©Zygmunt Kubrak, Smolarstwo w Puszczy Solskiej w okresie gospodarki folwarczno - pańszczyźnianej (XVI - XIX w), Rocznik Przemyski, 1986, nr 24-25.* Tekst opublikowany za zgodą autora

Opracowanie: ©Paweł Rydzewski / www.roztocze.horyniec.net


WSTĘP

Interesujący nas obszar obejmuje ogromny kompleks leśny Puszczy Solskiej zwanej też Lasami Janowskimi lub Biłgorajskimi. Ciągnie się ona na obszarze ponad 130 tys. ha z północnego zachodu na południowy wschód, między skrajem Kotliny Sandomierskiej a krawędzią Roztocza.

W granicach dawnej Rzeczypospolitej tereny w dorzeczu dolnej i środkowej Tanwi należały aż do trzech jednostek administracyjnych: najznaczniejsza część kompleksu leśnego rozciągała się w północno-wschodnich obszarach ziemi przemyskiej, północno-zachodni kraniec sięgał województwa lubelskiego, natomiast południowo-wschodni skraj puszczy należał do województwa bełzkiego. Jeszcze w połowie XVI w. obszerne bory sięgały daleko poza Tanew, łącząc się na zachodzie z lasami Puszczy Sandomierskiej. Rozciągały się tutaj puszcze królewskie w starostwach: krzeszowskim, zamechskim i lubaczowskim. Spore też obszary leśne należały do możnych rodzin szlacheckich: Górków, Gorajskich, Chmieleckich, Latyczyńskich. W latach 15881605 puszcze starostw krzeszowskiego i zamechskiego oraz znaczna część dóbr szlacheckich znalazła się w granicach ordynacji Jana Zamojskiego, hetmana i kanclerza wielkiego koronnego.

Termin Puszcza Solska nie był powszechnie przyjęty w kartografii i do lat sześćdziesiątych obecnego stulecia wspominany był jedynie ubocznie jako część Puszczy Sandomierskiej i lasów Roztocza. Współcześnie przeważa pogląd reprezentowany między innymi przez J. Półćwiartka, że interesujący nas teren stanowi wschodnią połać prastarej Puszczy Sandomierskiej. Za tym poglądem przemawiają racje historyczne  jedność administracyjna w granicach ziemi przemyskiej; geograficzne - to samo położenie w Kotlinie Sandomierskiej i takie samo środowisko naturalne; etnograficzne - obszar po obu stronach Sanu zamieszkały przez tą samą grupę etnograficzną o nieznacznie tylko zróżnicowanej kulturze.

Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie społecznej organizacji smolarstwa, techniki przerobu oraz. zbytu smoły w warunkach gospodarki folwarcznopańszczyźnianej. Smolarstwo należy do dziedziny przemysłów leśnych, która w hierarchii różnorodnych zajęć ludności nie zajmowała zbyt poczesnego miejsca, zdystansowana pod względem majątkowym i prestiżowym przez inne zawody. Nie umniejsza to jednak ważnej roli smolarstwa w życiu gospodarczym wsi folwarcznopańszczyźnianej. Dziedzina ta miała szczególnie duże znaczenie ze względu na powiązanie z budownictwem statków przeznaczonych do spławu Sanem i Wisłą. Zapobiegliwy gospodarz Anzelm Gostomski pisał w swym podręczniku gospodarstwa wiejskiego w końcu XVI wieku: „Szkuty mają rządnie wychędożyć flisi [...] Ten, co pływa, ten, co szkut dogląda, ma wczas przemyślać smołę". Smołą smarowano także dachy, chroniąc je od gnicia, podobnie też szprychy i drewniane osie wozów. Duże zapotrzebowanie na smołę notujemy również w ówczesnym przemyśle propinacyjnym i potażowym.

Stan badań nad dziejami przemysłów leśnych jest jeszcze dotąd niezadowalający, mimo że zagadnienie to posiada w historiografii dość długą tradycję badawczą i bogatą ilościowo literaturę. Za takim stwierdzeniem przemawia fakt, że problematyka leśna rzadko była przedmiotem oddzielnych dociekań, a jeśli już ją podejmowano, to niejako na marginesie innych badań, dla których stanowiła niezbędne uzupełnienie całości. Uwagi te dotyczą szczególnie terenu Puszczy Solskiej, która nie doczekała się dotąd oddzielnego opracowania. Stosunkowo najwięcej wiadomości o gospodarce leśnej zawdzięczamy opracowaniom monograficznym i artykułom poświęconym gospodarce folwarcznej w dobrach Ordynacji Zamojskiej. Istotne przyczynki do eksploatacji lasów znaleźć można także w pracach traktujących o dziejach rzemiosła na terenie Rusi Czerwonej i województwa bełzkiego.

