliższą analogię dla budowli z Radruża. Spróbujmy pokrótce prześledzić najważniejsze elementy zbieżne dla wszystkich naszych cerkwi, a przynajmniej dla większości z nich.

 

Ze względu na to, iż połowa spośród ośmiu rozpatrywanych cerkwi już nie istnieje, porównanie konstrukcji tych obiektów może być utrudnione. Sytuacja ta dotyczy jednak niemal wyłącznie obiektów wzniesionych niejako „w drugim rzucie” (2 ćw. XVII w.). Wczesne obiekty tej grupy pomimo późniejszych przebudów, zachowały się w znaczniejszej liczbie (cztery z pięciu znanych). Wszystkie one wykonane zostały z doborowego materiału drewnianego, pozyskanego najczęściej w lasach sosnowych w pobliżu wznoszonej budowli (Radruż, Potylicz). Stąd też gatunek surowca drewnianego uzależniony był od lokalnych warunków naturalnych, które ze względu na roztoczańską lokalizację cerkwi – były dla nich wszystkich zbliżone. Przeważała jak się wydaje jodła, popularna była również sosna, oprócz tego stosowano jesion i zawsze dąb. Doborowy materiał – głównie ze starodrzewu dębowego – wykorzystywany był na szczególnie ważne elementy konstrukcyjne - podwaliny i węgary drzwiowe. Te ostatnie elementy, znane w kilku cerkwiach grupy, pod względem rozmiarów można uznać za najlepsze przykłady monumentalnych portali przejściowych występujących we wczesnej architekturze drewnianej cerkwi ruskich (Potylicz-św. Trójcy i św. Ducha, Radruż, Werchrata). Zrąb ścian wykonany jest z prostokątnych w przekroju belek, obrobionych za pomocą ciosania (Gorajec, Radruż, Nowe Sioło, Basznia) lub – już w tym czasie – przecierania piłą (Wola Wysocka). Niezależnie od rodzaju obróbki okantowane brusy świadczą o przynależności tych cerkwi do zachodniego systemu budowlanego. To ogólne stwierdzenie potwierdza również zastosowany typ łączenia na węgłach. We wszystkich zachowanych do dnia dzisiejszego cerkwiach występuje nakładka z krytym czopem, charakterystyczna dla wznoszonych w tym samym czasie małopolskich kościołów późnogotyckich. W układzie zrębu zastosowano również wypracowaną przez profesjonalnych cieśli odsadzkę (Radruż), zbieżność (Potylicz-św. Ducha). W konstrukcji portali wykorzystano przede wszystkim typowy także w późniejszym okresie trapezowaty leżuch (Potylicz-św. Trójcy i św. Ducha, Werchrata). Jedynie w Radrużu bezpośrednio zainspirowano się wzorami z drewnianej architektury kościelnej, która z kolei czerpała z monumentalnego budownictwa kamiennego (wydłużone nadproże na całej szerokości obramienia).

 

Oprócz zrębu ścian także konstrukcja przekryć w interesujących nas cerkwiach wykazuje bardzo bliskie analogie. Można nawet stwierdzić, iż są one niemal identyczne. Mamy tu na myśli czworoboczne, jednozałomowe kopuły zrębowe z systemem stężeń oraz - także zrębowe - sklepienia dwuspadowe. Spośród zachowanych wzmocnień kopuł przekrywających nawę, niewątpliwie czołowe miejsce zajmuje cerkiew radruska. Niewiele ustępują jej podobne konstrukcje w Gorajcu i Potyliczu (św. Ducha), a także jak należy przypuszczać w Woli Wysockiej i niegdyś w Werchracie. Układ belek, założonych na dwóch poziomach, wzmocnionych ukośnymi mieczami, powstał z pewnością jako bezpośrednie nawiązanie do więźb dachowych drewnianych kościołów gotyckich. Potwierdzenie tego poglądu odnajdujemy w fakcie występowania zaczepów, typowych w przypadku architektury sakralnej bardziej dla kościołów niż cerkwi.

