Recenzje oficyn
wydawniczych
podejmujących
tematykę roztoczańską
Spośród
wielu wydawnictw, które podejmują w swoich publikacjach tematykę roztoczańską
- z konieczności wybrałem kilka - ze względu na jakość i/lub ilość
oferowanych tytułów.
Wydawnictwo Lipiec;
Zwierzyniec
Wydawnictwo
Wiesława Lipca - znakomitego fotografika, znanego przede wszystkim ze wspaniałych
zdjęć Roztocza. Autor licznych albumów
fotograficznych oraz zdjęć do folderów i innych publikacji roztoczańskich.
Wydawnictwo Lipiec wydaje własne publikacje (np. Skarby naszej przyrody. Województwo
lubelskie, Lublin 2002), roztoczańskie kalendarze (np. Roztocze 2003) oraz
foldery. Jak do tej pory jest to jedyna oficyna wydawnicza specjalizująca się
w publikacjach roztoczańskich o charakterze albumowym i fotograficznym. Należy
podkreślić profesjonalizm - zarówno w zakresie fotografii, jak też sztuki
edytorskiej. Niewiele jest wydawnictw, których publikacje można kupować
"z zamkniętymi oczami" - Wydawnictwo Lipiec z pewnością do takich
należy.
P.U.W. „Roksana”; Krosno
Krośnieńskie
wydawnictwo, które opublikowało całą serię monografii miejscowości
roztoczańskich i położonych na Płaskowyżu Tranogrodzkim (Susiec, Józefów,
Tomaszów, Horyniec, Lubaczów, Oleszyce, Cieszanów, Narol, Bełżec). Jakość
tych publikacji jest różna, stąd ocena sumaryczna jest bardzo trudna. Gdyby
jednak spróbować w jakiś sposób dokonać takiej oceny, to przede wszystkim
trzeba zwrócić uwagę, że publikacje te są niemal bezużyteczne z
turystycznego punktu widzenia, natomiast niekiedy bardzo cenne z perspektywy
krajoznawczej – zawierają bowiem wiele cennych szczegółów, o które trudno
z publikacjach przekrojowych.
Spotkałem
się (na łamach prasy, w Internecie, w rozmowach prywatnych) z bardzo
krytycznymi ocenami poziomu wydawnictw Roksany. Również osobiście uważam, że
jest w tym wiele racji. Podstawowe zarzuty dadzą się chyba sprowadzić do następujących
kilku kategorii:
- Bardzo
słaby poziom edytorski: nie dokonano korekty wielu tekstów – czym bowiem
wyjaśnić kuriozalne niekiedy potknięcia językowe? Wybrane fragmenty można
wręcz cytować jako substytuty „humoru z zeszytów szkolnych”;
- Błędy
rzeczowe – liczne pomyłki w datach, nazwach miejscowości, ich niewłaściwa
lokalizacja (np. dowiadujemy się, że Borchów leży 11 km na zachód od
Lubaczowa, podczas gdy faktycznie odległość ta jest nie większa niż 5
km);
- Nieuwzględnianie
podstawowej literatury, np. na 10 przejrzanych publikacji Roksany – w większości
wydanych w 2000 r. – przewodnik A. Pawłowskiego pojawił się tylko 2
razy; to samo dotyczy przewodnika P.Włada i M.Wiśniewskiego.
- Pojawiająca
się niezgodność między tytułem publikacji na okładce i jej oficjalnym
tytułem (na stronie tytułowej), co prowadzi do nieporozumień, np.
S.Kłos „Lubaczów i okolice” vs. „Lubaczów i powiat
lubaczowski. Mały przewodnik dla turystów i krajoznawców” (wyd. II)
lub S.Kłos „Lubaczów i okolice” vs. „Lubaczów, Oleszyce,
Cieszanów, Horyniec Zdrój i Roztocze Południowe. Mały przewodnik dla
turystów i krajoznawców” (wyd. I), inny przykład: M.Pizun,
„W gminie Susiec” vs. „Susiec i okolice”, itp.