Główną podstawę źródłową artykułu stanowią przede wszystkim inwentarze dóbr królewskich i szlacheckich znajdujące się w zasobach Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie, Biblioteki Czartoryskich w Krakowie i Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Lublinie. Podają one dane o stanie zalesienia i eksploatacji drewna, informują o organizacji gospodarki leśnej oraz o różnych zakładach przemysłu leśnego. Podobne dane zawierają lustracje królewszczyzn w starostwach zamechskim i lubaczowskim. Najpoważniejszą bazę źródłową, szczególnie dla drugiej połowy XVIII i pierwszej połowy XIX w. są zespoły akt Ordynacji Zamojskiej, obejmujące archiwalia podworskie tego latyfundium. Zebrane materiały są bogate i różnorodne, chociaż nie zawsze kompletne. Nieliczne są zwłaszcza przekazy naświetlające sprawę wielkości produkcji oraz techniki w okresie do XVIII w.

1. SPOŁECZNA ORGANIZACJA PRODUKCJI SMOLARSKIEJ

Smolarstwo było jedną z najstarszych form przerobu drewna i obok palenia popiołów oraz obróbki surowca drzewnego stanowiło dość powszechną część zwykłych zajęć mieszkańców leśnych wsi. Stosunkowo dużo smolarzy, czy, jak ich najczęściej nazywano, maziarzy, rekrutowało się spośród zagrodników. Tak na przykład inwentarz z 1568 r. notuje w Zamchu 14 zagrodników, którzy oprócz innych zajęć związanych z eksploatacją lasu zajmowali się również paleniem smoły. Także w inwentarzu Dąbrowicy (1639) czytamy: „W tejże wsi Soli zagrodnik maziarz z zagrody powinien dać do Dworu Solskiego mazi beczek dwie" ,

Smolarstwem zajmowali się również mieszczanie, choć zapewne ich udział w tej formie eksploatacji lasu był znacznie mniejszy od mieszkańców wsi puszczańskich. Informacje źródłowe o mieszczanach - maziarzach są bardzo skromne. Należy jednak odnotować, że nie tylko wsie, ale i miasta lokowane były na surowym korzeniu, co musiało wywierać określony wpływ na zajęcia ludności. Przywilej lokacyjny króla Zygmunta Augusta dla Tarnogrodu (1567) naznaczał temu miastu 60 łanów i przyznawał prawo do wyrębu drewna oraz karczowania pól i łąk. Również przywilej dla mieszczan Płazowa zezwalał na wykarczowanie 50 łanów w lasach ku granicy Gorajca. Można więc założyć, że karpinę z tak znacznego wyrębu przeznaczano na palenie smoły. Potwierdza to skromna informacja źródłowa, że w 1621 r. mieszkał tu smolarz Fedko. Również inwentarz starostwa lubaczowskiego z 1721 r. wymienia w tym mieście maziarza Sebastiana.

Bliżej nieokreśloną rolę w produkcji smoły w starostwie lubaczowskim odgrywali także karczmarze. Wiadomo nam, że karczmarz z Żukowa, Ihnat Strigiel, część czynszu płacił smołą (1564).

Obszerniejsze informacje źródłowe o maziarzach pochodzą z XVII i XVIII wieku. W pierwszej połowie XVII w. źródła notują maziarnie w Soli (1639), a w końcu tego wieku czynne były maziarnie w Gorecku (1693) , Soli (1694) , Łukowej (1697). Z pierwszej połowy XVIII w. datują się informacje o maziarniach w Majdanie Niepryskim (1716) i Tereszpolu (1723), oraz o maziami braci Momotów w kluczu janowskim (1730). Inwentarz Tereszpola z 1750 r. notuje w tej wsi trzech maziarzy: „Maziarze Wołanie: Matus Wolanin, Stach Wolanin, Maciek Moroz".