 

W tym miejscu należy szczególnie podkreślić rolę tych stosunkowo niewielkich elementów, których rozmieszczenie jest dowodem zastosowania w niemal wszystkich cerkwiach omawianego zespołu - wspólnej zasady kształtowania planu środkowej części cerkwi i jej przekrycia. Zasada ta - jak to przedstawiliśmy poprzednio - oparta jest na regułach matematycznych. Polega na podziale boków kwadratowej przeważnie nawy na jednakowe odcinki, z których każdy zaakcentowany jest właśnie zaczepami, by z kolei na podstawie skrajnych odległości wyznaczyć szerokość czworobocznego załamania kopuły zrębowej. Jednocześnie w miejscach tych założone zostały belki stężeń, klinowane od zewnątrz przez wspomniane zaczepy. Na ich osi podobne elementy osadzone zostały pod gzymsem ścianki załamania. Zaczepy tego górnego poziomu odpowiadają rozkładowi wsporników na wysokości nawy, w mniejszym stopniu łącząc się z konstrukcją stężeń namiotowej części kopuły. Wydawałoby się, iż podstawowe znaczenie przy tym sposobie rozmierzania kopuły posiada wielkość środkowej części cerkwi (tzn. im większa nawa tym drobniejszy jej podział). Liczba odcinków nie zależy jednak od rozmiarów nawy, a od przyjętej z góry koncepcji rozplanowania przekrycia kopułowego. Pomimo różnic w przyjętej skali podziału, dzięki wspólnej zasadzie wszystkie stosujące ją cerkwie wykazują bliską analogię. W interesujących nas świątyniach mamy do czynienia z trojakim podziałem, czytelnym na podstawie liczby zaczepów – pięć odcinków na wysokości zwieńczenia zrębu nawy i trzy nad gzymsem ścianki załamania (Wola Wysocka, pierwotnie Gorajec), a także odpowiednio – sześć i cztery (Radruż, Werchrata) oraz siedem i pięć (pierwotnie – przed wprowadzeniem lisic w nawie – Potylicz-św. Ducha). Największą liczbą zaczepów charakteryzowała się więc stosunkowo nieduża cerkiew potylicka. Od przyjętej liczby podziału zależała w znacznym stopniu forma ścianki załomu. Ten na pozór drobny element oddziaływał z kolei na kształt całej bryły cerkwi.

 

Wpływy zachodnie w konstrukcji interesujących nas cerkwi nie zdominowały ich jednak całkowicie. Związki z archaiczną tradycją budownictwa drewnianego odnajdujemy w sklepieniach zrębowych, występujących nad bocznymi pomieszczeniami cerkwi (Gorajec, Wola Wysocka, Radruż, Potylicz-św. Ducha). W analogiczny sposób rozmieszczone i opracowane zostały także zwieńczenia. Mimo iż zostały one w większości przekształcone w takcie długotrwałego funkcjonowania cerkwi, szczególnie latarnie lub pseudolatarnie nad nawą zachowały swą ośmioboczną formę i konstrukcję powiązaną ze stężeniami. Nad bocznymi pomieszczeniami zwieńczenia ograniczone zostały do prostych pazdurów z krzyżami (np. Radruż, Potylicz-św. Trójcy).

 

Wszystkie cerkwie opasane są od zewnątrz zadaszeniami. Wspierają się one na rysiach oraz na konsolach lub słupach. Panująca w tym względzie różnorodność mogła być wynikiem późniejszych remontów. Ciekawe jest jednak połączenie, w co najmniej trzech-czterech cerkwiach (Radruż, Werchrata, Nowe Sioło, Basznia), rysi ze słupkami. Obecność tych ostatnich podpór należy również widzieć w kontekście architektury kościelnej, ale także i świeckiej (mieszkalnej –dworskiej i miasteczkowej). Zastosowanie sobót mogło wiązać się we wspomnianych przypadkach z dużymi rozmiarami budowli, które wymagały zastosowania dodatkowych wsporników pod zadaszeniem. Być może na Zachodzie (Śląsk) należy także szukać odpowiedników dla konsol, występujących w dwóch cerkwiach potylickich, a być może także w Radrużu. Występowanie u większości cerkwi w pełni wykształconych rysi – niezależnie od ich rozstawu oraz podwieszonych zadaszeń jako takich – potwierdza wierność wschodniej tradycji budowlanej.