- „Aktualizacja
– a nie drugie wydanie”; tu przykładem jest publikacja S.Kłosa o
Lubaczowie. Konia z rzędem dla tego kto pokaże różnicę między I i II
wydaniem poza szczegółami, jak zmiana okładki lub zmiana „Kościół pw.
św. Mikołaja” na „Cerkiew pw. św. Mikołaja”, itp. To, co zrobiono
jest zwyczajnym dodrukiem z aktualizacją. Nazywanie tegoż „nowym
wydaniem” jest nadużyciem w stosunku do czytelników, których nie
powinna zmylić większa liczba stron (190 w por. ze 147 w wyd. poprzednim),
gdyż jest to skutek zwiększenia czcionki;
- Nieciekawe
i niskiej jakości zdjęcia. Nie każdy autor tekstu musi być dobrym
fotografem (w większości przypadków zdjęcia robili autorzy tekstów), w
końcu nawet nie jest to jego rola: wydawnictwo powinno zadbać o jakość
fotografii, których reprodukcja również budzi wiele zastrzeżeń.
Po tym
wszystkim można odnieść wrażenie, że publikacji Roksany po prostu nie warto
kupować. Myślę jednak, że mimo to – warto. Dlaczego? Oto kilka argumentów:
- Zawierają
dużo ciekawego materiału, zwłaszcza w warstwie bardziej szczegółowej.
Dla kogoś, kto chciałby się dowiedzieć czegoś np. o Gorajcu, jego
historii i najcenniejszym zabytku, a nawet o tym jak nazywa się malarz, który
odnawia położoną w pobliżu wsi starą kapliczkę – publikacja Roksany
może okazać się bardzo cennym – jeżeli nie jedynym źródłem
informacji. Tego rodzaju szczegóły dodają też swoistego uroku narracji,
czynią lekturę bardziej interesującą.
- Przybliżają
miejscowości mało znane poza kręgiem lokalnym, jak np. Oleszyce lub
Cieszanów; są też często jedynymi dostępnymi monografiami większych
miejscowości, jak np. Lubaczów lub Narol.
- I
na koniec – te publikacje po prostu są. Nie sposób zaprzeczyć, że jest
to ich niewątpliwa zaleta. Są lepsze lub gorsze – ale wypełniają
istotną lukę na rynku. I chyba się sprzedają, skoro Roksana działa
dalej i wydaje następne pozycje.
Oficyna
Wydawnicza „APLA”; Krosno
Wydawnictwo
krośnieńskie, które wydaje serię monografii miejscowości, gmin i powiatów
– w tym także roztoczańskich i związanych z dużymi kompleksami leśnymi
(Zwierzyniec, Szczebrzeszyn, Biłgoraj, Janów Lubelski). Publikacje te najczęściej
wychodzą spod pióra tych samych autorów, stąd reprezentują dość wyrównany
poziom.
Jakie są
podstawowe zalety i wady omawianych wydawnictw?
- Istotną
zaletą wydawnictw APLI jest korekta tekstu, dzięki czemu nie dochodzi do
takich kuriozalnych błędów jak w przypadku niektórych wydawnictw „Roksany”
(chociaż w zasadzie trudno mówić o jakiejś zalecie, jest to po prostu
spełnienie podstawowych norm)
- Publikacje
zawierają wkładki z kolorowymi zdjęciami, co istotnie podnosi atrakcyjność
wydawnictw – chociaż układ tychże fotografii jest niekiedy trochę
dziwaczny
- Szczególnie
interesująca jest seria wydawnicza „Panorama powiatów” (np. ”Powiat
Janów Lubelski”, „Powiat biłgorajski”). Teksty są bardziej
obszerne, staranniej przygotowane. Ale już po lekturze „Gminy Biłgoraj”
(nie należącej do serii) odczułem wyraźny niedosyt – 60 stron dość
ogólnego tekstu to dużo za mało.