W drugiej połowie XVIII w. duże ilości smoły wypalali maziarze w lasach różanieckich należących do starostwa lubaczowskiego. W samej Hucie Różanieckiej w 1762 r. tą profesją zajmowało się czterech leśnych osadników. Również liczne były maziarnie w kluczu janowskim. Wiemy, że w latach 1771-1781 maziarze Łukasz i Kazimierz Kiszkowie oraz Franciszek Kukiełka (1786) palili w lasach tego klucza smołę „na potrzebę skarbową".

Liczba czynnych maziami jest trudna do ustalenia. W okresie XVI-XVIII w. obiektów tych musiało być znacznie więcej, aniżeli notują to inwentarze, które podają oczywiście tylko maziarzy płacących czynsz lub oddających smołę. Materiały toponomastyczne dowodzą wzmożonej eksploatacji lasów przez smolarzy. W źródłach spotykamy dość liczne nazwy miejscowe związane z dawną produkcją maziarską: łąki na „Potoku Maziarskim" i w lesie „Pole Maziarskie", las „Pod Maziarnią" i las zwany „Osmołowym Bagnem" , osadę Maziarnia itp.

Począwszy od drugiej połowy XVI w. wyłączne prawo do eksploatacji lasów posiadał dwór. Maziarze wypalający smołę zobowiązani byli do określonych powinności w zamian za drewno i karpinę. Inwentarz Zamchu z 1568 r. określa ich świadczenia w sposób nie budzący wątpliwości: „Zagrodnicy ysz lyaszow uziwayą, którzy smolą palyą powinny smoli dwa dacz beczka do Zamku". Maziarze upoważnieni przez dwór do palenia smoły mogli płacić również ustalony czynsz pieniężny. Obie te formy świadczeń nierzadko występują łącznie. Tak na przykład maziarz z Soli (1639) oddawał dwie beczki soli do dworu i cztery beczki do Zamościa. Zobowiązany był również do płacenia do rąk leśniczego czynszu - „leśnych pieniędzy". Maziarz z Tereszpola (1733) oddawał wyłącznie smołę", natomiast maziarz z Huty Różanieckiej (1762) płacił czynsz. Opłaty czynszowe występują w niektórych inwentarzach jako tzw. „drzazgowe". Ze źródeł wynika, że niekiedy kwestię wyboru rodzaju świadczenia pozostawiano do uznania maziarza.

Rozmiary świadczeń płaconych przez smolarzy były dość znacznie zróżnicowane. Różnice te mogły wynikać z wielkości obszaru leśnego oddanego do eksploatacji, z jakości drewna, warunków transportu itp. Stwierdzone w źródłach świadczenia w smole wynosiły w XVIII w. od 5-10 beczek rocznie. Najwięcej smoły, bo aż 20 beczek oddawali Kiszkewie z maziami w kluczu janowskim.

Pojemność beczek była zapewne ściśle określona. Wiemy, że w starostwie lubaczowskim nie mogła być niższa niż 3,5 garnca smoły. Ustalane przez dwór świadczenia były niekiedy zbyt wysokie w stosunku do możliwości maziarzy. Spotykamy przypadki, że palący smołę nie mogli wywiązać się ze swoich powinności: Maziarz Sebastyan Osiadł przy Pstrążnicy [...] da ną ten rok mazi beczek pięć, szósta mu się destyluje dla ubóstwa". Nie zawsze jednak administracja dworska była tak łaskawa, jak w tym ostatnim przypadku. W 1768 r. maziarze skarżyli się, że oprócz czynszu złp 50 dają również 10 beczek smoły. Nie uzyskali ani jednak żadnej ulgi w świadczeniach, ponieważ zdaniem administracji „daleko więcej lasu zepsują, aniżeli czynsz i smoła warte". Maziarze płacili również czynsz z tytułu posiadania pól i łąk wyrobionych w lasach. Maziarz tereszpolski Mucha (1723) z 5 sznurów pola płacił 30 złp czynszu, Iwan Szostak z Łukowej (1697) z 8 sznurów pola dawał złp 10 gr 20.