 

Zestawiając układy przestrzenne świątyń można zauważyć pewne odmienności, które jednakże ustępują przed charakterystycznymi dla wszystkich cerkwi rozwiązaniami. Cały zespół reprezentuje typ trójdzielny, dość wcześnie wykształcony i właściwy dla kręgu południowo-wschodniego drewnianej architektury cerkiewnej. W połowie a być może nawet w większości tych budowli występuje najprostsze z możliwych rozwiązanie – trzy kwadratowe pomieszczenia ustawione na osi podłużnej (Wola Wysocka, Radruż, Werchrata, Nowe Sioło). Godne podkreślenia jest tutaj zachowanie równowagi między bocznymi pomieszczeniami a częścią nawową, mimo drobnych różnic w wielkości i formie skrajnych izb. Kilka cerkwi odeszło od tego klasycznego układu. Dwie cerkwie potylickie, a być może także świątynia z Gorajca, wzbogacone zostały o boczne pastoforia, flankujące sanktuarium na przedłużeniu zrębu nawy. Ponadto wschodnie pomieszczenia w kilku przypadkach – przeważnie we wspomnianych wcześniej cerkwiach miejskich – zamknięte zostały trójbocznie. Być może to właśnie lokalizacja oraz wyższe aspiracje mieszkańców Potylicza w porównaniu ludnością wiejską, były przyczyną zastosowania bardziej rozwiniętego układu planistycznego w tamtejszych świątyniach.

 

W przypadku formy bryłowego ukształtowania interesujących nas cerkwi – w ich pierwotnej, zrekonstruowanej na podstawie źródeł postaci – można wyodrębnić co najmniej trzy odmiany: cerkwie jednokopułowe, wieżowe-jednokopułowe i trójkopułowe. Mimo tych różnic między wszystkimi cerkwiami zachodzą bliskie analogie. Mamy tu na myśli przede wszystkim korpus nawowy z występującą u większości budowli namiotową, czworoboczną kopułą zrębową z jednym załomem, zwieńczoną ośmioboczną w planie pseudolatarnią. Podobieństwa formalne dają się zauważyć we wszystkich aspektach analizy formalnej tej części cerkwi. Nawa posiada charakterystyczne przysadziste proporcje (Gorajec, Radruż, Werchrata, Nowe Sioło), a wyraźnie wyodrębniona kopuła pozostaje wobec niej w stosunku zbliżonym do 1:1. W kilku cerkwiach zaczyna dochodzić do głosu tendencja do podwyższania ścian nawy kosztem przekrycia (Wola Wysocka i inne). Również proporcje kopuły, a przede wszystkim zasygnalizowany poprzednio sposób osadzenia załomu, a także kąt nachylenia połaci (ok. 50-55º), jest we wszystkich cerkwiach zbliżony. Faktu tego nie może zmienić odmienna – ośmioboczna forma kopuł zastosowana niegdyś w cerkwiach – św. Trójcy w Potyliczu i Nowym Siole. W cerkwiach jednokopułowych i wieżowych, a więc w większej części świątyń naszego zespołu, występują charakterystyczne dachy dwuspadowe z trójkątnymi szczytami o znacznych spadkach połaci. Korespondują one z obszernymi zadaszeniami, nigdy jednak nie łącząc się z tymi ostatnimi w sposób bezpośredni. Wysokość dachów nie przekracza również gzymsu wieńczącego nawę. Wieżyczki dzwonnicze nasadzone na babiniec, na podstawie nie do końca potwierdzonych relacji źródłowych istniały w czterech cerkwiach (Gorajec, Potylicz-św. Trójcy, Radruż, Basznia). Jak należy przypuszczać charakteryzowały się one stosunkowo niewielkimi rozmiarami, stąd też nie przewyższały kopułowego przekrycia nawy. Cerkwie trójkopułowe – znane są tylko z dwóch, późnych przykładów (Werchrata, Nowe Sioło). Skrajne kopuły tych budowli wyraźnie dostosowują się jednak do głównego przekrycia, ustępując mu wysokością.

 

Niezależnie od typu zwieńczeń wszystkie cerkwie bez wyjątku ujęte są zadaszeniami. Pomimo opisanych powyżej różnic konstrukcyjnych posiadają one charakterystyczny układ. Zarówno opasania jak i soboty są stosunkowo szerokie i poprzez proste uskoki w narożach przy nawie – ujmują każde pomieszczenie niezależnie od drugiego.