- Przyzwyczailiśmy
się już wprawdzie, że w wydawnictwach tego typu pojawiają się liczne
reklamy firm i instytucji. Jednak czytając jedną z najnowszych publikacji
(„Miasto i gmina Szczebrzeszyn”) chyba po raz pierwszy spotykam się z
sytuacja, w której (oprócz 9 stron zwyczajowych reklam) w części
zasadniczej tekstu pojawia się "Panorama firm" zawierająca
oferty przedsiębiorstw - autorstwa ich przedstawicieli (o objętości 9
stron; tekst o cukrowni w Klemensowie skłonny jestem zrozumieć - to jakaś
część historii regionu). Niedobrze byłoby, gdyby ewolucja wydawnictw
APLI poszła w kierunku wzrastającej komercjalizacji.
- Publikacje
APLI i Roksany trudno odróżnić na półce księgarskiej. Również pobieżne
przejrzenie skłania do podobnych wniosków. Może warto byłoby wypracować
nowe, bardziej różniące się od siebie style wydawnicze?
Ogólna
ocena publikacji APLI wypada mimo wszystko raczej pozytywnie. Można tylko radzić:
mniej reklam i więcej tekstu.
Wydawnictwo
UMCS; Lublin
Wydawnictwo
UMCS wydaje publikacje naukowe z zakresu różnych dziedzin, w tym także –
geografii, biologii i ochrony środowiska. Nie brakuje więc publikacji o
Roztoczu i Lasach Janowskich. Poziom tych wydawnictw jest wysoki – tak od
strony treści jak też formy. W zasadzie trudno jest się doszukać jakichś
mankamentów. Narzekanie na nieco hermetyczny język niektórych tekstów w
gruncie rzeczy nie ma sensu – są to przecież teksty stricte naukowe i
adresowane do konkretnego grona czytelników (studentów, pracowników
naukowych, wykwalifikowanych specjalistów, itp.). Niemniej jednak większość
oferowanych publikacji roztoczańskich może z powodzeniem zostać wykorzystana
również przez turystów nie posiadających specjalistycznego wykształcenia, będąc
dla nich kopalnią niezmiernie interesujących informacji. Również autorzy
przewodników obszernie wykorzystują publikacje naukowców publikujących w
Wydawnictwie (np. P.Wład i M.Wiśniewski w bibliografii swojego znanego
przewodnika umieścili 10 publikacji prof. Jana Buraczyńskiego, w większości
wydanych przez Wydawnictwo UMCS). W Wydawnictwie UMCS publikują (lub
publikowali) także D.Fijałkowski, M.Harasimiuk, K.Izdebski, M.Łesiów,
Z.Michalczyk, S.Radwan i wielu innych.
Wydawnictwo Naukowe
Turystyczne i Edukacyjne – Paweł Wład; Mielec
Wydawnictwo
znane przede wszystkim ze znakomitego przewodnika (P.Wład, M.Wiśniewski,
"Roztocze Wschodnie. Przewodnik nie tylko dla turystów", Mielec
2001). Ocenę wydawnictwa trzeba więc z konieczności ograniczyć do
wspomnianego oceny przewodnika. Bez wątpienia jest to publikacja bardzo
wysokiej klasy pod każdym względem. Nie ma jednak rzeczy tak doskonałych, aby
nie mogły być jeszcze lepsze. Co jeszcze można byłoby zrobić?
- Po
pierwsze – mapki. Pocięte, pokawałkowane. Wiemy – jest osobna duża
mapa Roztocza Wschodniego tychże autorów, ale przecież przewodnik jest całością
odrębną. Może warto byłoby pójść za przykładem A.Pawłowskiego, który
do swojego przewodnika dodaje małą składaną mapę (niestety nie
najlepszej jakości)?