W końcu XVIII i na początku XIX w. liczba maziami znacznie się zmniejszyła. Było to następstwem zapoczątkowanej już w 1760 r. przez ordynata Klemensa Zamojskiego reorganizacji gospodarki leśnej. Racjonalną gospodarkę leśną starali się kontynuować, zresztą z różnym skutkiem, kolejni ordynaci: Jan Jakub Zamojski (1767-1780), Andrzej Zamojski (1780-1792), Aleksander Zamojski (1792-1801), Stanisław Kostka Zamojski (1801-1835). Wydawane przez Ordynację instrukcje wprowadzały dalsze ograniczenia w korzystaniu przez chłopów z użytków leśnych, zawierały nakazy mające na celu ochronę drzewostanu, zakazywały marnotrawnego używania drewna w różnorodnych gałęziach przemysłu leśnego. Instrukcje zabraniały też maziarzom wycinania sosen na szczypy i zobowiązywały do palenia smoły wyłącznie z karpiny i leżaniny. Administracja zwracała uwagę na przestrzeganie zakazów budowy domów i osiedlania się przy maziarniach. Służba leśna, powołując się na zarządzenia władz austriackich z lat 1782 i 1807, przystąpiła do likwidacji maziami położonych w głębi lasów. Oficjaliści Ordynacji otrzymali instrukcję, aby piece smolarskie wyburzyć, smolarzy przenieść do wsi i „kurzenia smoły zabronić". W 1784 r. skarżył się „leśny" Wojciech Malec, osadzony w lesie łukowskim, że „leśniczy maziarnię zawalić kazał". Brak danych nie pozwala na stwierdzenie, jakie rozmiary przybrała akcja usuwania maziarzy osadzonych w lasach. Nie ulega natomiast wątpliwości, że Ordynacji udało się zlikwidować wiele maziami, które przynosiły nieznaczny dochód z czynszów kosztem rabunkowego niszczenia drzewostanu.

W końcu XVIII w. nadzór nad gospodarką leśną, w tym również nad produkcją maziarską sprawowała zawodowa służba leśna na czele z oberleśniczym. Podlegał mu personel leśny złożony w 1796 r. z 11 leśniczych i stosunkowo dużej liczby pomocników - „leśnych", którzy rekrutowali się z chłopów zwolnionych ze świadczeń pańszczyźnianych. W samym tylko ujeździe łukowskim było 9 leśnych, również 9 leśnych pilnowało lasów głuchskich, w innych ujazdach liczba leśnych wynosiła od 6 do 8 osób. Oberleśniczy był bezpośrednio odpowiedzialny za właściwą gospodarkę drewnem przeznaczonym do wypalania smoły. Za zgodą Kancelarii Ekonomicznej wyznaczał teren na budowę pieców maziarskich, podpisywał kontrakty dzierżawne, czuwał nad tym, aby maziarze nie dewastowali lasów.

W latach 1804-1806 przeprowadzono dalszą reorganizację administracji leśnej, na której czele stanął cudzoziemiec Karol Schwob pełniący funkcję dyrektora tej administracji. Do końca pierwszej połowy XIX w. jeszcze dwukrotnie dokonywano istotnych zmian w strukturze administracji i funkcjonowania gospodarki leśnej, ale nie zdołano wyeliminować dość często występujących nadużyć, ani też zdecydowanie zmniejszyć rozmiary rabunkowej eksploatacji.

Polityka administracji w stosunku do maziarzy wskazuje na dążenie do wprowadzenia elementów kapitalistycznej gospodarki leśnej. Ordynacji zależało na maziarniach o dużym przerobie drewna odpadowego, zdolnych do sprawnego oczyszczenia z karpiny poręb powstałych po ścince drewna towarowego. Maziarze mieli tutaj spełnić podwójną funkcję gospodarczą: przygotować porębę do odnowy drzewostanu i wypalać smołę odpowiedniej jakości. W końcu XVIII w. organizację produkcji maziarskiej przejęli przedsiębiorcy, którzy dysponowali odpowiednim kapitałem, głównie pochodzenia żydowskiego. W 1797 r. w kluczu janowskim źródła notują dwa duże obiekty: maziarnię we wsi Nalepy, którą dzierżawi Lejba Józefowicz za opłatą czynszową 333 zł oraz maziarnię przy wiosce Kiszki, dzierżawioną przez Kielmana Hirszkiewicza z czynszem 150 zł rocznie i obowiązkiem dostarczenia 200 garncy smoły.