 

Należy również zauważyć, iż omawiane cerkwie odznaczają się stosunkowo dużymi rozmiarami. Dwie spośród nich zalicza się do największych drewnianych budowli sakralnych Kościoła Wschodniego na ziemiach ruskich (Potylicz-św. Trójcy, Radruż). Skala budowli zależała niewątpliwie nie tylko od potrzeb funkcjonalnych, ale jak należy przypuszczać była wyrazem wysokich aspiracji fundatorów (zob. poniżej). Świadczyła także o dużych możliwościach technicznych cieśli, z łatwością poruszających się w zakresie monumentalnych form, mimo trudności jakie niewątpliwie stwarzał materiał drewniany. Pośród kilku cerkwi aż pięć posiadało nawy o rozmiarach przewyższających 8 metrów (Potylicz-św. Trójcy, Radruż, Werchrata, Nowe Sioło). Środkowe części trzech pozostałych cerkwi nie przekraczały z kolei 7 metrów. Tak więc różnica między największą cerkwią (św. Trójcy) a najmniejszą (Wola Wysocka), liczona na podstawie znanych rozmiarów środkowego pomieszczenia – któro we wszystkich cerkwiach oparło się późniejszym zmianom, wynosi 3 metry.

 

Podobieństwa układu wnętrza widoczne są w analogicznym rozmieszczeniu otworów drzwiowych i okiennych, a przede wszystkim w ukształtowaniu prześwitów, w tym głównie między nawą a sanktuarium. We wszystkich cerkwiach występują dwa otwory przejściowe, umieszczone w identycznych miejscach – typowych zresztą dla świątyń obydwu obrządków na szerszym obszarze – pośrodku zachodniego boku babińca i południowej ściany nawy. W kilku obiektach dostrzegalna jest nawet pewna charakterystyczna cecha, polegająca na nieznacznym odsunięciu południowych drzwi nawy od jej geometrycznego środka na zachód (Wola Wysocka, Radruż, Potylicz-św. Ducha). Typizacja daje się również zauważyć w przypadku rozmieszczenia otworów okiennych. Dotyczy to przede wszystkim środkowych pomieszczeń poszczególnych cerkwi, w których zawsze występują trzy okna - dwa od południa i jedno od północy. Ten ostatni otwór odznacza się również pewną specyfiką. W kilku cerkwiach wyniesiony jest znacznie wyżej w stosunku do południowych okien, niemal pod sam gzyms (Gorajec, Potylicz-św. Ducha). Miało to swoje uzasadnienie w wydzieleniu na północnej ścianie nawy miejsca pod malowidła ścienne. Wydaje się, iż w przypadku bocznych pomieszczeń, rozmieszczenie okien wykazywało również wiele podobieństw – zgodnych jak w przypadku nawy z ogólnymi zasadami panującymi pod tym względem w świątyniach obrządku wschodniego. W babińcu interesujących nas cerkwi występowały niewielkie okna od południa i północy (Radruż, Potylicz-św. Ducha) albo też nie było ich wcale (Gorajec). W przypadku sanktuarium tych cerkwi, które zachowały tę część w nienaruszonej postaci, okna występowały w ścianie wschodniej i południowej (Wola Wysocka, pierwotnie Gorajec, Radruż).

 

W trzech cerkwiach w całości lub częściach zachowały się do dnia dzisiejszego oryginalne formy przegrody między nawą a sanktuarium. Najważniejszym ich elementem są górne otwory, które pełniły istotną, a do końca nie rozpoznaną rolę w układzie pierwotnego ikonostasu. Pomimo różnych kształtów – rombu (Gorajec), trójkąta (Potylicz-św. Ducha), czy koła (Radruż), otwory te łączą się ze sobą pod względem ideowym, wykazując także pewne podobieństwa w zakresie zdobnictwa (zob. poniżej). Wszystkie je można zaliczyć do reprezentacyjnych, niemal podręcznikowych przykładów w swym zakresie.

 

Zachodnie prześwity w ciągu czterech wieków funkcjonowania świątyń uległy daleko idącym przekształceniom, stąd też trudno porównywać ich formę. Wydaje się jednak, iż typ ukształtowania prześwitów w interesujących nas cerkwiach był podobny do zachowanego w świątyni radruskiej i typowego dla wczesnych cerkwi. W dolnej części przejścia mogły więc występować belki tworzące parapet, a w górnej wysunięte konsole, dające w widoku czołowym formę zbliżoną do szerokiego półkola, opartego na wysuniętym do środka progu.

