W całej Europie poza tym zakątkiem nie znajdziecie jodeł bardziej strzelistych, nie spotkacie potężniejszych przestojów buków ani piękniejszych borów sosnowych. Rzadko też zdołacie natrafić na takie bogactwo i rozmaitość roślinności. Przy tym wszystkim czeka was tu dostojne piękno i zaskakująca różnorodność roztoczańskich krajobrazów, opięte zielenią lustra niewielkich stawów, cisza i spokój, których człowiek tak łaknie we współczesnym świecie, żywiczne czyste powietrze, wartościowe zabytki i bogata w wydarzenia historia (Włodzimierz Wójcikowski)

Roztocze jako całość - a Roztocze Południowe w szczególności jest krainą zupełnie wyjątkową. Na czym polega ta wyjątkowość opisał zwięźle Włodzimierz Wójcikowski - współautor pierwszego "klasycznego" przewodnika roztoczańskiego. Od siebie dodam, że dla turystów roztoczańskich Roztocze Południowe oferuje coś znacznie więcej - może stać się domem, do którego zawsze pragnie się wracać.

Roztocze Południowe zawsze pociągało mnie głównie z dwóch względów – dlatego, że jest takie piękne i dlatego, że jest takie bezludne. Kwestię piękna uważam za oczywistą i nie ma potrzeby dłużej się nad tym rozwodzić. Natomiast „bezludność” jest dziś cechą unikalną, wartością turystyczną na wagę złota. Zadeptane Tatry, tabuny w Bieszczadach, tłumy w Pieninach, itd. Jedynie jeszcze niektóre, mniej dostępne partie Beskidów oferują więcej ciszy i spokoju. A Roztocze Południowe? Jeszcze kilka lat temu, gdy spotkałem grupkę turystów idących na Monastyr – nie wierzyłam własnym oczom! Wcześniej, niemal przez 10 lat na lokalnych trasach nie spotkałem żadnego turysty! Inna sprawa, że rzadko wędrowałem po szlakach znakowanych. Jednak szlaków znakowanych jest niewiele, a i tam trzeba mieć dużo szczęścia, aby na kogoś się natknąć. Przez te lata może trochę ludzi na Roztoczu przybyło, ale wciąż jest tu tak, jak dawno temu w Bieszczadach – pusto i cicho. I bardzo dobrze, że tak jest – i niech tak zostanie jak najdłużej. Tak jak kiedyś Bieszczady – jeszcze nie modne, tylko dla wybranych – tak dziś Roztocze – na szczęście jeszcze nie modne – i wciąż tylko dla wybranych.  

Po Roztoczu i okolicach chodzę i jeżdżę od połowy lat 80.  W tym czasie pokonałem tysiące kilometrów roztoczańskich dróg i bezdroży (zdecydowanie wolę bezdroża!). Nie potrafię wytłumaczyć mojej fascynacji Roztoczem. Ale z pewnością jest to coś z pogranicza nałogu (uzależnienie od Roztocza?). 

Pozwolę sobie jeszcze na jedną uwagę o charakterze bardziej ogólnym - lecz także wyjaśniającym dlaczego do nazwy strony dołączyło określenie "... i okolic". Strona poświęcona jest przede wszystkim Roztoczu Południowemu. Nie oznacza to jednak zupełnego pominięcia innych części Roztocza - do których czuję również ogromne przywiązanie - jak też obszarów przyległych (Puszczy Solskiej, Lasów Janowskich, Lasów Sieniawskich, Płaskowyżu Tarnogrodzkiego, itd.). Dla mnie osobiście - wymienione obszary stanowią pewną jedność - tak ze względów emocjonalnych, jak też w oparciu o doświadczenia turystyczne (z pewnym podkreśleniem Roztocza Południowego). Myślę, że (przynajmniej) w stosunku Roztocza jest to właściwa postawa, której alternatywą (chyba nie najlepszą) jest skrajny regionalizm, zamknięcie się we własnych opłotkach, bardzo często wyznaczonych przez granice administracyjne.

Pozostaje jeszcze problem nazewnictwa. Przyjąłem podział Roztocza na: Zachodnie, Środkowe i Południowe. Takie nazewnictwo proponują W. Wójcikowski i L. Paczyński - autorzy pierwszego " klasycznego" przewodnika roztoczańskiego (Roztocze. Przewodnik, Warszawa 1986). Takie nazewnictwo przyjął też G. Rąkowski i konsekwentnie stosuje je w swoich publikacjach (np. Polska egzotyczna (część druga), Puszków 2000). Inna propozycja - to podział Roztocza na Zachodnie, Środkowe i Wschodnie. Osobiście zdecydowanie preferuję określenie Roztocze Południowe - jako bardziej "klasyczne" oraz - co nie jest bez znaczenia - wywołujące (u mnie) bardziej przyjemne skojarzenia. A poza tym - większą część Roztocza Południowego obejmuje... Południoworoztoczański Park Krajobrazowy!

Powrót