Stosunkowo obszerne materiały źródłowe pozwalają na bardziej dogłębną syntezę organizacji przemysłu smolarskiego w pierwszej połowie XIX w. Liczba maziami w tym okresie była uzależniona od ilości miejsc przeznaczonych pod karczunek i nie przekraczała zwykle dziesięciu dużych obiektów. W dokumentach dotyczących maziami ordynackich występują nazwiska ponad 20 dzierżawców, którzy w różnym okresie, w pierwszej i na początku drugiej połowy XIX w. trudnili się wypalaniem smoły. Byli to przeważnie Żydzi mieszkający na stałe w pobliskich miastach: Biłgoraju, Tarnogrodzie i Janowie. Długoletnim kontrahentem Zamojskich był między innymi Jakub Besserman - Żyd z Janowa, który przez ponad 25 lat dzierżawił maziarnię w Uściu. Równocześnie wypalał on smołę w Momotach (1842-1848) oraz w Lipie (1855-1861). Długoletnim również arendarzem maziami w Lipie był Icek Giek (1799- 1824). Wśród dzierżawców żydowskich wyjątek stanowił Jan Skawiński notowany w źródłach z lat 1800-1812 jako szyper , a jednocześnie arendarz maziami w Uściu, Momotach i Grujcu"'. W tym przypadku podjęto próbę swego rodzaju kooperacji obiektów smolarskich z portem rzecznym w Krzeszowie, gdzie Skawiński był odpowiedzialny za budowę szkut do spławu gdańskiego.

Z dzierżawcami maziami zawierano umowy w drodze licytacji. Uczestniczyło w niej zwykle kilka osób, przeważnie pochodzenia żydowskiego. Tak na przykład w 1846 r. do licytacji maziami w Łążku przystąpiło 6 Żydów z Janowa. Maziarnię wydzierżawił Dawid Kipersztok za roczną opłatą 242 zł. Niekiedy zdarzało się, że podczas licytacji brakowało konkurentów. Kontrakty dzierżawne zawierane były na różne okresy czasowe , najkrótszy wynosił 1 rok, najdłuższy natomiast 6 lat. Zgodnie z kontraktem, dzierżawcy zobowiązani byli do budowy i naprawy pieców na własny koszt. Zarówno piec maziarski, jak i inne urządzenia i budynki stawały się własnością Ordynacji po wygaśnięciu kontraktu. Drewno do wytapiania smoły kontrahenci pobierali z lasów ordynackich, natomiast za inne drewno użytkowe płacić mieli według obowiązującego cennika. Kontrakty zawierały postanowienia, które według mniemania administracji miały chronić lasy przed dewastacją. Zabroniono przede wszystkim wycinania drzewa na pniu. Do wytapiania smoły można było używać szczyp z pni wykopanych, natomiast drewno opałowe mogło pochodzić tylko z leżaniny. Kopanie karpiny i zbiórka leżaniny miała się odbywać wyłącznie w miejscach wyznaczonych przez służbę leśną". Wysokość opłat dzierżawnych była dość zróżnicowana i uzależniona od możliwości produkcyjnych, jak też od stopnia wykorzystania powinności pańszczyźnianych. W 1858 r. czynsze roczne z pięciu maziami w kluczu krzemieńskim dały sumę 3386 zł. Najwyższy czynsz płacony przez dzierżawcę maziami w Momotach wynosił 903 zł 15 gr, najniższy zaś płacił kontrahent w Łążku - 333 zł 10 gr. Znacznie rzadziej dzierżawcy zamiast gotówki oddawali smołę. W 1820 r. arendarz Herszek Weis zobowiązał się dostarczyć z maziami w Uściu corocznie 350 garncy smoły wozowej w dobrym gatunku. Kontrakt z 1820 r. zobowiązywał tegoż maziarza do oddania 1000, a następnie 1200 garncy smoły „koloru żółtawego w ziemi palonej". Również dzierżawca w Lipie Icek Giek oddawał z maziami 50 beczek smołypakówki.

Stosunkowo wysoka produkcja maziarska przy tradycyjnie stosowanych sposobach wymagała odpowiedniej siły roboczej. Na początku XIX i w latach dwudziestych tego wieku palacze i pomocnicy zatrudnieni w maziarniach rekrutowali się w znacznej mierze z budziarzy. Pracowali oni na zasadzie najmu przy budowie i naprawie pieców, wożeniu drewna, przygotowywali szczypy itp. Liczne informacje traktują o zatrudnianiu budziarzy przez szypra Jana Skawińskiego w Momotach, Uściu, Grójcu. W dwóch ostatnich miaziarniach pracowało 8 budziarzy.