 

Uważa się, iż zdobnictwo detalu architektonicznego – szczególnie rozpatrywanego w oderwaniu od całokształtu budowli, posiada mniejsze lub co najmniej pomocnicze znaczenie w procesie wydzielania grupy analogicznych obiektów[39]. W naszym przypadku podobieństwa w tym zakresie potwierdzają wcześniej opisane zbieżności, występujące między cerkwiami pod względem ich konstrukcji i ukształtowania przestrzennego. Swoista wspólnota form zdobniczych – w wielu miejscach tożsama z ogólnie stosowaną w tym czasie dekoracją ciesielską, ale też charakteryzującą się sobie właściwymi motywami – czytelna jest przede wszystkim w profilowaniu i fazowaniu rysi, zaczepów, krawędzi wewnętrznych prześwitów, gzymsów, w mniejszym stopniu w zdobnictwie portali. Wklęsło-wypukłe i fazowane ostatki belek zrębu występują zarówno w cerkwi radruskiej, jak i w świętoduskiej w Potyliczu. Niemal identyczne są profile – o podobnym do poprzednich wykroju i nieco drobniejszym rysunku – występujące w zdobnictwie krawędzi górnych otworów w ścianie ikonostasowej wspomnianej poprzednio cerkwi potylickiej i świątyni w Gorajcu. Inna forma wykrojów tych prześwitów nie odgrywa tu większej roli. Podobne są również wycięcia zaczepów budowli z Radruża, Gorajca, Woli Wysockiej, pierwotnie też Potylicza (św. Ducha) i Werchraty. Gzymsy wieńczące poszczególne części cerkwi w Potyliczu, Radrużu, Woli Wysockiej i zapewne w Werchracie, posiadają na krawędziach typowe fazowanie ze śmigą. Podobnie dekorowane są podciągi stężeń kopuł wieńczących nawę i niektóre belki wewnątrz, głównie w prześwitach (Radruż, Potylicz), gdzie pośrodku fazowanych belek – najważniejszych pod względem konstrukcyjnym – pozostawione jest zawsze „dzwono”.

 

Wobec tak wyraźnych analogii może dziwić brak podobnych odniesień w zakresie zdobnictwa portali. Jedynie trójłucza wycięte na nadprożach obydwu obramień otworów wejściowych cerkwi radruskiej i przynajmniej na jednym budowli werchrackiej - są identyczne, najprawdopodobniej wycięte na podstawie jednego szablonu. Pozostałe portale – przede wszystkim obydwu cerkwi potylickich posiadają inne wycięcia lub są ich pozbawione. Opracowanie ciesielskie i ogólna forma o monumentalnym wyrazie charakterystyczna jest jednak dla wszystkich znanych portali interesujących nas cerkwi. Podobna sytuacja zachodzi w przypadku dekoracji żelaznych okuć drzwiowych. Wykazują one również pewną różnorodność formalną, choć pod względem ogólnej koncepcji (pasy zdobione trójliściami), są sobie bliskie, a także mieszczą się w charakterze podobnych zdobień skrzydeł drzwiowych świątyń obydwu obrządków w tym okresie (XVI-XVII w.). Istotną rolę zdobniczą powierzono kutym krzyżom wieńczącym trzy zasadnicze części świątyni. Pod względem rozbudowanej dekoracji przeważają nad okuciami drzwiowymi. Jak już zauważyliśmy poprzednio mimo różnych okresów powstania (XVI/XVII – XIX w.) krzyże wieńczące przynajmniej trzy spośród obecnie omówionych cerkwi operują tymi samymi środkami formalnymi – przede wszystkim linią zygzakowatą, opasującą krzyż grecki w typie jerozolimskiego (Radruż, Potylicz-św. Ducha, Gorajec). Do czynników łączących cerkwie należy również związane z architekturą malarstwo monumentalne[40]. Z pewnością nie przypadkowo w czterech świątyniach interesującego nas zespołu w ciągu 2 ćwierci XVII w. zaznaczyli swą działalność malarze wywodzący się z ośrodka potylickiego (Gorajec, Potylicz-św. Trójcy i św. Ducha, Radruż). Polichromia, która pokryła ściany cerkwi – głównie przegrody ikonostasowej – kilka lub kilkanaście lat po ich wzniesieniu, uzupełniła repertuar form stylowych budowli.