- Po
drugie – nieco przesady. Kaskady Sopotu wysokie na „ponad 2 m” są
chyba tylko w wyobraźni autorów. Zadałem sobie sporo trudu, aby je znaleźć
– jednak największy próg ma nie więcej niż 1,5 m. Nie znam też
nikogo, kto widział tam kaskady o wielkości opisanej w przewodniku – a
szukało ich wielu! To może szczegół, ale dla szperaczy – istotny.
- Zaproponowana
przez autorów ścieżka przyrodniczo – kulturowa „Dolina Brusienki”
jest (wg. podanego opisu) bardzo trudna do odnalezienia i równie trudna
do przejścia (może odwrotny kierunek sprawiałby mniej kłopotów?) –
wprawdzie autorzy zaznaczają, że pewne odcinki są raczej dla
zaawansowanych. Może jednak autorzy tak znanego, wręcz renomowanego
przewodnika mogliby spowodować wyznakowanie proponowanej ścieżki – a
warto, gdyż teren jest w najwyższym stopniu atrakcyjny. Ale są to już
dywagacje znacznie wychodzące poza recenzję wydawnictwa.
- Zależność
od sponsorów i reklamodawców. Widać to wyraźnie na przykładzie opisu
Radruża i znajdującego się w pobliżu „ogromnego Gospodarstwa
Rolnego...”. Opis jest bardzo pochlebny i uzupełniony nazwiskiem właściciela.
Nie może być inaczej, jeżeli w przewodniku znajduje się całostronnicowa,
kolorowa reklama tegoż gospodarstwa (w sumie w przewodniku znajdujemy 8
stron kolorowych reklam). Dla porównania – nie znajdziemy takich opisów
ani w przewodniku A.Pawłowskiego, ani G.Rąkowskiego (który wprawdzie
wspomina o istnieniu w Radrużu dużego gospodarstwa rolnego, ale czyni to w
jednym zdaniu i nie podaje nazwiska właściciela).
Niezależnie
od powyższych zastrzeżeń omawiany przewodnik jest zdecydowanie godny
polecenia, również dlatego, iż poza opisem przebiegu szlaków i informacjami
krajoznawczymi porusza w sposób obszerny, kompetentny i wyważony tzw.
„tematy roztoczańskie” (np. kwestię UPA, wysiedleń ludności ukraińskiej,
kościoła bizantyjsko-ukraińskiego – i inne, mniej drażliwe –
fortyfikacje linii Mołotowa, tradycje kamieniarskie w Bruśnie).
Wydawnictwo
Stanisław Kryciński; Warszawa
Podobnie
jak Wydawnictwo Naukowe Turystyczne i Edukacyjne Pawła Włada – recenzowane
tu wydawnictwo Stanisława Krycińskiego znane jest turystom roztoczańskicm
tylko z jednej publikacji: A.Pawłowski, "Roztocze, Puszcza Solska, Lasy
Janowskie i Wyżyna Wołyńska (część polska). Przewodnik turystyczny",
wyd. II, Warszawa 2000. Można przypuszczać, że jest to sztandarowa publikacja
omawianego wydawnictwa, gdyż przewodnik A.Pawłowskiego
jest naprawdę znakomity. W kategorii przewodników obejmujących całe Roztocze
– nie ma sobie równych i jest godnym następcą klasycznego przewodnika W.Wójcikowskiego
i L.Paczyńskiego („Roztocze. Przewodnik”) z 1986 roku będącego nieocenioną
pomocą dla całego pokolenia turystów roztoczańskich. Przejdźmy do oceny
bardziej szczegółowej:
- Rzecz
bardzo istotna, chociaż może niezbyt widoczna na pierwszy rzut oka: jest
to „przedsięwzięcie niezależne od czynników oficjalnych” –
czyli sponsorów i reklamodawców. Nie znajdziemy w przewodniku żadnych
reklam lub kryptoreklam. Ta niezależność pozwala także krytycznie
spojrzeć na zjawiska, które takiego oglądu wymagają.