Niektórzy dzierżawcy zastrzegali sobie w kontraktach pomoc chłopów pańszczyźnianych. W 1823 r. arendarzowi w Lipie dodano „dni ciągłych sto" do wożenia drewna i wywozu smoły. Z pańszczyzny ciągłej i pieszej korzystał również Jakub Gold - dzierżawca maziami w Uściu, któremu kontrakt z 1824 r. zapewnił pomoc włościan „należących" do miaziarni. W 1828 r. do maziami w Uściu robiło 8 włościan. Odbywali oni pańszczyznę ciągłą lub pieszą, każdy po 36 dni w roku. Administratorowi klucza krzemieńskiego zalecono, aby włościanie „powinności do rzeczonej maziami należące regularnie odbywali". Po 1833 r., w związku z prowadzonym w Ordynacji Zamojskiej oczynszowaniem chłopów, dzierżawcy przechodzą stopniowo na system najmu. Pogarszające się położenie ekonomiczne chłopów zmuszało tych ostatnich do poszukiwania dodatkowego zarobku. Taką sytuację potrafili odpowiednio wykorzystać dzierżawcy smołami. Kontrahenci Ordynacji pozwalali włościanom na wypalanie smoły w swoich piecach i nabywali od nich, gotowy już produkt. Polem do nadużyć były warunki kontraktowe, które nie ograniczały wcale ilości szczyp karpiny, jak też drewna opałowego do pieców maziarskich. W tym stanie rzeczy włościanie przy własnych obejściach gromadzili znaczne nieraz ilości drewna, nierzadko z pnia ściętego. Do przygotowania szczyp z kopanej karpiny na jeden piec płaszczowy, mieszczący w sobie zwykle 4 fury drabiniaste trzeba było 24 dni roboczych. Jeżeli zaś maziarzwłościanin wyrabiał szczypy z drewna smolnego z pnia ściętego, ilość tych dni zmniejszała się o połowę. Z jednego pieca maziarz mógł wytopić do 7 wiader smoły, a nawet więcej, jeśli szczypy były smolne. Za jedno wiadro dzierżawca płacił smolarzowi zł 3 gr 10. Pokusa zwiększenia zarobku była powodem dość powszechnie stosowanej praktyki rabunkowej eksploatacji lasu przez smolarzy. W 1856 r. lustrator lasów zanotował: „Kontrahent Maziami w Uściu ogromnie i bezkarnie niszczy lasy pobierając z takowych na szczypy osmołę, która w koronie drzewa sosnowego bywa i dla tej osmoły z pnia drzewo się ścina, osmołę z wierzchu odcina, a całe drzewo pozostawia". W wyniku przeprowadzonej kontroli u 6 włościan z Uścia stwierdzono znaczne ilości zdefraudowanego drewna przygotowanego do smołami - łącznie 12 fur osmoły oraz szczyp z drzewa z pnia ściętego. Dzierżawcy udowodniono również wykonanie 50 beczek na smołę, tzw. solówek z drewna skradzionego w lasach ordynackich. Wprawdzie warunki kontraktowe zobowiązywały kontrahentów do pokrycia strat spowodowanych przez szkody, określały nawet kary za wycinanie drzew, ale w praktyce nie dawało to większych rezultatów.

2. KONSTRUKCJA I TECHNIKA PRZEROBU

Produkcja smoły wiązała się z koniecznością wybudowania odpowiednich pieców do wypalania, choćby najprostszych. Jak wyglądały najstarsze urządzenia techniczne dokładnie nie wiemy. Informacje historyczne z XVI w. traktujące o paleniu smoły nic nie mówią o stronie technologicznej. W późniejszych materiałach źródłowych obiekty do produkcji smoły określone są nazwą „maziami", natomiast podstawowe urządzenia występują jako „piece maziarskie".

Piece do wypalania smoły niewiele zapewne różniły się od znanych nam z wykopalisk wczesnohistorycznych jam smolarskich. Były to właściwie doły wykopane w ziemi, których ściany i brzegi ubijano,, a jeżeli grunt był piaszczysty, umacniano je gliną lub wykładano kamieniami. Rządca klucza krzemienieckiego tak charakteryzuje ówczesne piece ziemne: „Zakłady zwane maziarniami są bardzo małej, jak żadnej wartości [...] niektóre są prostymi dołami bez żadnych dodatków, inne zaś złożone z trochę z cegły, gliny i ziemi". Te pierwsze budowali dzierżawcy, którzy nie dysponowali odpowiednim kapitałem bądź chcieli produkować przy minimalnych nakładach. Praktyki te nie zawsze popłacały. W 1859 r. dzierżawca w Głuchach podjął się urządzić „dół, czyli piec", ale ten mu się zawalił. Musiał więc ponieść dodatkowe koszty przy budowie drugiego pieca.