 

Dzięki uzewnętrznieniu konstrukcji i charakterystycznym formom zdobnictwa architektonicznego wszystkie cerkwie, pomimo późniejszych przebudów – należą do prowincjonalnej odmiany późnego gotyku. Ten swoisty „styl konstrukcyjny”, powstał i rozwinął się na bazie „archaicznego”, a właściwie uniwersalnego i ponadczasowego typu drewnianej cerkwi trójdzielnej i jednokopułowej z przekryciem namiotowym o jednym załamaniu. Drewniane cerkwie zachowując wierność tradycji wschodniej twórczo wykorzystały więc zachodnie osiągnięcia konstrukcyjne.

 

Do typowo małopolskiej tradycji ciesielskiej należy zaliczyć towarzyszące jeszcze do tej pory trzem cerkwiom drewniane dzwonnice (Radruż, Potylicz-św. Trójca i św. Ducha). Ewidentne związki konstrukcyjne i formalne, przy trwaniu gotyckich znamion stylowych – wskazują, iż nie tylko cerkwie, ale także towarzyszące im wieże dzwonnicze, wystawiane w podobnym czasie – potwierdzają istnienie wspólnoty architektury cerkiewnej na tym obszarze.

 

Podsumowując powyższe uwagi można stwierdzić, iż cerkwie w liczbie ośmiu oraz trzy dzwonnice, wzniesione w podobnym czasie – w niejako dwóch rzutach: w końcu XVI i w 2 ćwierci XVII w., na ściśle określonym, zwartym obszarze, wyznaczonym bardziej granicami geograficznymi niż administracji państwowej czy kościelnej, reprezentujące analogiczne rozwiązania formalne, głównie w zakresie konstrukcji i zdobnictwa – spełniają wszystkie założone wcześniej kryteria wyodrębniania lokalnej odmiany drewnianej cerkwi ruskiej. Na podstawie tych samych czynników świątynie te odróżniają się od innych wspomnianych na wstępie odmian, o dokładnie nie sprecyzowanym jeszcze zasięgu i cechach formalnych. Pod względem ilości budowli wchodzących w jej skład interesująca nas grupa, skupiona na stosunkowo niewielkim obszarze, niewątpliwie zajmuje również wyjątkowe miejsce. Ma to swoje odniesienia w działalności określonego warsztatu budowlanego, którego zagadnienie omówimy poniżej.

 