- Do
przewodnika dołączono składaną mapkę Roztocza. Jest jakość niestety
pozostawia wiele do życzenia
- Niestety
w przewodniku zdjęcia są czarno-białe. Jednak ma to również swoją dobrą
stronę – dzięki temu nie znajdują się w tzw. kolorowych wkładkach
(czego osobiście bardzo nie lubię) lecz są wplecione w tekst, który mają
ilustrować
- Całość
jest napisana „z perspektywy turysty”. Wynika to z faktu, iż autor
osobiście przeszedł (lub przejechał) opisywane przez siebie szlaki
znakowane i nie znakowane. To może wydawać się oczywiste, ale –
niestety – nie jest. Znam przykłady przewodników powstałych
(przynajmniej w części) dzięki wędrówce „palcem po mapie” lub przez
„twórcze przetworzenie” czyichś tekstów
- W
Internecie dostępna jest aktualizacja przewodnika (zmieniają się przecież
przebiegi szlaków, pojawiają się nowe ścieżki dydaktyczne, rowerowe,
itp.). Jest to aktualizacja szczegółowa i „na czasie”. Z autorem można
się również kontaktować pocztą elektroniczną (adres podany w
przewodniku)
- Zakres
przewodnika wychodzi poza Roztocze – w kierunku Lasów Janowskich i
Puszczy Solskiej, Grzędy Sokalskiej i Płaskowyżu Tarnogrodzkiego (głównie
okolic Lubaczowa). Uważam to za zaletę, gdyż samo Roztocze jest terenem
stosunkowo niewielkim – warto więc zaproponować czytelnikom eksplorację
turystyczną obszarów bezpośrednio sąsiadujących z Roztoczem – a
turystycznie bardzo atrakcyjnych.
Podsumowując
– omawiany przewodnik jest obecnie zdecydowanie najlepszym dostępnym
przewodnikiem po całym Roztoczu.
Oficyna
Wydawnicza „Rewasz”; Pruszków
Oficyna
Wydawnicza „Rewasz” jest reprezentowana na rynku wydawnictw roztoczańskich
przez jedną pozycję: G.Rąkowski, Polska egzotyczna. Część II, Pruszków
2000, wyd.II. Wprawdzie znamy także część pierwszą omawianego przewodnika
– ale to już zdecydowanie nie jest Roztocze, ani nawet jego bezpośrednie sąsiedztwo.
Oficyna Wydawnicza „Rewasz” wydała także inne przewodniki turystyczne (np.
po Beskidzie Niskim, Bieszczadach, itd.). Ale wróćmy do Roztocza. „Polska
egzotyczna” to bardzo dobry przewodnik po kresach, chociaż zawiera jedynie
2-3 rozdziały (spośród 13), które dotyczą Roztocza i bliższych jego
okolic. To oczywiście nie jest wada, tylko skutek przyjętej koncepcji wędrówki
wzdłuż granic RP. Gdy chodzi o szczegóły, to omawiany przewodnik:
- Zawiera
dokładne mapki umiejętnie wplecione w tekst oraz ładne rysunki wzbogacające
szatę graficzną i nadające publikacji ciepły i przyjazny ton
- Posiada
wkładki z kolorowymi zdjęciami dobrej jakości, chociaż zdarzają się też
zdjęcia przeraźliwie starej daty, jak np. dawnego dworu obronnego w
Wielkich Oczach
- Jest
bardzo dokładny – np. jako jedyny z
dostępnych przewodników opisuje trasę dojścia do zapomnianego
cmentarza koło Borowej Góry (przysiółek Tymosze)
- Jest
w zasadzie wolny od reklam (wyjątek – jedna strona reklamująca książki)
- Wypełnia
lukę pozostawioną przez inne przewodniki – szczegółowo opisuje
przygraniczny rejon okolic Lubaczowa – teren niezwykle atrakcyjny
turystycznie i krajoznawczo
- Jest