Pełniejszy opis pieca maziarskiego w Tereszpolu znany z relacji dzierżawcy, której fragment podajemy w pełnym brzmieniu: „Piec duży wykopany w ziemi do palenia karpiny na smołę, z polepą glinianą i korytkiem do ścieku smoły, w stanie dobrym, wartości Rs 4. Obok pieca był skład na smołę, ogrodzony dranicami, z wrotami zabezpieczonymi wrzeciądzem i skoblem. W skład obiektu wchodziły także dwie chałupy maziarzy kryte słomą". Podobne piece znajdowały się po roku 1859 również w Głuchach i Dąbrowicy.

Wielkość pieców ziemnych była rozmaita, od małych, mieszczących w sobie kilka lub kilkanaście fur karpiny do dużych, mogących wypalić 200 i więcej fur szczyp. Największy z pieców w Tereszpolu zmieścić mógł do 240 drabiniastych fur karpiny. W takich właśnie piecach według relacji rządcy, „szczypy układają w nich tak wysoko, jak się podoba". Ułożoną karpinę, podobnie jak w lemierzach węglarzy, przykrywano grubą warstwą mchu, wrzosu, jagodników oraz obrzucano ziemią. Przez kilka zostawionych otworów wkładano smolne drzazgi, zapalano piec, po czym otwory były zatykane darnią. Po upływie jednej doby do korytka zaczynała spływać woda zawierająca związki terpentyny i olejków eterycznych, następnie dopiero smoła.

Bez porównania lepszym sposobem produkcji smoły było wypalanie karpiny w piecach płaszczowych. Budowano je z cegły, gliny i ziemi. Urządzenie takie składało się właściwie z dwóch pieców: wewnętrznego o cienkich ścianach oraz zewnętrznego, masywniejszego, czyli płaszcza. Oba były w górnej części zasklepione, z niedużymi otworami w górze dla ulatniania się dymu oraz większym otworem przy podstawie dla wkładania szczyp. W piec wewnętrzny ładowano karpinę, natomiast przestrzeń między piecem i płaszczem wypełniona była drewnem opałowym, które następnie zapalano. Produkcja smoły w takim piecu polegała na suchej destylacji karpiny prażonej w wysokiej temperaturze, która powstawała przez spalanie drewna opałowego. Pojemność pieców płaszczowych mierzono ilością przeznaczonej do nich karpiny i drewna opałowego. Każdy piec do wytapiania smoły mieścił w sobie 4 fury szczyp i 9 fur drewna opałowego. Smoła pozyskiwana z karpiny nie była produktem czystym. Należało ją jeszcze wygotować w drugim piecu o bardzo prostej konstrukcji, której zasadniczym elementem był żelazny kocioł z pokrywą na tzw. pakówkę. Piece płaszczowe nie posiadały urządzeń destylacyjnych do oddzielania olejków eterycznych i terpentyy. być może z powodu wysokich kosztów związanych z wystawieniem pieca o pełnym urządzeniu.

3. ROZMIARY PRODUKCJI

Skąpe informacje źródłowe pozwalają tylko na przybliżone obliczenie ilości smoły wytapianej przez maziarzy w okresie XVI-XVIII w. Biorąc pod uwagę znane nam ilości smoły oddawanej w ramach powinności można założyć, że maziarze wytapiali rocznie od kilkunastu do kilkudziesięciu beczek tego produktu. W drugiej połowie XVIII w. w Lasach Janowskich bracia Kiszkowie wypalali co najmniej od 30 do 50 beczek smoły. W latach 1776-1781 wspomniani maziarze sprzedali Ordynacji 260 beczek tego cennego dla gospodarki folwarcznej produktu.