Rozwiązania formalne, przede wszystkim zastosowana konstrukcja – wzorowana, na tyle ile dopuszczała to wschodnia tradycja – na architekturze gotyckich kościołów drewnianych, pozwalają zaliczyć wspomniane cerkwie do najważniejszych obiektów w stosunkowo niewielkiej spuściźnie najstarszych świątyń drewnianych Kościoła wschodniego na pograniczu Rusi Czerwonej i Małopolski. Rodzi się więc potrzeba nadania wydzielonej grupie nazwy, która łączyłaby wszystkie należące do niej obiekty. Wydaje się, iż nie bez przyczyny Peto Jurczenko zauważył, iż w XVI w. w zakresie drewnianej odmiany architektury sakralnej obowiązuje typ cerkwi świętoduskiej z Potylicza[41]. Wprawdzie sformułowanie to posiada szersze znaczenie, ale też z naszego, lokalnego punktu widzenia odgrywa również pewną rolę. Faktem jest, iż jasno sprecyzowana konstrukcja i „klasyczna” bryła cerkwi potylickiej i innych, szczególnie starszych budowli grupy, jest najbliższa kanonom drewnianej architektury cerkiewnej w sensie ogólnym, ale spośród znanych obiektów występuje w najczystszej postaci właściwie tylko na obszarze zajętym przez naszą grupę pokrewnych cerkwi. Wiemy, iż w okresie budowy tych obiektów Potylicz odgrywał na terenie starostwa lubaczowskiego i nie tylko na nim,- ważną rolę gospodarczą, a także – co należy podkreślić – kulturalną. Można więc podchwycić myśl Jurczenki, a w pewnym sensie także monografisty tej miejscowości Siczynskiego i zaliczyć zespół świątyń ruskich, istniejących w jego okolicach do „kręgu potylickiego”, czy też do „potylickiej odmiany najstarszych cerkwi ruskich”. Nazwa ta może jednak nie w pełni odpowiadać lokalizacji cerkwi położonych na skraju zarysowanego poprzednio obszaru. Dotyczy to przede wszystkim świątyni z Woli Wysockiej i Gorajca, czy stosunkowo późnego obiektu z Baszni, które należałoby widzieć raczej w kontekście ośrodków w Żółkwi i Lubaczowie. Musimy więc odnieść się nie tyle do kryteriów kulturowych, co geograficznych, wręcz narzucających się przy spojrzeniu na mapę występowania pokrewnych cerkwi. Charakterystyczne wydłużenie zasięgu grupy na osi północny-zachód – południowy-wschód, wzdłuż pasma Wschodniego Roztocza, daje podstawy do przyjęcia nazwy „odmiana wschodnioroztoczańska cerkwi drewnianych starszego typu” (il. 122). Jest ona o tyle wygodna, że dopuszcza w miarę rozwoju badań włączanie innych obiektów, szczególnie zlokalizowanych w okolicach Żółkwi (np. cerkwie wokół monasteru w Krechowie, il. 123). W obydwu określeniach ważne znaczenie posiada osadzenie zespołu w konkretnym czasie. Zaakcentowanie w nazwie najdawniejszej chronologii obiektów, obok względów praktycznych, niewątpliwie zwiększa ich atrakcyjność i rangę w dziejach przemian drewnianej architektury cerkiewnej na terenie Rzeczypospolitej.

 

Wydzielenie i nazwanie grupy zbliżonych obiektów, nie wyczerpuje wszystkich zagadnień z nimi związanych. Należy zastanowić się nad przyczynami powstania w ściśle określonym czasie i miejscu takich a nie innych świątyń. Pomimo przyjęcia przez nas nazwy opartej na granicach geograficznych – z założenia odrzucić należy uznawane przez badaczy regionów w ogólnie pojętym budownictwie drewnianym powodów wynikających z określonych warunków środowiska przyrodniczego[42]. Podobnie wykluczyć musimy oddziaływanie czynników etnicznych, czy etnograficznych, które w przypadku wydzielenia odmian architektury cerkiewnej dały o sobie znać dopiero na przełomie XVII i XVIII w. i to głównie w regionie karpackim. Można wskazać natomiast na istnienie, opisanej poprzednio, pewnej wspólnoty terytorialnej, opartej może nie tyle na granicach kościelnych i administracyjnych co bardziej na więziach gospodarczych i własnościowych (starostwo lubaczowskie), powiązanych z kilkoma mniejszymi lub większymi ośrodkami (Potylicz, Lubaczów, Żółkiew). Wydaje się, iż podstawowe znaczenie w procesie powstawania grupy posiadała – oparta na wspomnianych powyżej związkach – lokalna „moda”, akceptacja przez odbiorców i fundatorów, a w konsekwencji powielanie określonego wzoru budowli przez jeden i ten sam zawodowy warsztat budowlany.

 

Świadczą o tym rozwiązania konstrukcyjne i typizacja form właściwa dla działalności nieznanego bliżej budowniczego, posiadającego niewątpliwie znaczne umiejętności. Dodatkowo potwierdza to stosunkowo pewne datowanie pięciu budowli wzniesionych w ciągu kilkunastu lat przed końcem XVI w. To że formy wypracowane w tym czasie znalazły kontynuację w kilku obiektach wzniesionych w 2 ćwierci XVII w. można przypisać działalności następcy, który przyjął i rozwinął poprzednie typy. Godne jest podkreślenia również to, iż w ślad za warsztatem ciesielskim szedł warsztat malarski, wypełniający wspomniane cerkwie polichromiami, dopełniając tym samym związki formy architektonicznej z dekoracją malarską. Wysoki poziom techniczny, dojrzałe rozwiązania przestrzenne, zdobnictwo o cechach stylowych, stoją w opozycji do ludowego nurtu ciesielstwa, czy nawet na wpół profesjonalnego, który musiał funkcjonować równolegle, ale oprócz wzmianek źródłowych nie jest znany ze swych najstarszych przykładów[43].