napisany „z perspektywy turysty”: wyraźnie widać, że przewodnik jest
relacją z osobistych wędrówek autora
- Posiada
bardzo sympatyczną narrację, wskutek czego czyta się go jak powieść
Wydawnictwo
„Sport i Turystyka”; Warszawa
Firma
o długiej tradycji. Między innymi wydawca takiego bestsellera roztoczańskiego
jak W.Wójcikowskiego i L.Paczyńskiego „Roztocze. Przewodnik” z 1986, a także
tych samych autorów „Puszcza Solska, Lasy Janowskie i Lipskie. Przewodnik”
z 1982 i wielu innych. Te stare, „klasyczne” przewodniki oczywiście nie mogą
być oceniane taką samą miarą jak współczesne – inne były czasy i inne
możliwości. Jednak zasługa omawianego wydawnictwa na polu publikacji roztoczańskich
jest ogromna. A obecnie? Chyba najbardziej znana jest seria wydawnicza
„Przewodniki po regionach” – docelowo 14 publikacji. Turystę roztoczańskiego
mogą zainteresować dwie publikacje: S.Kłosa „Małopolska południowo –
wschodnia”, Warszawa 1998 oraz T.Glinki, A.Walenciaka, P.Walenciaka, „Małopolska
północno – wschodnia”. Pierwszy opisuje (między innymi) obszar Roztocza
od krańców południowych do Szczebrzeszyna, drugi – od Lubaczowa do krańców
północnych. Oto ich ocena:
- Trasy
roztoczańskie są opisane bardzo skromnie: w „Małopolsce południowo –
wschodniej” poświęcono im 35 stron, w „Małopolsce północno –
wschodniej” – 40 stron (na ponad 600 stron w obydwu przypadkach). Próżno
też szukać zdjęć z Roztocza – na kolorowych wkładkach obydwu
publikacji znalazłem tylko jedno (!) zdjęcie z Roztocza – anonimowej
kapliczki
- Obydwie
publikacje są adresowane przede wszystkim do turystów zmotoryzowanych,
wbrew deklaracjom redakcji ich przydatność dla turystów pieszych i częściowo
także rowerowych jest znikoma
- Zawierają
(na wewnętrznej stronie okładki) mapę zasięgu przewodnika, w tekście
– małe mapy przebiegu trasy – ale zdecydowanie mało czytelne;
przydatne są natomiast plany większych miast
- Na
mapie przewodnika S.Kłosa figuruje droga z Hrebennego i Siedlisk do Prusia
i Werchraty. Taka droga w rzeczywistości nie istnieje (poza drogą polną,
czy też raczej leśną – zupełnie nieprzejezdną dla samochodów). Błąd
ten popełniono na mapie ogólnej (na wewnętrznej stronie okładki), powtórzono
– na bardziej szczegółowej mapie „Roztocze południowo –
wschodnie”. W późniejszej publikacji „Małopolska północno –
wschodnia” ten błąd już się nie pojawia
- Mało
dokładne informacje krajoznawcze – np. informacja, że w jakiejś wsi
znajduje się cerkiew nie wystarcza, aby łatwo można ją było znaleźć
– szczególnie jeżeli szosa przecina wieś w poprzek. Potrzebna jest
chociaż krótka informacja, po której stronie szosy wspomniany obiekt się
znajduje
- Cechą
wyróżniającą jest wysoka cena: 64 – 68 zł za jeden przewodnik.
Wprawdzie jakość publikacji jest stosunkowo wysoka (m.in. twarde okładki)
– to jednak cena jest moim zdaniem zbyt wygórowana.
Konkluzja
– wymienione publikacje w bardzo małym stopniu są przydatne dla turystów
roztoczańskich. Czekamy na bardziej udane przedsięwzięcia renomowanego
wydawnictwa, które lepiej nawiążą do jego chlubnej przeszłości.
Powrót