Wydajność dużych pieców ziemnych była w XIX w. znacznie wyższa. Z każdego takiego pieca wytapiano smoły wozowej od 800 do 1000 garncy podczas jednego cyklu produkcyjnego. Biorąc pod uwagę, że cykl produkcyjny można było powtarzać w ciągu roku sześciokrotnie dochodzimy do wniosku, że roczna produkcja pieca ziemnego wynosiła od 4800 do 6000 garncy smoły. Uboczną produkcję stanowił węgiel w ilości od 60 do 100 garncy z jednego pieca. W piecu płaszczowym ilość smoły z jednego wytopu była daleko mniejsza, ale z kolei przygotowanie pieca do produkcji trwało przeciętnie około jednego tygodnia. Piece takie mogły powtarzać cykl produkcyjny do 40 razy w roku. Z jednego wytopu otrzymywano od 50 do 60 garncy smoły wozowej oraz furę węgla jako produkt uboczny. Po przefiltrowaniu mazi na pakówkę pozostawało w kotłach od 18 do 24 garncy produktu wysokiej jakości. Są to wielkości zapewne przybliżone, ponieważ dzierżawcy maziami starali się nie ujawniać faktycznych efektów produkcyjnych.

4. ZNACZENIE GOSPODARCZE SMOLARSTWA

Najpoważniejszym odbiorcą produkcji maziarskiej były folwarki. Tradycyjnie od wieków używano smoły do smarowania drewnianych osi wozów. Dokumenty gospodarcze Jana Zamojskiego z lat 1579-1584 dowodzą, że wydatki na smołę stanowiły dość często występującą pozycję w jego rachunkach. Znaczenie tego produktu było szczególnie ważne w lasach położonych z dala od Tanwi, ponieważ w tych przypadkach możliwy był tylko transport kołowy, zwłaszcza gdy trzeba było przewozić ładunki o dużej wadze: tramy, rudę, kamień. Liczne wozy z tym ła dunkiem wyjeżdżały z lasów podczas budowy Zamościa. Również i później znaczenie tego rodzaju transportu nie zmalało. W 1829 r. jeden z oficjalistów Ordynacji niejaki Szałajkowski donosił o wyczerpaniu się wszelakich zapasów smoły, ponaglał o dostarczenie przynajmniej „garncy tysiąc w zapas " i przypominał, że „bez zapasu na żaden sposób obejść się nie może, a co większe garów wożęce kamienie do Klemensowa nie będzie czym smarować". Duże ilości smoły pobierał również przemysł: gorzelnie, browary, potażernie.

Sprawą niezmiernie istotną dla Ordynacji było zabezpieczenie odpowiedniej ilości smoły do budowy statków rzecznych. W rachunkach dotyczących zakupu tego produktu u maziarzy spotykamy częste informacje o przeznaczeniu smoły: ,,do Spichlerza lądowego, do nowej szkuty, do szkuty nowo wybudowanej" , „do Pala Krzeszowskiego". Sami tylko maziarze Kiszkowie w latach 1776-1781 corocznie dostarczali do Krzeszowa od 30 do 50 beczek smoły szkutnej ". Popyt na smołę wzrasta jeszcze bardziej pod koniec XVIII w., kiedy Ordynacja przystąpiła do rozbudowy flotylli rzecznej. Budowano wówczas w Krzeszowie nad Sanem szkuty, dubasy, łyżwy, galary i krypy. W 1810 r. do 20 budowanych galarów Ordynacja zakupiła 180 garncy smoły.

Służba leśna starała się zapewnić gospodarce Ordynacji planowane ilości tego produktu z maziami puszczańskich wprowadzając do kontraktów odpowiednie zobowiązania dzierżawców. Ci jednak starali się sprzedawać smołę poza Ordynacją, wywożąc ten produkt między innymi do Warszawy i Krzeszowa.

5. UWAGI KOŃCOWE

Od drugiej połowy XVI w. dwór posiada wyłączny monopol na eksploatację lasów. Maziarze palący smołę muszą z tego tytułu świadczyć określone powinności. W końcu XVIII i w pierwszej połowie XIX w. nastąpiły widoczne przemiany w społecznej organizacji smolarstwa polegające na znacznej koncentracji produkcji oraz na wprowadzeniu systemu pracy najemnej. Mimo postępującego rozwoju gospodarki leśnej długo utrzymywały się archaiczne formy przerobu drewna na smołę. Dopiero w drugiej po
łowie XIX w. dokonał się w tej dziedzinie swego rodzaju przewrót przemysłowy poprzez wprowadzenie suchej destylacji drewna w piecach płaszczowych.


* W niniejszej internetowej wersji tekstu nie ma przypisów, które znajdują się w oryginale


Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykorzystanie powyższego tekstu w druku lub w formie elektronicznej - bez zgody autora - zabronione. Zabronione jest również kopiowanie niniejszej internetowej wersji tekstu bez zgody autora strony.

POWRÓT