 

Mając na uwadze powyższe stwierdzenia spróbujmy bliżej określić zarówno budowniczych, jak i fundatorów wschodnioroztoczańskiej grupy najstarszych cerkwi, przedstawiając związane z nimi zagadnienia na nieco szerszym tle.

 

Nadmieniliśmy już poprzednio, omawiając dzieje interesującej nas w sposób szczególny świątyni radruskiej, że autorzy zajmujący się tą budowlą, zgodnie uznają, że jej twórcą był profesjonalny warsztat ciesielski, wywodzący się z miejskich, cechowych tradycji budowlanych (zob. R. I). Podobne spostrzeżenia dotyczą pozostałych cerkwi zespołu, a przede wszystkim cerkwi św. Ducha w Potyliczu oraz budowli w Woli Wysockiej i Gorajcu[44]. W przypadku tej ostatniej budowli badacze niemal pewnie przyjmują wzniesienie jej przez miejski warsztat ciesielski z Potylicza. Należy zauważyć, iż w tym przypadku nie mówi się jeszcze o niezależnym potylickim „cechu” ciesielskim, jak to czynić się będzie nieco później odnośnie cerkwi radruskiej[45]. Istnienie cechu budowlanego w Potyliczu wykluczyliśmy już wcześniej. Nie znaczy to jednak, iż w mieście tym, prężnym ośrodku gospodarczym, nie mógł działać cieśla, związany z organizacją cechową. Wręcz przeciwnie. Maurycy Horn dostrzegł w rejestrach podatkowych województwa bełskiego z 1628 r., dotyczących Potylicza, wzmianki o jednym rzemieślniku tej branży. Był nim nieznany bliżej ze swej działalności „Luczko cieśla”. Kilkadziesiąt lat wcześniej w Potyliczu notowani byli także tracze, a cieśle obok Radruża, funkcjonowali również w Lubaczowie (Ilko) i okolicznych miejscowościach – Kobylnicy Ruskiej (Mysko), Krowicy (Danko). W tym czasie we wsiach starostwa lubaczowskiego silnie rozwinięte było gontarstwo, a ciesiołką powszechnie zajmowali się również młynarze (Radruż). Obok potylickiego cieśli Luczka, w 2 ćwierci XVII w. kilku rzemieślników ciesielskich zaznaczyło swą obecność w pobliskich misteczkach - Płazowie (Hryćko, Miśko, Tymko), a także w Lipsku i Florianowie (ob. Narol)[46]. Z pewnością byli to mistrzowie z uprawnieniami mistrzowskimi, a więc dobrze przygotowani do pełnienia swego zawodu. Tylko tacy cieśle, dla których uprawiane rzemiosło było jedynym zajęciem mogli znaleźć się w rejestrach podatkowych. Nie wiemy jednak czy aktualnie powiązani byli z organizacją cechową, czy działali samodzielnie. Z pewnością jednak musieli przejść przez wszystkie szczeble przewidziane w ustawach cechowych branży budowlanej, by uzyskać stopień mistrza kunsztu ciesielskiego. Sądząc po imionach mogli to być zarówno Rusini, jak i Polacy. Świadczy to o tym, iż zasady zachodniej organizacji rzemieślniczej były na Rusi Czerwonej od dawna utrwalone. Stwierdzenie to ma dla nas ważne znaczenie.

 

Pierwsze strzechy budowlane, skupiające zarówno muratorów jak i cieśli, a także innych rzemieślników związanych z budownictwem, w większych grupach dotarły na Ruś w XIV w. W miarę przyłączania kolejnych ziem ruskich do Korony muratorsko-ciesielskie warsztaty, działające pod kierunkiem głównego mistrza, często także przedsiębiorcy budowlanego, daleko na wschód rozszerzyły osiągnięcia zachodniego budownictwa, w tym także ciesielstwa, wypracowane na gruncie kultury miejskiej. Wysoka jakość produkcji ciesielskiej, obserwowana na przykładzie gotyckich i późnogotyckich kościołów małopolskich, a także podobnych świątyń wzniesionych już na zachodnim pograniczu Rusi Czerwonej – na ziemi przemyskiej i sanockiej[47]